Potwierdziły się obawy, że wtorkowy atak popytu na warszawskim parkiecie był jednorazowym wyskokiem. Dziś z optymizmu niewiele zostało. Nie pomagało nam pogorszenie się nastrojów na świecie.

Wtorkowa euforia warszawskich byków szybko przygasła. Trudno się temu dziwić, skoro i na Wall Street i w Europie optymizmu było jak na lekarstwo. Próby kontynuacji zwyżki przetrwały zaledwie do południa. Główne indeksy na otwarciu rosły po 0,2 proc., a przez większą część dnia walczyły o to, by utrzymać się nad poziomem wtorkowego zamknięcia. Nawet te symboliczne poranne wzrosty każą zwolennikom giełdowych statystyk odnotować kolejne rekordy. WIG20 w najlepszym momencie dotarł do 2809 punktów, a WIG do 48531 punktów. Poza utrzymaniem się wskaźników na wysokim poziomie niewiele jednak z tego wynika, dopóki rekordy nie zostaną poddane poważniejszej próbie przetrwania.

Wtorkową próbę hossy przetrwała zaledwie trójka jej bohaterów. Po około 2 proc. w górę szły dziś akcje Pekao i PKO, a do tego duetu starały się dołączyć papiery BRE. Niemal 3 proc. zyskiwały walory Cyfrowego Polsatu, ponad 2 proc. zwyżką zwracały też uwagę akcje TVN. Z kolei sięgającym chwilami niemal 10 proc. spadkiem wyróżniały się akcje GTC, po informacji, że 15 proc. pakietu akcji spółki chce się pozbyć jej główny udziałowiec Kardan NV. O ponad 2 proc. w dół szły papiery Tauronu, a po więcej niż 1 proc. traciły walory KGHM, PGE, PZU i Telekomunikacji Polskiej. W końcówce sesji walory KGHM spadały o 4 proc.

Nie błyszczały dziś główne parkiety europejskie. Indeksy w Paryżu, Londynie i Frankfurcie zaczęły dzień od sięgających 0,2 proc. wzrostów. I podobnie jak te w Warszawie, przez kilka godzin borykały się z utrzymaniem nad kreską. Wczesnym popołudniem wysiłki byków zostały definitywnie pogrzebane. Zniżki wskaźników nie były jednak zbyt duże i nie przekraczały 0,2 proc. W przypadku zdecydowanej większości giełd wahania nie przekraczały kilku dziesiątych procent. Wyjątkiem były Ateny, gdzie przez większą część dnia indeks zyskiwał 3,5 proc., a pod koniec sesji wzrost sięgał nawet 4,5 proc. Jedynym powodem tej euforii mogły być prasowe spekulacje, że niemiecki rząd szykuje plan restrukturyzacji zadłużenia Grecji, przy użyciu środków z europejskiego funduszu stabilizacyjnego. Zdecydowanie odmienna była reakcja rynku greckich papierów dłużnych, na którym zanotowano znaczny spadek cen.

Nastroje na giełdach europejskich pogorszyły się nieco po informacjach zza oceanu. Okazało się, że liczba wniosków o kredyt hipoteczny zwiększyła się o 5 proc., jednak wniosków o nowe pożyczki było o 1,9 proc. mniej. Rozczarowała liczba rozpoczętych budów domów, sięgająca 529 tys., o 20 tys. mniej niż się spodziewano. Znacznie zwiększyła się za to liczba zezwoleń na budowę. Wydano ich aż 635 tys., o 75 tys. więcej, niż oczekiwano. Zgodne z oczekiwaniami wyniki Goldman Sachs i Wells Fargo nie zadowoliły inwestorów. W pierwszych minutach handlu na Wall Street S&P500 i Nasdaq zniżkowały po 0,2-0,3 proc., a wkrótce skala spadku niemal się podwoiła.
Na naszym rynku końcówka notowań przyniosła bardziej zdecydowaną przewagę niedźwiedzi. Ostatecznie WIG20 stracił 1,33 proc., WIG spadł o 0,97 proc., a mWIG40 o 0,46 proc. Jedynie wskaźnik najmniejszych firm zyskał 0,12 proc. Obroty wyniosły 1,1 mld zł.

Reklama