"Natomiast obiecuję, że jeśli tylko będą przesłanki, np. gdy inflacja będzie wiedziona czynnikami popytowymi, a silny wzrost gospodarczy będzie się utrzymywał, to podniesiemy stopy" - powiedział szef banku centralnego w wywiadzie dla portalu Salon24.pl.

Ocenił, że obecnie "inflacja jest podwyższona przez czynniki zewnętrzne i w dużej mierze przejściowe, więc nie ma przesłanek do zmiany stóp procentowych".

"Dopiero jak się zacznie wzrost inflacji spowodowany nadmiernym wzrostem popytu oraz nadmiernym wzrostem płac w stosunku do wydajności pracy i za tym popytem nie będzie nadążała podaż… wtedy może pojawić się wzrost cen napędzany dobrą koniunkturą i wtedy możemy myśleć o zacieśnieniu polityki makroekonomicznej. Podkreślam makroekonomicznej, tj. fiskalnej lub pieniężnej" - dodał.

Wskazał, że propozycje podnoszenia stóp wiążą się z przesłanką "zapobieganiu w przyszłości rozkręceniu się inflacji".

"Ci, którzy proponują podwyżki stóp już teraz, także członkowie RPP, rozumują w ten sposób: nie ma żadnych przyczyn popytowych wzrostu inflacji, inflacja rośnie, bo rosną ceny administrowane, ale żeby zapobiec w przyszłości rozkręceniu się inflacji, to powinniśmy wysłać taki sygnał, że pilnujemy, że będziemy działać. Mogę zapewnić, że pilnujemy i jeśli będzie potrzeba, będziemy działać" - wyjaśnił Glapiński.

Oceniając procesy inflacyjne w czerwcu, stwierdził, że inflacja CPI była zgodna z celem po wyłączeniu czynników pozostających poza wpływem polityki pieniężnej.

"W czerwcu inflacja wyniosła w Polsce 4,4% według danych GUS. Ponad połowa z tego wynika z podwyżek cen paliw, cen wywozu śmieci i cen prądu. Inflacja po wyłączeniu tych kategorii wynosi 2,5%, a więc jest w punkt zgodna z naszym celem" - powiedział przewodniczący RPP.

Dodał, że "banki komercyjne mają wielką korzyść z tego, że dzięki poluzowaniu polityki pieniężnej nie upadali kredytobiorcy".

(ISBnews)