Z Włodzimierzem Czarzastym rozmawiają Grzegorz Osiecki i Tomasz Żółciak
Na rok przed wyborami widzimy taki trend sondażowy, że PiS wygrywa, ale jak się patrzy na rozdział mandatów, to nie rządzi. Karty są już rozdane?
Reklama
Myślę, że jeśli opozycja będzie rozsądna - czyli będzie ze sobą współpracować w wielu sprawach, a nie będzie próbowała sobie na siłę podbierać elektoratu, nie będzie mieszała w tej samej szklance herbaty łyżeczką bez dodawania cukru - to ten trend się utrzyma. W pewnym momencie przestała się atakować i pokazała kilka elementów dowodzących chęci współpracy: porozumienie się z KOD w kwestii kontroli wyborów, zbliżenie się do samorządu. Historyczny wynik w Rzeszowie i wygrana Konrada Fijołka to była przygrywka. Ludzie to doceniają. W związku z tym jestem przekonany, że wygramy te wybory. I nie mówię tylko o lewicy, mówię o całej opozycji. Jestem tego pewien.
Co spowodowało to ocieplenie? Po głosowaniu w sprawie zasobów własnych KPO lewica była odsądzana od czci i wiary za „zdradę”.
Czas pokazał, że nikogo nie zdradziliśmy. Po drugie - to, za czym głosowaliśmy, jest w tej chwili przedmiotem pożądania wszystkich.
Ale ten przedmiot pożądania - pieniądze z KPO - może się stać czymś zupełnie nieosiągalnym.
To nieprawidłowe podejście. Te pieniądze są przyznane i są już w puli. Ratyfikacja się dokonała. Nawiasem mówiąc, mało kto pamięta, że to było głosowanie w sprawie 780 mld zł, czyli także wieloletniego budżetu unijnego, a nie tylko KPO. Te środki przyjdą w momencie, kiedy w Polsce zmieni się władza. Bo ta dzisiejsza nie umie dokończyć tego procesu. Na razie tracimy zaliczki, ale nie całą kwotę. PiS nie uzyska tych środków, choć jest to dosyć proste. Na jednej szali jest dwieście kilkadziesiąt miliardów złotych, a na drugiej przywrócenie do pracy trzech sędziów. Gdyby PiS chciał po prostu dostać te pieniądze, to by tych sędziów odwiesił.
W PiS jest teza, że KE traktuje to jako wsparcie opozycji. Daje wam do ręki argument: „jeżeli dojdziemy do władzy, to będą pieniądze z KPO”.
Proponowałbym go nie powielać. Drodzy PiS-owcy, prosta i prawdziwa teza jest taka, że jeśli dacie możliwość powrotu do pracy trzem sędziom, to Komisja Europejska nie będzie miała argumentu, żeby nie dać Polsce 240 mld zł. Łatwo to zweryfikować. Wracając do pytania o głosowanie sprzed roku, to było głosowanie propaństwowe. Natomiast ówczesne spotkanie z Morawieckim i dochodzenie realizacji naszych żądań mogło zostać lepiej rozegrane marketingowo. W tym względzie przyznaję się do błędów. Natomiast proszę pamiętać, że dzięki tym rozmowom kamieniami milowymi są współfinansowanie 73 tys. mieszkań i 5 mld zł na szpitale powiatowe. I że minimum 30 proc. środków z KPO pójdzie na samorządy. Więc tego nikt nam nie zabierze. I jeżeli - po dotychczasowym uchwaleniu konstytucji i wprowadzeniu Polski do Unii Europejskiej - lewica dołoży do swojego CV także rozwiązanie problemu mieszkaniowego, to ja będę spełnionym politykiem.
O czym będzie ta kampania? O tym, kto ma lepszą ofertę, czy o tym, że PiS-owi coraz trudniej rządzić, bo jest inflacja, wojna w Ukrainie, kłopoty z ogrzewaniem itd.?
Powiem, co mówią ludzie na naszych spotkaniach na placach i bazarach w ponad 70 powiatach. Gwarancja poziomu życia i bezpieczeństwo socjalne to absolutnie główne problemy Polaków w tej chwili. Bardzo duża grupa uważa, że w przyszłym roku nie pojedzie na wakacje. Wygrają partie, które będą gwarantowały zachowanie statusu i będą w tym najbardziej wiarygodne.
A to PiS wprowadził duże programy społeczne, zmiany podatkowe…
I co z tego, skoro mamy 15 proc. inflacji? Olej kosztuje 12-13 zł i ludzie to widzą. Mają jeszcze oszczędności z czasów pandemii, kiedy nie wychodzili z domów, ale one się kurczą. A każdy chce utrzymać swój status. Jeżeli ktoś chodził cztery razy w miesiącu do restauracji, w tej chwili chodzi raz, a za chwilę nie będzie chodził w ogóle, to dla niego znaczy, że traci poziom życia, do którego się przyzwyczaił. Ktoś, kto jeździł samochodem do pracy, nadal chciałby to robić, a ceny benzyny mu już na to nie pozwalają. Ktoś, kto kupował dziecku lody, a będzie musiał przestać. Dla tych osób PiS przestaje być wiarygodny w tym, co obiecywał, bo ich status się pogarsza. Ostatnio czytałem, że liczba branych chwilówek wzrosła w ciągu kilku ostatnich tygodni o 40 proc. W okolicach września te osoby wezmą następne na spłatę pierwszych. To znaczy, że eksplozja niezadowolenia nastąpi w okolicach Bożego Narodzenia, gdy ludzie będą chcieli utrzymać poziom świąt, a to okaże się bardzo kosztowne.
Wakacje kredytowe nie pomogą?
Wakacje kredytowe obejmują tych, którzy wzięli kredyty. To jest duża grupa, ale nie wszyscy. Poza tym jest pytanie, co ludzie będą robili z tymi pieniędzmi. Moje dzieci będą nadpłacały kredyt. Każdy będzie podejmował indywidualne decyzje. Ludzie zaczynają dostrzegać, że dając 500+, PiS zwolnił się z odpowiedzialności za wiele sfer. W jaki sposób 500+ rozwiązało problem służby zdrowia w Polsce?
Ale mamy ustawę o rosnących wydatkach na zdrowie.
Ostatnio bardzo poważnie chorowałem i gdybym nie poszedł prywatną ścieżką, to obawiam się, że nadal byłbym w szpitalu.
Kwestia zdrowia jest jak energetyka jądrowa: co kadencję zmienia się kurs, a potrzebny jest szerszy konsensus.
To racjonalne podejście, ale każdy ma swój czas rządzenia. PiS siedem lat temu informował, że rozwiąże problemy związane ze służbą zdrowia, ze starszym pokoleniem. Liczba geriatrów na 1 tys. mieszkańców nie wzrosła, jest nadal najniższa w Europie. Jeżeli chodzi np. o dostęp do sprawiedliwości, to sądowe procesy nadal trwają tyle samo, a nawet dłużej. A mój konik - mieszkalnictwo? Co zostało zrobione w sprawach mieszkań? Jeden projekt się wypalił, drugi projekt się wypalił. I co? Poziom świadczeń państwa na rzecz obywateli jest marny.
Liczba oddawanych mieszkań jest rekordowa.
Niby tak, tylko dlaczego oddawanie 220 tys. mieszkań rocznie nie rozwiązało problemu braku 1 mln lokali na rynku pierwotnym i 1 mln na rynku wtórnym?
To problem światowy. Duże fundusze wykupują mieszkania i wynajmują je drożej, podbijając ceny budowy i wynajmu.
Nie wiem, czy to jest problem światowy. Nie ma go np. w Szwecji, gdzie został ogłoszony program 1 mln mieszkań i w 10 lat je wybudowano, co przy liczbie mieszkańców Szwecji definitywnie rozwiązało problem. Nie ma go w Wiedniu. I są takie miejsca w Polsce, gdzie to się dzieje. We Włocławku, gdzie rządzi Lewica, zobaczycie osiedle 300 mieszkań wynajmowanych po 15 zł za metr, czyli mieszkanie 50-metrowe kosztuje 750 zł. My to zrobiliśmy. Czy można z tego zrobić 300 tys. mieszkań w latach 2025-2030, kiedy będziemy rządzili? Można i zrobimy to.
Opozycja wygra tego typu postulatami czy po prostu hasłem zmiany?
Będzie dużo haseł. Nie wiem, czy jako cztery podstawowe bloki opozycyjne - mówię o nas, Platformie, Hołowni i PSL - będziemy operowali wspólnymi hasłami. Ale na pewno wspólne będzie jedno: nie da się zrobić jakichkolwiek zmian w Polsce do momentu, póki PiS będzie rządził. Będziemy mieli np. ewidentny i nierozwiązywalny deficyt na rynku mieszkaniowym, bo oni nie umieją tego zrobić. Druga sprawa, która łączy opozycję, to stosunek do Unii Europejskiej. Musimy poprawić stosunki z UE i z Komisją Europejską i to nie polega na tym, że mamy w związku z tym słuchać Francuzów, Niemców i całować po rękach urzędników. Ale przyznacie, że jeżeli do Polski nie wpływa 240 mld zł, to jest to po prostu nie w porządku? Pewnie lewica jest najbardziej za integracją Unii, ale wszyscy jesteśmy za ułożeniem sobie z nią stosunków.
Jesteście za tym, żeby poprzeć propozycję Scholza, czyli wyeliminowania weta z mechanizmów decyzyjnych Unii?
Na forach socjaldemokratycznych w Europie razem z innymi partiami mówimy do Niemiec: przestańcie się wygłupiać i zróbcie korektę swojego postępowania. Scholz powinien zająć się przemyśleniem własnej polityki zagranicznej, udziału w Unii Europejskiej i wyciągnięciem wniosków, zanim będzie nam mówił, co robić i starał się kierować Unią. Jestem sceptyczny co do wiarygodności jego dotychczasowej polityki. Czasami milczenie jest złotem. Budowana kawał czasu linia pani kanclerz Merkel legła w gruzach. Ona polegała na założeniu, że Niemcy zbliżają się do Rosji i włączają ją w procesy gospodarcze i polityczne, żeby Rosja stała się elementem większej całości. Stąd Nord Stream 1 i Nord Stream 2. To miał być wielki mechanizm wzajemnego współuzależnienia i współdziałania. Było to błędne założenie, bo Rosjanie myśleli jednostronnie, co pokazuje już praktyka. Oni założyli, że im bardziej uzależnią Europę od ich paliw, tym większy będą mieli wpływ na to, co się u nas dzieje. Więc jeżeli chodzi o kształtowanie struktury europejskiej, tego, jak UE powinna działać, relacji centrum Unii z państwami członkowskimi, ale także na zewnątrz UE, to radzimy Scholzowi i Niemcom, żeby w kontekście wojny naprawdę odnaleźli swoje miejsce. Zaprosiliśmy prezydium Partii Europejskich Socjalistów, zawieźliśmy jego członków na granicę i pokazaliśmy im, co się działo w Przemyślu. Zaprosiliśmy do Polski szefa SPD, z której wywodzi się kanclerz, a którego wizytę nasze władze zignorowały. I on przyjeżdża do Sejmu, staje na konferencji prasowej i przeprasza. Generalnie mówi, że to jest zły kierunek i że będą chcieli to zmienić. To ważne oświadczenie i uważam, że jeżeli coś się zmienia w postępowaniu SPD, to na pewno jedna tysięczna tej zmiany jest zasługą polskiej socjaldemokracji.