Szwajcarski bank centralny niespodziewanie tnie stopy procentowe. Co to oznacza dla złotego? [KOMENTARZ]

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
20 czerwca 2024, 09:58
Szwajcarski Bank Narodowy zredukował stopy procentowe z 1,5 do 1,25 proc. Wynik czerwcowego posiedzenia był obarczony znaczną niepewnością i budził gigantyczne emocje.

Czy rynek oczekiwał cięć?

Cięcie było oczekiwane przez niemal połowę uczestników ankiety agencji Bloomberg i wycenione przez rynki finansowe w około 65 proc. Bezpośrednio po decyzji frank, będący w minionym miesiącu najsilniejszą z głównych walut, traci 0,5 proc. Mimo rozpoczęcia odrabiania ostatniej przeceny przez złotego, CHF/PLN dopiero dziś wyraźnie cofa się pod 4,55.

SNB w marcu zredukował koszt pieniądza z 1,75 do 1,5 proc., rozpoczynając luzowanie jako pierwszy bank centralny gospodarek rozwiniętych. Od tego czasu w jego ślady poszły władze monetarne Szwecji, Kanady i Eurolandu. W minionych tygodniach wśród uczestników rynku pojawiło się zwątpienie i zaczęły przeważać głosy, że już przy kolejnej okazji cykl w Szwajcarii zostanie wstrzymany.

Powodów ku temu nie dostarczyła presja cenowa, która została w Szwajcarii szczególnie szybko opanowana i pozostawać będzie w najbliższych latach pod kontrolą. Dynamika CPI od czerwca 2023 r. znajduje się w celu inflacyjnym i nie przekracza 2 proc. r/r. Wskaźnik minimum na poziomie 1,0 proc. r/r osiągnął w marcu, a w kwietniu i maju przybrał wartość 1,4 proc. r/r. Wszystko wskazuje, że wzrost cen pozostanie niski. W świetle rynkowych prognoz inflacja w 2025 r. ma wynieść 1,1 a w 2026 r. 1,2 proc. r/r.

Jakie są zamiary SNB?

Niepewność odnośnie do zamiarów Szwajcarskiego Banku Narodowego zasiały inne czynniki. Gospodarka radzi sobie lepiej, niż zakładano. W pierwszych trzech miesiącach tego roku tempo wzrostu wyniosło 0,5 proc. kw/kw. Oficjalne projekcje mówiące, że dynamika PKB w 2024 r. wyniesie 1 proc. r/r, szybko okazały się nazbyt konserwatywne. Co więcej, wskaźniki wyprzedzające coraz wyraźniej zwiastują ożywienie na Starym Kontynencie. Oznacza to, że wsparcie koniunktury obniżkami stało się mniej palącą potrzebą i można z nimi poczekać.

W minionych latach stopy procentowe w Szwajcarii nie zostały przy tym równie mocno podniesione jak w innych gospodarkach rozwiniętych. Stopa depozytowa EBC sięgnęła rekordowe 4 proc., a Fed minimum do września utrzyma koszt pieniądza w najwyższym od przeszło dwóch dekad przedziale 5,25-5,50 proc. SNB, który posiedzenia odbywa tylko raz na kwartał, ma mniejszą przestrzeń do cięć. Za docelowy poziom i naturalną stopę procentową postrzegany jest pułap 1 proc.

W opanowaniu presji cenowej niepośrednią rolę odegrał rekordowo silny względem głównych walut frank. Gdy groźba utrwalenia się tempa wzrostu cen powyżej dopuszczalnej granicy 2 proc. r/r została zażegnana, skrajnie mocna waluta przestała być pożądana. Bank centralny powrócił do tradycyjnej preferencji, by CHF słabł, przynosząc ulgę eksporterom i wspierając koniunkturę. Po marcowej obniżce frank znalazł się pod presją, tym większą, że część banków centralnych z Fed na czele odsuwa start luzowania.

Kurs euro w relacji do franka w kilka miesięcy odbił o przeszło 7 proc. i zaczął zbliżać się do parytetu. Trend osłabienia CHF budzi zadowolenie w SNB, ale dynamika tej tendencji została uznana za zbyt gwałtowną. W końcówce maja prezes Thomas Jordan jednoznacznie zaostrzył kurs. Od tego czasu frank był najmocniejszą z głównych walut, EUR/CHF od bariery 1,0 oddalił się na 5 proc.

Kurs złotego

Szwajcarskiej walucie w minionych tygodniach zdecydowanie sprzyjała także ucieczka inwestorów z rynków wschodzących oraz wybuch ryzyka politycznego i potężne turbulencje na rynku francuskich obligacji, związane z rozpisaniem przedterminowych wyborów, po których władzę przejąć może Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen. Te same czynniki, które popchnęły inwestorów ku bezpiecznemu frankowi, mocno poturbowały złotego. CHF/PLN z długoterminowych minimów 4,28 w kilkanaście sesji wystrzelił do najwyższego od lutego poziomu 4,60.

Prognozy Cinkciarz.pl zakładają, że złoty mający za sobą solidne fundamenty, stopniowo odrobi ostatnią przecenę. Podobny scenariusz odegrał się po osłabieniu polskiej waluty w styczniu i kwietniu. Kurs euro w miesiącach letnich powinien powracać poniżej 4,30 zł. Gwałtowne umocnienie franka nie jest pożądane przez szwajcarskie władze monetarne, które utrzymywać będą łagodne stanowisko. Także ostatnia siła CHF mogła przeważyć szalę na korzyść obniżki. Wraz z postępującym odbiciem wzrostu gospodarczego w Eurolandzie pozwoli to na wznowienie stopniowej wspinaczki przez EUR/CHF w kierunku parytetu. Trend ten będzie spokojniejszy niż w minionych miesiącach, ale w perspektywie kilku kwartałów frank i euro powinny zrównać się wartością. Według naszego fintechu, e takim scenariuszu na koniec roku szwajcarska waluta najpewniej kosztować będzie mniej niż 4,30 zł.

Autor komentarza to Bartosz Sawicki, analityk fintechu Cinkciarz.pl.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Cinkciarz.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj