Ograniczenia Starlinka uderzają w drony. Także te za które płacimy

Na ukraińskich kanałach Telegram zamieszanie i panika. SpaceX wprowadziło blokadę działania terminali Starlink powyżej prędkości 75–90 km/h, co praktycznie uniemożliwia ich wykorzystanie na szybkich dronach bojowych np. takich jakimi ukraińskie GUR atakowało Krym. Choć intencją było odcięcie rosyjskich systemów uderzeniowych (jak drony BM-35 i Gerań-2), efektem ubocznym jest paraliż wielu ukraińskich bezzałogowców.

System wyłącza się po dwóch minutach lotu z nadmierną prędkością i wymaga restartu. Na froncie, gdzie liczy się każda sekunda, to poważne utrudnienie. Docelowo mają powstać „białe listy” zatwierdzonych terminali działających nad Ukrainą, ale na razie w praktyce ograniczenie dotyka obu stron.

Niektóre drony... ocalały

Ograniczenia nie dotyczą wszystkich platform na których montowano Starlinki. Starlinki nadal skutecznie działają na morskich dronach bezzałogowych, takich jak ukraińskie jednostki atakujące rosyjskie okręty. Ich prędkość nie przekracza 90 km/h, więc mieszczą się w bezpiecznym limicie. To samo dotyczy cięższych dronów powietrznych, tzw. „Baba Jaga” – dużych, powolnych maszyn wykorzystywanych m.in. jako przekaźniki łączności lub nosiciele sensorów. Ich niska prędkość oznacza, że nadal mogą korzystać z łączności Starlink.

ikona lupy />
Antena systemu Starlink na ukraińskim dronie / X.com / x.com

Sikorski interweniuje, Musk odpowiada obelgą

W odpowiedzi na analizę ISW dotyczącą użycia Starlinka przez Rosjan, Radosław Sikorski napisał do Elona Muska na platformie X, domagając się blokady rosyjskich terminali. Reakcja była szybka i wyjątkowo ostra. Musk nazwał polskiego ministra „śliniącym się imbecylem” i zarzucił mu całkowitą ignorancję w sprawach technologicznych.

ikona lupy />
Rosyjski dron BM-35 na którym montowane są anteny Starlink / Institute Study of War

Oprócz zniewagi wkrótce przyszła jednak również decyzja – ograniczenie prędkości dla wszystkich. To działanie z jednej strony pokazuje, że SpaceX reaguje na naciski, ale z drugiej że jego reakcje są zbyt ogólne i bolesne dla sprzymierzeńców.

Płacimy, ale czy mamy wpływ?

Ministerstwo Cyfryzacji sfinansowało tysiące terminali Starlink, które pomagają utrzymać łączność wojskową Ukrainy. To realna inwestycja w bezpieczeństwo Ukrainy. Problem w tym, że decyzje o ich funkcjonowaniu podejmowane są bez udziału sponsorów – takich jak Polska.

ikona lupy />
Wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski / Materiały prasowe / fot. Wojtek Górski

Czy Polska może żądać, by zakupione przez nią terminale nie były objęte takimi blokadami? Na razie nikt nie daje jasnej odpowiedzi. A tymczasem, jak zauważają eksperci, Rosjanie już testują alternatywne rozwiązania, by obejść blokady Starlinka.

Technologia Muska zmienia bieg wojny – ale niekoniecznie tak, jak chcemy

Starlink to wciąż kluczowy element ukraińskiej sieci dowodzenia i komunikacji. Ale jeśli ograniczenia będą zbyt ogólne i nadal będą uderzać w obie strony konfliktu, Ukraina może zacząć szukać innych rozwiązań. Mniej wydajnych, mniej stabilnych, ale bardziej niezawodnych w boju. A Polska? Póki co płaci i obserwuje z boku, jak ktoś inny podejmuje decyzje o wykorzystaniu tej technologii na froncie.

ikona lupy />
Ukraiński żołnierz korzysta z systemu Starlink / X.com