W ubiegłym tygodniu z rynków popłynęła potrójna fala ponurych danych. Japońska gospodarka zwolniła, notując niewielki wzrost, znacznie niższy od wcześniejszych prognoz. Chiny zaraportowały najmniejszy wzrost inwestycji w środki trwałe od co najmniej dwóch dekad. Z kolei w Europie Niemcy odnotowały tylko minimalny, choć zaskakujący wzrost, jednak nastąpił on dopiero po okresie głębszego niż wcześniej podawano kurczenia się gospodarki. W tej sytuacji rośnie ryzyko, że napędzane siłą konsumpcji Stany Zjednoczone mogą stać się jedynym silnikiem globalnego wzrostu.

„Jesteśmy w recesji produkcyjnej”, powiedział Saker Nusseibeh, dyrektor generalny Hermes Fund Managers, w Bloomberg TV. „Nawet w Stanach Zjednoczonych produkcja ulega zmniejszeniu” - dodał. Saker Nusseibeh uważa, że różnica między USA i Niemcami polega na tym, że konsumpcja w Stanach jest znacznie wyższa niż nad Odrą.

>>> Czytaj też: Podniesienie płacy minimalnej nową terapią szokową

Słaby globalny popyt miał negatywny wpływ na Japonię, gdzie w trzecim kwartale roczny wzrost PKB obniżył się do zaledwie 0,2 proc., w porównaniu ze średnią prognozą na poziomie 0,9 proc. Izumi Devalier, główna ekonomistka w Bank of America Merrill Lynch, uznała, że w kolejnych kwartałach dane mogą się jeszcze pogorszyć. W jej ocenie dane o PKB w czwartym kwartale będą dosyć słabe. „Nie bylibyśmy zaskoczeni, gdybyśmy mieli spory spadek” – powiedziała Devalier w Bloomberg TV.

Chiny są w podobnej sytuacji, przy czym w Państwie Środka zarówno produkcja przemysłowa, jak i sprzedaż detaliczna są na niskim poziomie. Natomiast w ciągu pierwszych 10 miesięcy roku inwestycje w środki trwałe wzrosły zaledwie o 5,2 proc., najsłabiej od 1998 roku.

Na razie chiński rząd i bank centralny powstrzymały się od poważnych interwencji. W zamian wolą dokonywać mniejszych korekt w celu stymulacji gospodarki bez masowego wzrostu zadłużenia. Ale słabe wyniki mogą skłonić chińskich decydentów do bardziej stanowczych działań.

Niemcy, największa gospodarka w Europie, zadziwiła wszystkich notując zaskakujący, choć minimalny wzrost PKB w trzecim kwartale. Z danych opublikowanych przez Federalny Urząd Statystyczny (Destatis) wynika, że w porównaniu z drugim kwartałem niemiecki PKB wzrósł w trzecim kwartale br. o 0,1 proc., ale inwestycje w maszyny i sprzęt spadły. Jednocześnie spadek w poprzednim okresie skorygowano. Po korekcie w 2 kwartale niemiecka gospodarka skurczyła się kwartał do kwartału o 0,2 proc., czyli więcej niż pierwotnie podano.

W całej strefie euro wzrost PKB wyniósł zaledwie 0,2 proc.

Na tym tle USA jawią się jako jasny punkt w światowej gospodarce. Według indeksu Uniwersytetu Michigan listopad był trzecim z rzędu miesiącem poprawy nastrojów gospodarstw domowych. Rynek pracy pozostaje stabilny, a pracodawcy stworzyli 128 tys. nowych miejsc pracy w październiku.

>>> Czytaj też: Podniesienie płacy minimalnej nową terapią szokową