Wybory samorządowe 2024. Konfederacja pokonała Lewicę. Bosak: Nasza walka o samorząd dopiero się zaczęła [RELACJA ZE SZTABU]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
7 kwietnia 2024, 22:01
[aktualizacja 7 kwietnia 2024, 22:49]
Krzysztof Bosak, Przemysław Wipler
Warszawa, 07.04.2024. Wybory samorządowe 2024. Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak (C-L) oraz kandydat Konfederacji na prezydenta stolicy Przemysław Wipler (C-P) w sztabie wyborczym Konfederacji i Bezpartyjnych Samorządowców w Warszawie, 7 bm. Zakończyły się wybory samorządowe. (jm) PAP/Leszek Szymański/PAP
Pokonanie Lewicy w sondażowych wynikach, dobry wynik na Podlasiu – choć Konfederacja nie grała o główną stawkę, działacze cieszą się z małych sukcesów w najtrudniejszych dla siebie wyborów. 

- Powiedzieć, że jest niedosyt, to nic nie powiedzieć – mówi Przemysław Wipler, kandydat Konfederacji na prezydenta Warszawy. Według sondaży jego przygoda wyborcza zakończyła się z wynikiem 3,9 proc. 

Pokonanie Lewicy w sejmikach

Mimo to w sztabie Konfederacji i Bezpartyjnych Samorządowców nie czuć było takiego napięcia, które widać było w październiku, kiedy partia zakończyła swoją kampanię dużo poniżej oczekiwań (6,75 proc., podczas gdy liczono nawet na 11 proc.). Radość wzbudziło choćby to, że Konfederacja przeskoczyła w sondażach wynik, który uzyskała Lewica.  

Poza tym działacze doskonale zdają sobie sprawę z tego, że wybory samorządowe to nie jest dla nich gra o główne stawki. - Nasze kadry są ciągle zbyt szczupłe, by wystawić kandydatów wszędzie. Ale widzę niedosyt – mówił ze sceny wicemarszałek Sejmu i wiceprzewodniczący partii Krzysztof Bosak. – Nasza walka o samorząd dopiero się zaczęła. 

Do lokalu wynajętego w dawnej wytwórni wódek Koneser na warszawskiej Pradze przyszło tylu działaczy Konfederacji, że zmieściliby się na studenckiej domówce. Nie znaczy to, że dla partii wybory nie miały znaczenia. Po pierwsze kandydaci grali w nich na rozpoznawalność. Jak choćby w Łodzi, gdzie bardzo charakterystyczną i widoczną kampanię prowadziła Klaudia Domagała. To przyda się w czasie następnych wyborów, do Parlamentu Europejskiego. 

"Nasza praca się nie skończyła"

- Nasza praca się nie skończyła – zapowiedział Bosak. – Wybory do Parlamentu Europejskiego powinny być dla nas najłatwiejsze – dodał i przyznał, że spodziewa się w nich „solidnego kopa do przodu”. 

Przemysław Wipler przyznał, że liczy na 7 do 10 europosłów. – Walczymy o najlepszy wynik w historii naszego sojuszu – przekonywał. 

Budowanie kadr

Po drugie dla partii ważne będzie budowanie kadr, partyjnych dołów, których Konfederacja, póki co jeszcze nie ma. A musi, by zostać formacją ubiegającą się o udział w przyszłym podziale tortu. Ci działacze, których uda się obsadzić w samorządzie, będą punktami zaczepienia do rozbudowy formacji. 

Jak przekonywali inni liderzy, wśród działaczy widać już apetyt na kolejne wybory samorządowe. Celem na przyszłość jest rejestracja list w każdym okręgu. Jak przyznał Przemysław Wipler, partia będzie patrzyła teraz na szczegółowe wyniki tak, by partycypować we władzy. - Czekają nas trudne negocjacje, bo będziemy chcieli tworzyć koalicje w sejmikach, liczymy na wiceprezydentów – mówił do działaczy. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: DGP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj