Rosjanie pobili rekord. Morze krwi i sterta złomu tylko wokół jednego miasta

rosja, wojsko, żołnierz, wojna
Rosjanie pobili rekord. Morze krwi i sterta złomu tylko wokół jednego miasta/ShutterStock
„Brama Donbasu” coraz bliżej odcięcia od dostaw, a nacisk Rosjan na miasto, o które walki toczą się od ponad 10 miesięcy, jest z dnia na dzień coraz mocniejszy. Wszystko ma jednak swoją cenę. Specjaliści podliczyli, ile Rosjan kosztowało spełnienie marzenia o zajęciu jednego tylko miasta, a liczby porażają. W jednej z kategorii udało im się nawet pobić niemieckie straty z bitwy o Stalingrad.

Rosyjskie postępy w okolicach Pokrowska wskazują na to, iż niedługo rozpocznie się decydujący moment bitwy, która realnie trwa już od ponad 10 miesięcy. Rosjanie jednak nie zamierzają odpuścić, a osiągnąć chcą jeden, konkretny cel, którym niekoniecznie jest wdawanie się w krwawe walki o miasto.

Rosjanie bardzo blisko sukcesu. Atakują jedno miasto

Zaciekłe natarcia na południe od Pokrowska Rosjanie prowadzą już od kilku tygodni, jednak teraz wiele wskazuje na to, że udało im się osiągnąć poważne sukcesy. Wróg znajdować ma się już w odległości 1,5 kilometra od miejskich rogatek, ale nie wygląda na to, aby Rosjanie chcieli frontalnie szturmować miasto, lecz skupiają się na obchodzeniu go od południa. I tam zaczyna im się powodzić.

Jak informuje Instytut Studiów nad Wojną, Rosjanie doszli do wsi Szewczenko, leżącej 8 km od Pokrowska i o nią rozpoczęły się zacięte walki. W tym jednak przypadku, strona ukraińska nie poprzestała jedynie na obronie swych pozycji, ale rozpoczęła zacięte kontrataki.

- O ile mi wiadomo, nasi żołnierze prowadzą obecnie bardzo silne kontrataki w tym kierunku. A Rosjanie zostali wypędzeni z okupowanej osady – powiedział w rozmowie z NV ukraiński analityk wojskowy, Wasyl Pehnyo.

Nieco mniej optymistyczne spojrzenie na sytuację wokół tej jednej wioski ma dziennikarz Jurij Butusow, z bliska obserwujący śmiertelne zmagania. W jego ocenie, istnieje zagrożenie przerwania frontu, a wraz z nim operacyjnego okrążenia Pokrowska. Przerwanie bowiem jedynej drogi zaopatrzeniowej, prowadzącej na zachód Ukrainy, w dramatyczny sposób utrudniłoby życie obrońców miasta.

Straty gorsze niż pod Stalingradem

Rosyjskie sukcesy mają jednak swoją cenę, a jej ustaleniem zajął się analityk wojskowy, Wołodymyr Dacenko. Zbierając wszystkie dane na temat potyczek w okolicy Pokrowska na przestrzeni ostatnich 13 miesięcy i analizując tysiące zdjęć zniszczonego sprzętu, doszedł do zaskakujących wniosków. Wyszło mu bowiem, że w tym czasie rosyjska próba zdobycia, lub okrążenia miasta kosztowała armię Putina 150 tys. zabitych i rannych, czyli o 50 tys. więcej, niż w trakcie strasznych i krwawych walk o Bachmut.

O wiele ciekawiej sytuacja przedstawia się, jeśli chodzi o liczbę zniszczonych przez Ukraińców czołgów i transporterów opancerzonych. Tych, według wyliczeń Dacenki, Rosja w okolicy Pokrowska stracił miała aż 1800 sztuk.

„Straty rosyjskich pojazdów opancerzonych pod Pokrowskiem są wyższe niż straty armii niemieckiej w bitwie pod Stalingradem” – ocenia analityk.

Upadek miasta stanowiłby największą ukraińską klęskę w 2024 roku, gdyż Pokrowsk to ważny węzeł logistyczny, określany również mianem „Bramy do Donbasu”. Walkę o miasto Rosja rozpoczęła jeszcze w 2023 roku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Wojciech Kubik
Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej specjalizujący się w tematyce obronności i bezpieczeństwa.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRosjanie pobili rekord. Morze krwi i sterta złomu tylko wokół jednego miasta »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj