Według niego, wprowadzona rządowa tarczę antyinflacyjna obniży inflację, a także zmniejszy się presja na wzrost płac.

"Jest przestrzeń do wzrostu stóp procentowych. Nie jest ona nieograniczona, bo nie możemy zdusić gospodarki z powodu możliwego wzrostu bezrobocia. Ewentualny wzrost stóp spowoduje spadek inflacji w przyszłości. Na przykład na Węgrzech wprowadzono górny limit cen benzyny. Podczas kryzysu lat 70. ubiegłego wieku podobnie postępowali Amerykanie. Zamrożono ceny i płace. To jednak metody radykalnie nierynkowe. Obecna tarcza będzie wprowadzona na kilka miesięcy. Byłoby dobrze, gdybyśmy mogli pozwolić sobie na trwałe obniżenie podatków, ale jeszcze nie jesteśmy na tym etapie rozwoju. Potrzebujemy znacznych środków w budżecie" - powiedział Glapiński w wywiadzie dla "Gazety Polskiej".

Reklama

Szef banku centralnego wskazał, że "inflacja w Polsce osiągnie szczyt w grudniu tego roku, w okolicach świąt".

"Nasz wzrost inflacji w stosunku do 2019 roku jest nawet mniejszy niż w sporej części krajów. Obecnie przewidujemy, że inflacja w Polsce osiągnie szczyt w grudniu tego roku, w okolicach świąt, ale wpływ na to będzie miało szereg warunków, których jeszcze nie znamy, w tym rozwój pandemii – słyszymy na przykład o nowych odmianach wirusa" - powiedział Glapiński.

Prezes NBP podtrzymał ocenę, że podwyższona inflacja "jest efektem kryzysu pandemicznego, nie dało się przejść przez niego bez kosztów".

"Gdy chodzi o inflację, to pamiętajmy, że nie mamy do czynienia z superinflacją czy hiperinflacją. Jej nieco wyższy poziom, oczywiście, może być bolesny dla części społeczeństwa. Podtrzymuję jednak swoje zdanie. Jest efektem kryzysu pandemicznego, nie dało się przejść przez niego bez kosztów" - powiedział szef banku centralnego.

Ocenił, że dotychczas nie zaobserwowano w Polsce spirali płac i cen, ale "mogło nam to grozić, gdybyśmy nie zareagowali podwyżkami stóp".

"Jak wspomniałem, widać, że inflacja ma też pewien komponent popytowy, ale ma on raczej mniejszościowy wkład w łączną dynamikę cen - głównym czynnikiem są cały czas zjawiska podażowe, o których mówiłem wcześniej. W każdym razie na pewno można powiedzieć, że wycofanie akomodacji monetarnej - czyli podwyżki stóp procentowych i ograniczenie skupu obligacji - było krokiem w dobrym kierunku i uczynionym we właściwym momencie" - podsumował Glapiński.

(ISBnews)