Borys podkreślił we wtorek w Polsat News, że sankcje nakładane na Moskwę mają fundamentalne znaczenie, by zatrzymać rosyjską inwazję na Ukrainę, jednocześnie mają też pewne skutki dla polskiej czy europejskiej gospodarki. "Przede wszystkim skutkiem jest podwyższona inflacja, więcej płacimy m.in. za paliwo" - powiedział szef PFR.

Przypomniał, że we wtorek Rada Polityki Pieniężnej podniosła główną stopę procentową NBP do 3,5 proc. Ocenił, że stopy procentowe najprawdopodobniej osiągną poziom ok. 4,5 proc. Dodał, by nie przejmować się wahaniami notowań złotego, bo w pewnym momencie się to uspokoi. "Fundamenty polskiej gospodarki są bardzo stabilne" - zapewnił Borys.

Reklama

Jak powiedział, inflacja będzie się utrzymywać na poziomie między 9 a 11 proc. "Rząd będzie musiał prawie z pewnością wydłużyć tarczę antyinflacyjną. Natomiast w perspektywie kolejnego roku powinniśmy obserwować spadek cen" - ocenił.

Szef PFR odniósł się też do ogłoszonego we wtorek zakazu importu rosyjskiej ropy i gazu do USA. "To nie gaz jest najważniejszy, bo to nie gaz stanowi główne źródło przychodów z eksportu Rosji. Kluczowa jest ropa, która stanowi jedną trzecią przychodów Rosji, dużą część budżetu rosyjskiego" – zauważył Borys.

Zaznaczył, że Europa jest w innej sytuacji niż Stany Zjednoczone i nie może się uniezależnić od zakupu ropy z Rosji z dnia na dzień. "Ale już jest w stanie to zrobić w ciągu kilku miesięcy czy kilku kwartałów. Dużo będzie zależało od tego, czy Stany Zjednoczone porozumieją się z Iranem" - dodał.

Mówiąc o fali uchodźców z Ukrainy Borys podkreślił, że polski rynek potrzebuje dodatkowych rąk do pracy, ale w pierwszej kolejności trzeba skoncentrować się na pomocy dla uciekających przed wojną ludzi, dla których obecna sytuacja jest ogromną tragedią.