Prezes NBP Adam Glapiński już wcześniej zapowiadał, że Departament prawny NBP przygotowuje pisma, aby pociągnąć do odpowiedzialności Tomasza Siemoniaka. Podczas konferencji prasowej 8 lipca mówił też, że Donald Tusk "łgał" ws. ekspertyz prawnych w Kancelarii Prezydenta dotyczących kolejnej kadencji prezesa NBP.

Lider Platformy Obywatelskiej Donald Tusk powiedział w ubiegłym tygodniu w Radomiu, że jeśli PO wygra wybory, "wyprowadzi Glapińskiego z NBP". Mówił też, że na przeszkody prawne związane z ponownym wyborem Glapińskiego na drugą kadencję w Narodowym Banku Polskim wskazywali eksperci Kancelarii Prezydenta. O "wyprowadzeniu prezesa NBP" po wygranych wyborach mówił też poseł PO Tomasz Siemoniak.

"Siemoniak był uprzejmy powiedzieć: +przyjdą silni ludzie i wyprowadzą prezesa+ (...) Bałbym się, gdyby Polska weszła w taki okres swojej historii, że silni ludzie będą wyprowadzać urzędników państwowych z instytucji, które się nie podobają. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie" - stwierdził Glapiński.

Do wypowiedzi Glapińskiego odniósł się w poniedziałek w radiu TOK FM Siemoniak. Przypomniał, że 2 lipca udzielił wypowiedzi na temat Glapińskiego. "Prezes NBP kłamliwie w piątek zacytował, bo nie zinterpretował - on mnie cytował mówiąc, że +przyjdą silni ludzie i go wyprowadzą+ i zorganizował całą awanturę wokół tego, zresztą bardziej atakując Donalda Tuska i uruchamiając całą machinę takiego ataku ze strony mediów rządowych. To obrzydliwe działanie ze strony Glapińskiego - nie wolno tak robić" - powiedział.

Reklama

Siemoniak przekazał w poniedziałek w TOK FM, że pamięta kontekst swojej wypowiedzi z 2 lipca. "Czy ktoś: biuro NBP, politycy PiS, media rządowe - czy ktokolwiek zwrócił na to uwagę?" - dopytywał. "Nie. Kto oglądał tę rozmowę wie, że w ogóle o jakiejkolwiek przemocy fizycznej, czy takiej sugestii nie było mowy. Absolutnie nieuczciwe zachowanie Glapińskiego - nie pierwszy raz - który postanawia kłamliwie przeinaczyć wypowiedź, stworzyć zupełnie inny kontekst" - stwierdził Siemoniak.