Po wyborach w Czechach nie będzie rewolucji gospodarczej

Ten tekst przeczytasz w 7 minut
1 grudnia 2021, 06:30
Stare Miasto w Pradze i tłumy turystów, Czechy
<p>Stare Miasto w Pradze i tłumy turystów, Czechy</p>/ShutterStock
Można pokazać mnóstwo pozytywnych przykładów polsko-czeskiej współpracy gospodarczej, w której drzemie olbrzymi potencjał – przekonuje Pavel Sobíšek, główny ekonomista UniCredit Bank Czech Republic and Slovakia.

Obserwator Finansowy: Czy wynik październikowych wyborów parlamentarnych w Czechach poskutkuje jakąś radykalną zmianą w polityce gospodarczej i fiskalnej? Przypominam, że wygrała je prawicowa koalicja SPOLU przed ruchem Ano dotychczasowego premiera Andreja Babisza, która podpisała porozumienie z koalicją PIRSTAN. Nowym premierem został Petr Fiala, lider prawicowej Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS).

Jak ocenia Pan jakość czeskiej polityki gospodarczej i fiskalnej w okresie pandemii? Czy czeski rząd sprawił się dobrze, a może wynik wyborów jest sygnałem, że społeczeństwo odpowiedziało na to pytanie przecząco?

Wiadomo, że czeska gospodarka jest dość mocno zależna od gospodarki niemieckiej. Czy to nie stało się jej przekleństwem, w dobie post-pandemicznych problemów przemysłu motoryzacyjnego z dostępem do półprzewodników?

Z kolei wymiana handlowa między Czechami a Polską chyba nie była nigdy w historii bardziej rozwinięta, niż w tej chwili, jednak od czasu do czasu między oboma krajami pojawiają się konflikty gospodarcze. A to o jakość żywności importowanej znad Wisły, a to w zakresie działalności Orlenu nad Wełtawą, a to o elektrownię Turów. Jak Pan w takiej sytuacji ocenia perspektywy polsko-czeskiej współpracy gospodarczej?

Jak Pan ocenia stan czeskiego sektora finansowego po pandemii? Pytam o kwestię poziomu NPL (non-performing loans), wskaźników wypłacalności.

Przed pandemią czeskie obligacje i korona czeska to były takie środkowoeuropejskie aktywa typu safe haven, czyli bezpieczne przystanie dla kapitału. Mówiło się już nawet, że kraj ze stolicą w Pradze stał się taką Szwajcarią Europy centralnej. Ale pandemia chyba wiele zmieniła?

Jak Pan ocenia tę dużą dynamikę podnoszenia głównej stopy procentowej nad Wełtawą? Od początku maja br. poszła ona w górę z poziomu 0,25 proc. do 2,75 proc.

A czemu właściwie Czechy nie chcą przyjąć euro? Wydaje się, że to byłoby ożywcze dla czeskiej gospodarki.

Skoro mowa o zmianach, czy Czechy są gotowe na transformację energetyczną, na „Fit for 55″? Mówię tu oczywiście o pakiecie aktów prawnych, które mają na celu radykalne zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych w krajach członkowskich UE do 2030 roku.

Jakie są generalnie najmocniejsze i najsłabsze strony czeskiej gospodarki? Pytam tutaj na przykład o stopień zaawansowania technologicznego.

Jednakże w mojej opinii Czechy są raczej hubem produkcyjno-usługowym dla firm międzynarodowych, a nie centrum innowacyjności. Tutaj można by jeszcze wiele zrobić, pytanie czy takie kroki zostaną podjęte, bo one wymagają zaordynowania odważnej polityki rozwojowej.

Na koniec nieco luźniejsze pytanie. Czechy słyną z dobrego piwa, ale ono nie ma dużego udziału w eksporcie ogółem. Z czego wynika taka sytuacja?

– Rozmawiał Piotr Rosik

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: obserwatorfinansowy.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj