Forsal logo

Było „Polskie Zoo”, teraz mamy „Polski Cyrk”. Czy można być tu szczęśliwym?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
17 lipca 2020, 21:33
Koronawirus w USA
<p>Stany Zjednoczone od tygodni notują największą liczbę zachorowań na COVID-19 na świecie</p>/PAP/EPA
Normalność to tylko szaleństwo, do którego przywykliśmy. Problem w tym, że nasza zdolność adaptacji do kolejnych jego odsłon się pogarsza.

"Obyś żył w ciekawych czasach!" – klątwa ta działa aż nadto skutecznie. Czasy bowiem są nie tylko ciekawe, ale i szalone. Ot, koronawirus. Najpierw strach przed nim prowadzi do zamknięcia gospodarki, zakazu wchodzenia do lasu i przesunięcia wyborów prezydenckich. Później z niewyjaśnionych przyczyn wirus łagodnieje. Zwłaszcza na wiecach wyborczych – tam nie sposób się nim zakazić. To oczywiście nie ma nic wspólnego z realnym przebiegiem epidemii, bo liczba nowych infekcji w Polsce jest dziś taka sama, jak wtedy, gdy wprowadzano lockdown.

Tematem przewodnim kampanii kandydatów nie jest jednak ani zwalczanie epidemii, ani związanej z nią zapaści gospodarczej. Przy szklance wody, podczas jednoosobowych debat kandydaci prowadzą absurdalne solilokwia na tematy zgrane, powierzchowne, ale rozpalające serca. Media dorzucają swoje trzy grosze, łącząc jednego z pedofilią, drugiego z (domniemaną) narkomanią warszawskich kierowców autobusów. Kiedyś było „Polskie Zoo”, teraz mamy „Polski Cyrk”. Tak jak dzisiaj nie było nigdy.

To znaczy: wszystkim wydaje się, że dzisiaj jest gorzej i głupiej, niż było. I że w oceanie absurdu i niepewności coraz mniej jest punktów stałych, których można by się uczepić. Ale mylą się.

Szaleństwo powszechne

Świat nie stał się bardziej szalony, a przynajmniej nie na tyle, by uznać to za historyczny ewenement. Owszem, zmienia się oblicze jego szaleństwa i jeszcze się do niego nie przyzwyczailiśmy. I stąd nasza skłonność do przesady. Normalność to w końcu nic innego, jak szaleństwo, do którego przywykliśmy.

Ale przecież polskie szaleństwo Anno Domini 2020 to nic w porównaniu z tym, co dzieje się np. w Stanach Zjednoczonych. W trakcie największego kryzysu zdrowotnego od czasów epidemii grypy hiszpanki, gdy dziennie przybywa 50–60 tys. zakażonych koronawirusem, prezydent Donald Trump koncentruje się na pomnikach generałów Konfederacji i wydaje rozporządzenie wykonawcze o ściganiu, które wprowadza karę do 10 lat więzienia dla wandali niszczących monumenty. Surrealizm. Równolegle trwa burzliwa debata o tym, na ile systemowy charakter ma rasizm w USA.

I tu pojawia się kluczowe dla nas pytanie: czy można być w takim świecie szczęśliwym?

Stare gorsze czasy

Otóż można. To również kwestia przyzwyczajenia.

Źródło: MAGAZYN DGP
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Sebastian Stodolak
Sebastian Stodolak

Publicysta ekonomiczny Dziennika Gazety Prawnej, wiceprezes Warsaw Enterprise Institute, absolwent filozofii na Uniwersytecie Warszawskim oraz Podyplomowego Studium Systemu Finansowego i Polityki Monetarnej PAN. W przeszłości jego artykuły ukazywały się na łamach tygodników „Wprost” oraz „Newsweek”. Zdobywca wyróżnienia w XV edycji konkursu im. Władysława Grabskiego za pracę z dziedziny polityki pieniężnej. W 2017 r. został laureatem  Nagrody Centrum im. Adama Smitha im. Krzysztofa Dzierżawskiego za „promowanie wolności i zdrowego rozsądku.” Poza pracą dziennikarską, jest także wokalistą heavymetalowego zespołu Scream Maker, z którym wydał 5 płyt i zagrał ponad 400 koncertów, w tym 6 tras w Chinach.  

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj