..RozwiązanieUwagi
Zamówienia publiczne Ustawa dopuszcza możliwość zmiany umów o zamówienia publiczne w związku z trudnościami spowodowanymi COVID-19. Podstawą do tego mają być informacje przekazywane sobie przez strony na temat wystąpienia takich problemów. Przykładowo: wykonawca, którego pracownicy są chorzy lub przebywają na kwarantannie, informuje o tym zamawiającego, co może być powodem podpisania aneksu do umowy wydłużającego termin realizacji zamówienia. Możliwa też jest zmiana zakresu świadczenia, a nawet ceny. Warunek? Wzrost ceny spowodowany każdą kolejną zmianą nie może przekroczyć 50 proc. wartości pierwotnej umowy. Przekazywane między stronami informacje mogą również wskazywać na konieczność odstąpienia od wymierzania kar umownych (np. związanych z opóźnieniami). Rząd i parlament nie uwzględnili apeli ekspertów i organizacji skupiających przedsiębiorców o to, by wprost z ustawy wynikał nakaz zmiany umów, jeśli okoliczności związane z COVID-19 wpływają na ich realizację. W uchwalonym brzmieniu ustawa wprowadza bowiem jedynie możliwość wprowadzenia aneksów, ale wszystko zależy od decyzji zamawiającego. Jeśli ten uzna, że nie ma takiej potrzeby, to wykonawcy nie pozostanie nic innego niż dochodzić swych praw przed sądem, co potrwa latami. Może więc się zdarzyć, że firma nie będzie mogła w określonym terminie zrealizować dostaw, za co zamawiający naliczy kary umowne. Z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że sąd uzna opóźnienia za wynikające z siły wyższej. Do tego czasu jednak nad wykonawcą będzie ciążyć widmo zapłaty kar umownych lub też, co gorsza, nie otrzyma pełnej zapłaty, bo zamawiający potrąci naliczone kary od kwoty wynagrodzenia.
Równie istotne jest zwolnienie urzędników decydujących się na aneksowanie umów i rezygnację z naliczania kar umownych z odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych. Zgodnie z art. 15s specustawy takie decyzje nie stanowią naruszenia dyscypliny finansów publicznych, a zgodnie z art. 15t – przestępstwa z art. 296 par. 1–4 kodeksu karnego. Eksperci podkreślają również, że w uchwalonym brzmieniu regulacje są w zasadzie zbędne, bo podstawą do takich samych zmian w umowach mogą być obowiązujące przepisy o zamówieniach publicznych.
Spółki kapitałowe Ustawodawca przewidział, że w posiedzeniach organów spółki kapitałowej – zarządu i rady nadzorczej – możliwe będzie uczestnictwo przy wykorzystaniu środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość. Wyjątkiem będzie sytuacja, gdy umowa spółki bądź jej statut wyklucza taką możliwość. Możliwe będzie także podejmowanie przez zarząd uchwał w trybie pisemnym lub zdalnie (z wykorzystaniem środków komunikacji elektronicznej), nawet gdy w umowie bądź statucie brakuje ku temu upoważnienia.

Analogicznie możliwe będzie zdalne odbywanie zgromadzeń wspólników oraz walnych zgromadzeń akcjonariuszy. Decyzję o sposobie udziału w posiedzeniu organu właścicielskiego podejmować ma zwołujący zgromadzenia. Sposób udziału w zgromadzeniu powinna określić rada nadzorcza (w przypadku jej braku – wspólnicy) w regulaminie. Przy czym nie powinien on określać wymogów i ograniczeń, które nie są niezbędne do identyfikacji wspólników i zapewnienia bezpieczeństwa komunikacji elektronicznej. Spółki publiczne muszą zapewnić transmisję obrad walnego zgromadzenia w czasie rzeczywistym.
Bez wprowadzenia tych przepisów prace wielu spółek kapitałowych byłyby całkowicie sparaliżowane. W świetle uprzednio obowiązujących przepisów konieczne było, ażeby rady nadzorcze i zarządy podejmowały decyzje na posiedzeniach, w których członkowie biorą udział osobiście, chyba że umowa spółki bądź statut przewidywały możliwość zdalnego obradowania. Jeśli więc takiej możliwości nie przewidziano, w dobie ograniczonego ruchu (w tym lotniczego) wiele spotkań nie mogłoby się odbyć. Kłopot pojawiłby się również ze zgromadzeniami właścicielskimi. Trudno wyobrazić sobie obecnie, by na jednej sali spotkało się kilkadziesiąt, a nawet kilkaset osób. Dlatego postanowiono umożliwić zdalną komunikację akcjonariuszy. W praktyce w obradach będzie można wziąć udział w postaci wideokonferencji (np. poprzez komunikatory takie jak Skype bądź Signal) lub telekonferencji (większość operatorów komórkowych umożliwia stworzenie pokoju konferencyjnego, w którym może jednocześnie rozmawiać wiele osób).
Spółdzielnie mieszkaniowe Nowo dodane przepisy określają, że członek rady nadzorczej lub członek zarządu mogą żądać zwołania posiedzenia rady nadzorczej albo zarządu, podając proponowany porządek obrad, lub podjęcia określonej uchwały na piśmie albo przy wykorzystaniu środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość. Jeżeli przewodniczący rady bądź prezes zarządu nie zwoła posiedzenia, nie zarządzi głosowania na piśmie albo przy wykorzystaniu środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość na dzień przypadający w terminie tygodnia od dnia otrzymania żądania, wnioskodawca może samodzielnie zwołać posiedzenie. Będzie musiał wówczas podać jego datę i miejsce, zarządzić głosowanie na piśmie albo przy wykorzystaniu środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość. Zasadą zaś będzie, że uchwała może być podjęta, jeżeli wszyscy członkowie organu zostali prawidłowo zawiadomieni o posiedzeniu organu, głosowaniu na piśmie albo przy wykorzystaniu nowoczesnej technologii. Uchwała może być również wynikiem głosów częściowo oddanych na posiedzeniu, częściowo na piśmie lub przy wykorzystaniu środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość. Ponadto jeśli termin zwołania walnego zgromadzenia spółdzielni albo zebrania właścicieli lokali przypada w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii, ulega on przedłużeniu o sześć tygodni od dnia odwołania tego stanu. Sytuacja w spółdzielniach mieszkaniowych i wspólnotach (przepisy dotyczące spółdzielni w dającym się zastosować zakresie stosować należy również do wspólnot) była podobna jak w spółkach kapitałowych, to znaczy niemożliwe było zwołanie posiedzenia organów oraz trudno było sobie wyobrazić obrady walnego zgromadzenia. Zastosowano w związku z tym podobny mechanizm, pozwalający niezależnie od statutu na zdalne obradowanie. To o tyle istotne, gdyż w wielu kooperatywach osoby nimi zarządzające chcą zmienić plan finansowy (koronawirus spowodował, że plany przyjmowane pod koniec 2019 r. stały się nieaktualne).
Walne zgromadzenia spółdzielców zaś zostaną w praktyce przełożone na spokojniejszy czas, już po ustaniu epidemii. Niewykluczone, że do tego czasu wejdzie w życie już projektowana nowelizacja ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, która w dużych spółdzielniach (powyżej 100 członków) wprowadzi wymóg udostępnienia spółdzielcom systemu do głosowania nad uchwałami walnego zgromadzenia przez internet.
Firmy pożyczkowe i banki Kluczowe korekty dotyczą kredytów konsumenckich. Postanowiono drastycznie obniżyć maksymalną wysokość pozaodsetkowych kosztów kredytów konsumenckiego – do 21 proc. wartości pożyczki rocznie (do tej pory było to 55 proc.), przy czym dla chwilówek do 30 dni ma to być maksymalnie 5 proc. Nowe przepisy oznaczają rychłe bankructwo większości firm pożyczkowych. Większość z nich zarabiała bowiem nie na odsetkach, lecz na kosztach pozaodsetkowych. Przy obecnych przepisach wystarczy, że jeden klient na 20 nie spłaci chwilówki, a już instytucja pożyczkowa będzie stratna – nie wliczając w to w ogóle kosztów zatrudnienia pracowników obsługujących udzielanie pożyczek.
W przypadku udzielenia przez kredytodawcę konsumentowi, który nie dokonał pełnej spłaty, kolejnych kredytów w okresie 120 dni od dnia wypłaty pierwszego z kredytów konsumenckich za całkowitą kwotę kredytu dla celów ustalenia maksymalnej wysokości pozaodsetkowych kosztów uważa się wartość pierwszej z pożyczek. Ma to przeciwdziałać rolowaniu pożyczek, które wpędza pożyczkodawców w długi trudne do spłacenia. Co istotne, nowe zasady obejmować będą nowo udzielane kredyty konsumenckie. Zdaniem przedsiębiorców spowoduje to rozrost szarej strefy oraz pożyczanie pieniędzy w całkowicie bezprawny sposób. Większość polityków, także opozycji, uważa jednak, że obecnie szczególnie trzeba ograniczać lichwę oraz zadbać o to, by Polacy nie wpędzali się w długi.
Wstępnie planowano wprowadzić w ustawie wakacje kredytowe, lecz ostatecznie z tego pomysłu się wycofano. Banki natomiast, po uzgodnieniu z prezydentem Andrzejem Dudą, zaczęły proponować swoim klientom kilkumiesięczną (najczęściej kwartalną, czasem półroczną) karencję w spłacie, głównie kredytów hipotecznych. Porozumienie prezydenta z bankami działa nie najlepiej. Część kredytodawców wymaga przy okazji propozycji zawieszenia spłaty kredytu spłacenia wszelkich zaległości bądź potwierdzenia salda (co wiele osób, głównie frankowicze, uznaje za przyznanie, że wyliczenia banku są właściwe, choćby zostały dokonane w sposób nieprawidłowy).
Handel i usługi Minister właściwy ds. gospodarki w porozumieniu z ministrami zdrowia i rolnictwa będzie mógł ustalić maksymalne ceny lub marże na towary i usługi mające istotne znaczenie dla ochrony zdrowia lub bezpieczeństwa ludzi lub kosztów utrzymania gospodarstw domowych. Może przy tym wziąć pod uwagę (ale nie musi) poziom cen sprzed ogłoszenia stanu epidemii oraz uzasadniony wzrost kosztów produkcji i zaopatrzenia. Stosowanie cen i marż wyższych od wskazanych przez ministra jest zabronione, a nad przestrzeganiem zakazu kontrolę sprawują Inspekcja Sanitarna, Inspekcja Farmaceutyczna i Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Mogą one nakładać kary od 5 tys. do 5 mln zł. Dodatkowo karę do 10 proc. obrotu z roku poprzedniego będzie mógł nałożyć prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, jeśli przedsiębiorca naruszył, choćby nieumyślnie, zakaz wielokrotnie, w przypadku wielu towarów i usług, lub na dużą skalę. Zakres towarów i usług, które mogą być objęte regulacją, jest określony bardzo szeroko i praktycznie może dotyczyć każdej działalności gospodarczej. Minister ma też dużą dowolność przy ustalaniu poziomu cen i marż (może brać pewne czynniki pod uwagę, ale nie musi). Ponadto przy kontrolach przestrzegania zakazu wyłączono wiele gwarancji dla przedsiębiorców, jak konieczność zapowiedzenia kontroli czy możliwość sprzeciwu wobec czynności kontrolnych. Zastrzeżenia budzi też sama wysokość kar (zwłaszcza że można nadać im klauzule natychmiastowej wykonalności i nie stosuje się przepisów o postępowaniu przed sądami administracyjnymi) oraz możliwość ich nałożenia także za nieumyślne naruszenie zakazów.
Turystyka W przypadku odstąpienia od umowy o imprezę turystyczną lub rozwiązania jej, pozostającego w bezpośrednim związku z wybuchem epidemii SARS-CoV-2, skuteczność tej czynności (z czym wiąże się konieczność zwrotu pieniędzy) następuje po 180 dniach od powiadomienia drugiej strony. Podobne regulacje przewidziano dla przedsiębiorców zajmujących się organizacją wystaw i kongresów lub prowadzących działalność kulturalną, rozrywkową czy sportową. Z jednej strony odroczenie konieczności zwrotu pieniędzy przez organizatorów turystyki i inne przedsiębiorstwa branży kulturalno-rozrywkowej pozwoli im zachować płynność i uniknąć bankructwa. Z drugiej jednak oznacza to, że ich klienci – czy to osoby cywilne, czy inne przedsiębiorstwa – którzy sami też mogli ponieść straty związane z wybuchem pandemii, będą musieli czekać pół roku na odzyskanie pieniędzy. Wątpliwości może budzić też obowiązywanie przepisów z mocą wsteczną, bo od 13 marca.
Prawo autorskie Jednym z elementów tarczy kryzysowej jest zwolnienie przedsiębiorców z obowiązku odprowadzania tantiem za korzystanie z utworów, a także opłacania abonamentu RTV. Zgodnie z art. 15l specustawy w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii wstrzymuje się ich pobieranie od firm. Przedsiębiorcy nie muszą więc płacić za korzystanie z utworów organizacjom zbiorowego zarządzania, z którymi mają zawarte umowy. Chodzi przede wszystkim o odtwarzanie muzyki w sklepach. Nawet jeśli pozostają one otwarte i jest w nich puszczana muzyka, to do czasu zakończenia stanu epidemii właściciele nie muszą przejmować się odprowadzaniem tantiem. Prawnicy zajmujący się prawem autorskim mają zastrzeżenia co do zakresu wyłączenia. Uchwalone przepisy można bowiem odczytać również w taki sposób, że zwalniają z konieczności odprowadzania tantiem za nadawanie muzyki w radiu czy filmów w telewizji, a także reemisję programów. Senat zaproponował poprawkę, która miała precyzować art. 15l specustawy, ale Sejm ją odrzucił. Zdaniem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego uchwalone brzmienie jasno wskazuje, że chodzi jedynie o publiczne odtwarzanie utworów w miejscach takich jak sklepy. Nie wprowadzono również poprawki sugerowanej przez środowisko twórców, którzy chcieli, by działające wciąż sklepy odprowadzały tantiemy.
Galerie handlowe W okresie obowiązywania zakazu prowadzenia działalności w galeriach handlowych o powierzchni sprzedaży powyżej 2000 mkw. wygasają wzajemne zobowiązania stron umowy najmu. Po odwołaniu zakazu handlu najemca powinien w ciągu trzech miesięcy złożyć ofertę przedłużenia umowy na dotychczasowych warunkach o okres obowiązywania zakazu plus sześć miesięcy. W przypadku niezłożenia oferty najemca będzie musiał zapłacić czynsz również za wcześniejszy okres, w którym obowiązywał zakaz handlu. Z jednej strony ciężar finansowych skutków wprowadzenia zakazu jest przerzucony na galerie handlowe, ale z drugiej tylko najemcy w całości ponoszą straty. Wynajmujący osiągają przychody z działalności sklepów, które zakazem handlu nie zostały objęte (sklepy spożywcze, drogerie, kioski). Wedle tej konstrukcji brak pobierania czynszów przez okres zakazu, z jednoczesnym brakiem możliwości uruchomienia gwarancji bankowych, ma być rekompensowany przedłużonym okresem obowiązywania umowy po ustaniu pandemii. W dodatku na tych samych warunkach, co z kolei może oznaczać, że najemcy nie będą w stanie pokryć tych kosztów wobec spodziewanego spadku obrotów w handlu.