Żołnierze NATO cierpieli katusze. Od koreańskich K9 powiało chłodem

Armatohaubice samobieżna K9A1 Thunder w trakcie szkolenia poligonowego.
Żołnierze NATO cierpieli katusze. Od koreańskich K9 powiało chłodem/16 Dywizja Zmechanizowana
Koreańskie armatohaubice K9, których dostawy ciągle płyną do Polski, pokazały swe pierwsze wady, gdy rzucono je na pole bitwy, tak dobrze znane Rosjanom. Ten rzekomo doskonały sprzęt pokonać miała...pogoda. Frontowe warunki zaskoczyły też, przywykłych do luksusów, zachodnich żołnierzy, którzy by przeżyć, musieli chwytać się rozwiązań znanych z czasów II wojny światowej.

Od chwili wybuchu wojny na Ukrainie, zachodni politycy cały czas nawołują do zbrojenia się, rozbudowywania armii i ciągłego szkolenia, a wszystko po to, aby być gotowym, gdy Rosjanom zamarzy się ziemia kolejnego z państw, tym razem należącego do NATO. Przygotowania te postanowił sprawdzić na swym terenie jeden z najnowszych członków Sojuszu – Finlandia.

Wojska NATO walczyły nie z Rosją, a z mrozem

W listopadzie to właśnie między innymi Finowie zaprosili armie państw NATO na ćwiczenia artyleryjskie Lightning Strike’24, ale tym razem pole zmagań militarnych w niczym nie przypominało tych, do których zachodnie armie są przyzwyczajone. Nie było luksusów, doskonałych dróg i przyjemnego klimatu, ale gęste lasy i twarda oraz mroźna rzeczywistość koła podbiegunowego. Wojskowi z 28 krajów szkolili się w prowadzeniu artyleryjskiego ognia dalekiego zasięgu, a jak się szybko okazało, to nie potencjalny wróg i trafianie w cel okazało się największym problemem, ale temperatura, która niekiedy spadała poniżej -30 stopni Celsjusza. A w tych realiach wojskowi niektórych zachodnich państw z uwagą musieli słuchać Finów i by przeżyć, sięgać po rozwiązania, których nie wyobrażali sobie w XXI wieku.

„Wiedza przekazywana przez Finów obejmowała zarówno podstawowe umiejętności, takie jak wkładanie gazet pod skarpety i buty żołnierzy, aby pozbyć się wilgoci, jak i bardziej złożone elementy, takie jak prowadzenie wielotonowych pojazdów opancerzonych po śliskich drogach i utrzymywanie haubic w ruchu w temperaturach spadających do -30 stopni Celsjusza” – przytacza relację z zimowego szkolenia portal Defense News.

W tak niskich temperaturach problemy mieli nie tylko ludzie, ale również sprzęt. Konstruowany niekiedy do walki w bardziej sprzyjających warunkach, gdy zrobiło się naprawdę zimno, zacinał się i zamarzał. I tu znów z pomocą musieli przyjść Finowie, dzieląc się swymi doświadczeniami.

- W pogodzie, jaką tu widzimy, często decydujemy się trzymać broń zamrożoną, zostawiając ją na zewnątrz namiotu. Jeśli wniesiesz ją do wewnątrz, cały śnieg i lód dostaną się do środka, a jeśli wyjdziesz na zewnątrz, to zamarznie całkowicie. Trzymaj ją całkowicie na zewnątrz lub w namiocie – mówi porucznik Olli Taskinen, członek Brygady Jaeger, ćwiczącej w mroźnej Arktyce.

Wojsko w koszmarnym mrozie. Wszystko wina sprzętu

Nowe doświadczenia zdobywali też operatorzy południowokoreańskich haubic K9, których coraz więcej zasila europejskie armie. Żołnierze, chcąc uruchomić swój sprzęt i stanąć do walki, musieli ze znacznym wyprzedzeniem odpalać silniki, by te zdążyły odpowiednio rozgrzać maszynę. Ale to nie koniec. Jak poinformował portal Defense News jeden z żołnierzy, aż 4 z 8 wysłanych na ćwiczenia haubic K9 miało zepsute grzejniki, w wyniku czego żołnierze w środku maszyn musieli borykać się z temperaturami niewiele wyższymi od tych na zewnątrz. Pewnym problemem była też łączność pomiędzy jednostkami, a aby zapobiec jej utracie, musiano jednocześnie wykorzystywać kilka jej rodzajów.

- Robimy to po to, aby w przypadku gdy nasza preferowana opcja nie działa, móc skorzystać z drugiej lub trzeciej opcji, dzięki czemu komunikacja zawsze będzie mogła się odbyć – powiedział brygadier Rob Alston, szef ognia łączonego i wpływów w Korpusie Szybkiego Reagowania NATO.

Z polskiego punktu widzenia w oczy szczególnie rzucają się problemy z armatohaubicami K9 i ich systemem ogrzewania, bowiem właśnie tej broni zamówiliśmy aż 212 sztuk. Liczne transporty już przybyły i wojsko będzie musiało teraz wyciągnąć wnioski z doświadczeń fińskich ćwiczeń, aby w razie czego nie cierpieć podobnie, jak ich NATO-wscy koledzy w trakcie arktycznych ćwiczeń.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Wojciech Kubik
Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej specjalizujący się w tematyce obronności i bezpieczeństwa.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraŻołnierze NATO cierpieli katusze. Od koreańskich K9 powiało chłodem »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj