W oddalonym zaledwie o 17 mil od zakładu mieście Bodo mieszkańcy nadal używają czarnorynkowej nafty i oleju napędowego do rozpalania pieców i zasilania generatorów prądu. Paliwo jest produkowane z ropy naftowej skradzionej zagranicznym gigantom energetycznym – Shell, Eni i TotalEnergies – które wraz z rządem Nigerii są współwłaścicielami zakładu Bonny Island.

Reklama

„Tutejszy gaz trafia do Bonny i Europy, aby zasilać domy i zakłady przemysłowe, ale my nie mamy z niego żadnych korzyści” – mówi Pius Dimkpa, przewodniczący komitetu rozwoju społeczności lokalnej w Bodo. „Nic do nas nie dociera”.

Europa szuka gazu w Afryce

Nigeria posiada 3 proc. potwierdzonych światowych rezerw gazu, ale nie wykorzystała z nich prawie nic. Podobnie jak większość krajów afrykańskich, to, co zostało wydobyte, jest w większości wysyłane do Europy, która teraz chce importować jeszcze więcej, aby zrekompensować dostawy utracone w wyniku inwazji Rosji na Ukrainę.

W kwietniu Włochy zawarły nowe umowy na zakup gazu z Angoli i Republiki Konga, podczas gdy Niemcy starają się zabezpieczyć dostawy z Senegalu. Dzieje się tak pomimo zniechęcania do korzystania z gazu i innych paliw kopalnych na całym świecie w dążeniu do osiągnięcia globalnych celów klimatycznych.

Afrykańscy przywódcy pragną milionowych dochodów, które prawdopodobnie przyniosą umowy gazowe. Jednocześnie twierdzą, że nagłe zainteresowanie ich zasobami to podwójne standardy działania, które utrwalają eksploatację regionu przez Zachód. Pytają dlaczego Afryka musi odejść od brudnych paliw, opóźniając tym samym dostęp setek milionów ludzi do elektryczności, nawet wtedy, gdy jej gaz jest używany jako źródło energii w Europie. Bogate kraje niechętnie finansowały rurociągi i elektrownie, które ułatwiłyby wykorzystanie gazu w Afryce, ale nie spełniły obietnic dotyczących pomocy w finansowaniu zielonych projektów, które mogłyby być alternatywnym źródłem energii.

Emisje dwutlenku węgla na mieszkańca / Bloomberg

"To hipokryzja, która musi się skończyć"

Niezręczne podejście Europy zostało uwidocznione na szczycie przywódców grupy G7 w zeszłym miesiącu. Najbardziej rozwinięte gospodarki świata wycofały się ze zobowiązania klimatycznego do wstrzymania finansowania zagranicznych projektów paliw kopalnych, ale wskazały, że wyjątki prawdopodobnie będą miały zastosowanie do projektów, które umożliwiłyby więcej wysyłek LNG do ich krajów.

W kolejnym kroku, prawodawcy Unii Europejskiej zagłosowali niedawno za klasyfikacją projektów gazowych i jądrowych w ramach bloku jako „zielone inwestycje”, potencjalnie uwalniając z miliardy euro na nowe finansowanie.

Takie podejście zirytowało afrykańskich przywódców, którzy potrzebują jakiegokolwiek paliwa, aby wydobyć miliony obywateli z ubóstwa. „Potrzebujemy długoterminowego partnerstwa, a nie niespójności i sprzeczności w polityce zielonej energii ze strony Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej” – powiedział nigeryjski prezydent Muhammadu Buhari w pisemnych komentarzach. „Nie pomaga to ich bezpieczeństwu energetycznemu, nie pomaga gospodarce Nigerii i nie pomaga środowisku. To hipokryzja, która musi się skończyć”.

Rządy Afryki Subsaharyjskiej oczywiście ponoszą winę za niewykorzystane rezerwy gazu. Niewiele krajów poważnie zainwestowało lub zreformowało swoje sektory energetyczne lub naftowo-gazowe, w tym Nigeria, gdzie produkcja na Bonny Island od 2021 r. była o co najmniej 20 proc. poniżej mocy produkcyjnych z powodu kradzieży rurociągów i wandalizmu.

Wielu afrykańskich przywódców popiera zwiększenie eksportu gazu, aby pomóc swoim pozbawionym gotówki rządom, ale chcą również dostępu do finansowania, które pozwoliłoby im wykorzystać potencjał paliwa do tworzenia krajowych rynków gazu ziemnego.

LNG ratunkiem dla Starego Kontynentu

Gaz od dawna budzi kontrowersje z punktu widzenia klimatu. Błękitne paliwo spala się czyściej niż inne paliwa kopalne, ale nadal generuje zanieczyszczenie dwutlenkiem węgla i metanem.

Od początku wojny w Ukrainie stanowisko Europy w sprawie paliwa zmieniło się. Jego głównym priorytetem jest teraz zakup jak największej ilości LNG, podczas gdy kraje, w tym Niemcy, Austria i Holandia, sięgnęły po węgiel jako rezerwowe paliwo.

Europejscy politycy argumentują, że paliwa kopalne są środkiem pomocniczym potrzebnym do przetrwania obecnego kryzysu, dzięki czemu może uniknąć niedoborów i przerw w dostawach prądu, które mogą osłabić poparcie dla sankcji wobec Rosji. Teoretycznie, jednoczesne plany zwiększenia energii odnawialnej, znacznie szybciej niż wcześniej zakładano, zrównoważą skalę klimatyczną, przyczyniając się do niższych emisji. Jednak UE wahała się również przed wprowadzeniem polityki, która ograniczyłaby teraz zużycie energii z obawy przed politycznymi turbulencjami.

Chociaż matematyka klimatyczna może zakończyć się tak, jak twierdzą urzędnicy UE, to jednak takie podejście do tematu trudniej jest sprzedać za granicą.

Frustracja Afryki

Ścieżka forsowana przez europejskich liderów, zakładająca, że Afryka przechodzi bezpośrednio na czyste źródła energii, nie jest opłacalna, jeżeli bogate kraje, prywatni inwestorzy i banki rozwoju nie pomogą w finansowaniu inwestycji. W Afryce Subsaharyjskiej, która łącznie zużywa mniej energii niż Hiszpania, jest dużo słońca i wiatru, ale za mało infrastruktury do wykorzystania czystych źródeł energii.

Kraje rozwijające się borykają się również ze znacznie wyższymi kosztami finansowania zielonych projektów, ponieważ są one postrzegane jako bardziej ryzykowne inwestycje. Frustrację Afryki dopełnia fakt, że bogatym krajom nie udało się zrealizować celu, jakim było zapewnienie 100 miliardów dolarów rocznie na finansowanie klimatu. Ten poziom miał zostać osiągnięty w 2020 roku.

Kwestia finansowania klimatycznego prawdopodobnie zdominuje tegoroczne rozmowy COP27 w Egipcie, które będą w dużej mierze koncentrować się na rozwiązaniach dla Afryki. Przyszłość gazu będzie również kluczowym tematem, biorąc pod uwagę to, że państwo-gospodarz i wiele krajów rozwijających się postrzega ten surowiec jako sposób na odejście od węgla, powiedział Kwasi Kwarteng, sekretarz ds. biznesu Wielkiej Brytanii, która była gospodarzem zeszłorocznego szczytu. „Dla nich gaz jest częścią transformacji”.

Dostęp do elektryczności w UE i w krajach Afryki / Bloomberg

Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE), która w zeszłym roku wezwała do zaprzestania inwestowania w rozwój nowych paliw kopalnych, w niedawnym raporcie argumentowała, że Afryka powinna mieć możliwość eksploatacji swoich zasobów gazu. Udział kontynentu w historycznych globalnych emisjach wzrósłby tylko do 3,5 proc. z 3 proc., nawet gdyby wykorzystał każdą cząsteczkę swoich znanych rezerw gazu. Powszechny dostęp do energii na kontynencie mógłby zostać osiągnięty do 2030 r. przy inwestycjach w wysokości 25 miliardów dolarów rocznie. To równowartość zaledwie 1 proc. pieniędzy napływających do sektora energetycznego na całym świecie.

Niedawna seria poważnych odkryć złóż doprowadziła do rozpoczynania dużych prywatnych projektów, w których giganci paliw kopalnych, w tym Exxon Mobil, BP i Shell, wydali dziesiątki miliardów w Mozambiku, Tanzanii, Senegalu i Mauretanii na wydobycie większej ilości gazu na eksport. Według konsultantów Rystad Energy istnieją plany rozbudowy istniejących instalacji LNG w Nigerii i Angoli, które mogłyby pomóc Afryce produkować 470 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie do końca lat 30. XXI wieku, co stanowi około 75 proc. rosyjskiej produkcji w tym roku.

Tymczasem brakuje nowych środków na elektrownie spalające gaz w Afryce. Rządy i firmy mają zaplanowane projekty o wartości 100 miliardów dolarów, w tym 35 gigawatów energii elektrycznej zasilanej gazem, ale nie mogą znaleźć pieniędzy na budowę większości z nich. Niektóre kraje wynegocjowały umowy na wykorzystanie pewnej części gazu wydobywanego przez zagraniczne podmioty w kraju, ale wpływy często nie wystarczają na całkowite przekształcenie sieci elektroenergetycznych i budowę dużej infrastruktury.

Coraz trudniej o finansowanie

Finansowanie projektów związanych z energią gazową przez instytucje takie jak Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Europejski Bank Inwestycyjny prawie zniknęło z powodów klimatycznych. Prywatni inwestorzy obawiają się również, że ich aktywa mogą zostać osierocone, gdy świat będzie starał się osiągnąć zerową emisję netto w nadchodzących dziesięcioleciach.

Projekty takie jak elektrownia Central Termica de Temane w Mozambiku, której w grudniu zapewniono finansowanie w wysokości 652 mln USD, stają się coraz trudniejsze do sfinansowania, jak twierdzi Mike Scholey, dyrektor generalny właściciela elektrowni Globeleq Inc. Należący do Banku Światowego International Finance Corp. i US International Development Finance Corp., dwaj kluczowi inwestorzy, podjęli kroki w celu powstrzymania zagranicznego finansowania projektów o wysokiej emisji dwutlenku węgla.

Vicky Ford, brytyjska minister ds. Afryki, zasugerowała, że poprzeczka dla jakiegokolwiek finansowania rozwoju dla projektów gazowych w Afryce byłaby wysoka. „Największym wyzwaniem, przed jakim stoi świat, są nadal zmiany klimatyczne” – powiedziała w wywiadzie z 17 maja. „Długoterminowa strategia musi nadal działać na rzecz odnawialnych źródeł energii”. Tymczasem w kraju jej rząd naciska na dalsze badania odwiertów naftowych i gazowych na Morzu Północnym.

Zielony kolonializm

Zwrócenie się do Afryki po krótkoterminowe rozwiązanie problemu gazu to „protekcjonalizm” i „hipokryzja” – powiedział Carlos Lopes, były szef Komisji Gospodarczej ONZ ds. Afryki.

„Absolutnie oburzające jest mówić mieszkańcom Afryki, że powinni w zasadzie nie patrzeć na opcje, które mają przed sobą, a jednocześnie przyspieszać prośby o gaz dla Europy z powodu wojny rosyjsko-ukraińskiej”.

Vijaya Ramachandran, dyrektor ds. energii i rozwoju w Breakthrough Institute, kalifornijskim think tanku, była bardziej dosadna. - To „zielony kolonializm” - mówi. - Bogate kraje eksploatują zasoby biedniejszych narodów, zasadniczo odmawiając im podobnego dostępu w imię działań na rzecz klimatu.

W odpowiedzi na krytykę Komisja Europejska stwierdziła, że UE „masowo inwestuje w odnawialne źródła energii i efektywność energetyczną” we Wspólnocie i na całym świecie. „Dla wielu krajów istnieje szansa na przeskoczenie rozwoju opartego o wysoką emisję dwutlenku węgla i czerpanie korzyści z bardziej ekologicznej, bardziej równej gospodarki, która zapewnia dostęp do energii milionom ludzi” – powiedział rzecznik Tim McPhie w e-mailu.

Skutki kryzysu klimatycznego

Intensywność kryzysu klimatycznego już teraz dotkliwie odczuwają Afrykanie. Globalne ocieplenie przyniosło zniszczenia na całym kontynencie. Półwysep Somalijski, zwany Rogiem Afryki doświadcza obecnie najgorszej suszy od czterech dekad. Pustynnieniem zagrożony jest region geograficzny Sahel, podczas gdy erozja niszczy miasta przybrzeżne, takie jak Lagos i Akra.

W nadchodzących dziesięcioleciach, gdy populacja będzie rosła, a Ziemia będzie się ocieplać, będzie tylko gorzej. Opublikowany w październiku raport Banku Światowego przewidywał, że kontynent zostanie najbardziej dotknięty zmianami klimatycznymi, czego skutki będą obejmować masową migrację wewnętrzną i zwiększone ubóstwo, konflikty i przemoc.

Rozwój gospodarczy, częściowo napędzany paliwami kopalnymi, jest potrzebny regionowi do przystosowania się do ekstremalnych zjawisk pogodowych, które nastąpią bez względu na to, czy emisje zostaną zredukowane na czas, aby uniknąć najbardziej katastrofalnych skutków globalnego ocieplenia. Jednak przeszkody, z jakimi borykają się kraje afrykańskie w przejściu na gaz lub zieloną energię, oznaczają, że miliony ludzi spalają brudniejsze paliwa, takie jak węgiel drzewny, wdychając śmiertelne opary i generując więcej emisji. Międzynarodowa Agencja Energetyczna szacuje, że liczba osób w Afryce Subsaharyjskiej bez dostępu do czystego paliwa do gotowania będzie rosła o 6 proc. rocznie od 2020 do 2030 roku.