Zandberg: Dopłaty dla banków i deweloperów podtrzymują tylko patologiczną strukturę [WYWIAD]

Adrian Zandberg
Adrian Zandberg/ShutterStock
Polityka mieszkaniowa pod hasłem „Polaku, poradź sobie sam” nie działa. Dopłaty dla banków i deweloperów podtrzymują tylko patologiczną strukturę - mówi w wywiadzoe Adrian Zandberg. 
Adrian Zandberg, poseł na Sejm IX kadencji, współprzewodniczący Lewicy Razem
Adrian Zandberg, poseł na Sejm IX kadencji, współprzewodniczący Lewicy Razem

„Budowa mieszkań będzie kluczowym postulatem w kampanii Lewicy” – zapowiadał pan pod koniec czerwca. Skąd taka deklaracja?

Bo Polska dojechała do ściany. Przez lata obowiązywała zasada, której symbolem stał się prezydent Bronisław Komorowski: Nie masz dachu nad głową? To „zmień pracę, weź kredyt”. Ale tak się już dalej nie da. Olbrzymia część młodych ludzi, którzy ciężko pracują, nie ma zdolności kredytowej. Ceny mieszkań ciągle idą w górę, w górę poszły też stopy procentowe. Polityka mieszkaniowa pod hasłem „Polaku, poradź sobie sam” nie działa. Coraz brutalniej uderza to w ludzi, którzy nie odziedziczyli mieszkania po cioci czy babci.

Dla takich osób rząd wprowadza programy „Pierwsze mieszkanie”, a wraz z nim „Bezpieczny kredyt 2 proc.”. Dopłaty ze strony BGK mają chronić przed wysokimi ratami kredytów mieszkaniowych.

To już było i nie zadziała. Ćwiczyliśmy dopłaty do kredytów za poprzedniego PiS-u, potem za PO. Efekty były nędzne. I podobnie będzie teraz. Bo problem nie leży po stronie popytu, tylko podaży. Mieszkania to nie są kajzerki. Nie wystarczy włożyć więcej ciasta do pieca, aby po chwili wyjąć gotowe bułki. Naprawdę nie trzeba być geniuszem, żeby przewidzieć, jak zadziałają te kredyty. Pieniądze z budżetu państwa, poprzez banki i ich klientów, płyną do firm deweloperskich. Na rynku pojawia się więcej pieniędzy, ale mieszkań jest ciągle tyle samo. Co robi w takiej sytuacji deweloper? Oczywiście podnosi ceny. To nie jest teoria, to doświadczenie. Rząd znów ładuje środki w narzędzie, które nie działa.

Platforma Obywatelska proponuje, aby wprowadzić kredyt mieszkaniowy z zerowym oprocentowaniem.

Kredyt proponowany przez PO niczym nie różni się od kredytu oferowanego przez PiS. To też jest droga donikąd. Dopłaty dla banków i deweloperów – bo do tego to się sprowadza – podtrzymują tylko patologiczną strukturę. A koniec tej historii będzie taki, że rodziny, która nie mogła pozwolić sobie na zakup mieszkania przed programem dopłat, nadal na to mieszkanie nie stać. I jesteśmy w punkcie wyjścia, tylko po drodze spalimy miliardy złotych.

Państwo rządzone przez Lewicę nie wspierałoby obywateli w zaciąganiu kredytów mieszkaniowych?

Pieniądze trzeba wydawać z głową. Lewica nie będzie palić pieniędzmi z budżetu w piecu. Dlatego głosowaliśmy przeciwko tej ustawie.

CAŁY WYWIAD WE WTORKOWYM WYDANIU DGP I NA E-DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj