Ujazdowski podkreślił w czwartek na konferencji prasowej, że Koalicja Polska od kilku tygodni apeluje o to, by uchylić spór z UE o praworządność. "Przemawia za tym, nie tylko odblokowanie środków z Krajowego Planu Odbudowy, ale także to, co można nazwać zespoleniem się z Zachodem. Polska musi być zakotwiczona na Zachodzie skoro walczy z imperializmem o charakterze autorytarnym, to bliskość i zjednoczenie z Zachodem musi być silniejsze niż dotąd" - powiedział senator.

Według niego, aby tak się stało zasadnicze są dwie kwestie. Jak dodał, pierwszą z nich to rozpoczęcie prac przez Sejm nad prezydenckim projektem ws. Izby Dyscyplinarnej. "Chcemy, aby Sejm zaczął prace nad tym projektem w przyszłym tygodniu" - oświadczył Ujazdowski. Jak zaznaczył, klub KP-PSL przygotował do tego projektu trzy poprawki; jedna zakłada, że członkowie Izby nie mogą stać się sędziami SN, druga - że nowa Izba Dyscyplinarna powinna zostać powołana z sędziów z 7 letnim stażem, a trzecia dotyczy przywrócenia skrzywdzonych sędziów.

Ujazdowski podkreślił, że drugą zasadniczą kwestią uchylenia sporu z UE o praworządność jest wstrzymanie naboru do Krajowej Rady Sądownictwa. "KRS w obecnym kształcie działa ze złamaniem zasad polskiej konstytucji. Władza nie może udawać, że nic się nie dzieje. Nie ma zgody na intensyfikację konfliktu i zawłaszczanie sądownictwa" - podkreślił senator. "Apelujemy, by wycofać się z tego wrogiego aktu, by większość polityczna wstrzymała nabór do KRS. Zauważamy, że jest to właściwie akt wrogi wobec samego prezydenta RP, któremu zależy na przeprowadzeniu pierwszego kroku naprawczego - likwidacji Izby Dyscyplinarnej" - zaznaczył.

"Dzielą nas dwa kroki od naprawy stosunków z UE - pierwszy to autentyczna likwidacja Izby Dyscyplinarnej, a drugi, to wstrzymanie naboru do KRS. To jest dziś polska racja stanu. W obliczu konfliktu z imperializmem autokratycznym, musimy dawać przykład demokracji" - dodał senator.

Reklama

W Sejmie złożonych zostało pięć projektów zakładających likwidację albo przekształcenie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, której organizacja i funkcjonowanie jest przedmiotem sporu polskiego rządu z Komisją Europejską. Trzy projekty wyszły z obozu Zjednoczonej Prawicy. Swoje pomysły na reformę przedstawili: prezydent, posłowie PiS a także Solidarna Polska. Projekty wniosły też kluby Lewicy i Koalicji Obywatelskiej.

Projekt złożony w Sejmie na początku lutego przez prezydenta zakłada m.in. likwidację Izby Dyscyplinarnej, sędziowie, którzy w niej orzekają, mieliby możliwość przejścia do innej izby lub w stan spoczynku. W SN miałaby zostać utworzona Izba Odpowiedzialności Zawodowej. Spośród wszystkich sędziów SN, z wyjątkiem m.in. prezesów izb SN, miałyby być wylosowane 33 osoby, spośród których prezydent wybierać ma na pięcioletnią kadencję 11 sędziów do składu Izby Odpowiedzialności Zawodowej.

W czwartek wieczorem sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka miała rozpatrzeć kandydatury do nowej KRS, ale została odwołana. Na liście kandydatów wskazanej przez PiS i Prezydium Sejmu znajduje się 15 nazwisk. Wśród nich jest 12 sędziów zasiadających obecnie w KRS. Zaproponowano też jednak kandydaturę b. wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka, który podał się do dymisji po wybuchu tzw. afery hejterskiej w MS, oraz inna b. wiceszefowa tego resortu Anna Dalkowska, powołana niedawno do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Procedura wyboru 15 sędziów - członków 25-osobowej KRS - została w styczniu 2018 r. znowelizowana. Zgodnie z obecnymi przepisami ostatecznego wyboru tych członków Rady dokonuje Sejm większością 3/5 głosów. Wcześniej wybierały ich środowiska sędziowskie. Reforma ta była i jest krytycznie oceniana przez część środowiska prawniczego i polityków. Ich zdaniem, zmiana sposobu wyboru sędziów - członków KRS doprowadziła do m.in. braku niezależności tej Rady od władzy ustawodawczej i wykonawczej. Organizacja KRS jest też jednym z przedmiotów sporu polskiego rządu z instytucjami europejskimi.