Średnie sobotnie ceny energii na północy Europy spadły do 4,17 euro za megawatogodzinę na giełdzie Nord Pool ASA w Oslo. To najniższy poziom od listopada 2020 r. Niektóre lokalne ceny były nawet niższe. Dla porównania, we Francji megawatogodzina kosztowała 333 euro, a w Niemczech, największym europejskim rynku, 148 euro .

Spadek cen o 80 proc. w porównaniu z piątkowym poziomem jest spowodowany mieszanką niższego popytu (w tym regionie wakacje są wcześniej niż na terenie reszty kontynentu), wietrznej pogody i dużej ilości wody wypełniającej zbiorniki w Norwegii i Szwecji. Spadek może być tylko tymczasowy, ale pokazuje jak ogromny wpływ na ceny energii i jej zmienność ma rozwój OZE.

Reklama

Szwedzki minister energetyki Khashayar Farmanbar powiedział w tym tygodniu w wywiadzie, że rynki energii powinny przygotować się na większą niestabilność. W kraju rozbudowuje się moce wiatrowe, ale produkcja może się znacznie wahać w zależności od tego, jak bardzo wieje.

Chociaż rynek skandynawski nie jest odporny na to, co dzieje się w innych częściach europejskiego rynku gazu, to jednak nie jest ściśle z nim związany. Zakłady spalające paliwa kopalne są w regionie nieliczne.

Obawy o dostawy gazu tej zimy wywindowały kontrakty futures na energię do rekordowych poziomów na całym kontynencie. Przyszłoroczny kontrakt referencyjny w Niemczech wzrósł w czwartek do rekordowego poziomu 371 euro. Tymczasem równoważny kontrakt na rynku skandynawskim kosztował około 110 euro.