Jaki jest bułgarski autostereotyp? Co się na niego składa?

Myślę, że tych składników jest kilka. Ten najważniejszy wiąże się ze szczególną kondycją Bułgarów w czasie historycznym, a mianowicie z ich przetrwaniem. To jeden z wielkich motywów wędrujących przez całą bułgarską kulturę. Mówimy zresztą o niemałym osiągnięciu: o 500 latach spędzonych kulturowo poza Europą, w granicach Imperium Osmańskiego – i zachowaniu tożsamości. Mamy więc w tekstach kultury bułgarskiej wielu bohaterów, którzy upostaciowują kluczowy motyw przetrwania, choćby głęboko zakorzenioną w folklorze figurę Sprytnego Piotra, człowieka, który przechytrzył możnych tego świata. Oczywiście kiedy już takie figury staną się częścią kultury, rozpoczyna się także historia zmagania z nimi.

Kolejny motyw to motyw męczeństwa.

Owszem, ale – co ciekawe – fizyczne prześladowania ludności bułgarskiej przez Turków to raczej sfera mitu, podbudowana przez ludową tradycję. Tymczasem panowanie tureckie sprowadzało się zwykle do dominacji ekonomicznej i skutecznego poboru podatków.

Turcja pobierała także świadczenia w materiale ludzkim?

Mamy opowieść o tzw. krwawym podatku, czyli o przymusowym poborze młodych chłopców do osmańskiego wojska. Ale rzadko się przypomina, że wiele z tych osób szło do armii dobrowolnie. Podobnie było z przechodzeniem na islam – nie zawsze konwersje następowały pod przymusem, czasami przyjmowano islam, bo pozwalało to na awans, który nie byłby możliwy dla chrześcijan. W narracji nacjonalistycznej nie ma, rzecz jasna, miejsca na takie refleksje.

A jak to jest z bułgarskim fatalizmem?

On także może być tłumaczony kondycją historyczną. W tej tradycji mieści się m.in. przekonanie, że w dużych sprawach niewiele od nas zależy, że los steruje naszym życiem. Skoro nie my decydujemy, moralność może zejść na plan dalszy, a pewne ustępstwa moralne są usprawiedliwione. Koniecznie trzeba jednak podkreślić, że to właśnie bułgarska kultura chłopska wykazała się zdolnością przetrwania przez pół tysiąclecia – elity dawnej Bułgarii sprzed kolonizacji osmańskiej zniknęły. Bułgarskość zakonserwowała się w świecie wiejskim. Nowe elity wyrosły właśnie z tego chłopskiego uniwersum, pełnego wyobrażeń przetrwania, losu, niekiedy też bierności, która objawiała się m.in. w zanurzeniu w codziennej krzątaninie – w tym zawierało się też czerpanie radości z różnych drobiazgów codziennego życia. Ale z drugiej strony to otwarcie na los było nierzadko postawą, która ratuje życie.

Tematem „Złotych piachów” są w zasadzie przygody Bułgarii w XX w. Pojawia się pytanie o specyficzny charakter bułgarskiego reżimu komunistycznego. Pisze pani, że „buntownicy w Bułgarii pojawiają się rzadko”. Dlaczego?

Sposób, w jaki uformowało się na nowo społeczeństwo bułgarskie – ten XIX-wieczny skok ze średniowiecza w czasy rewolucji przemysłowej, z pominięciem oświecenia – sprawił, że wiele przemian miało tam charakter fasadowy albo przebiegało nierównomiernie w zestawieniu z tym, co działo się w centrach kulturowych, do których Bułgarzy aspirowali. W dorobku bułgarskiej myśli politycznej i kulturowej jest cały nurt refleksji nad modernizacją, który wskazuje na specyfikę tego procesu. Na początku XX w. trwały np. poszukiwania definicyjnych cech bułgarskiego charakteru narodowego i wnioski były gorzkie: że nawet na poziomie stereotypu Bułgarzy są pozbawieni właściwości. Niemcy mają swój porządek, Polacy swój temperament, Francuzi swoje wyrafinowanie, a Bułgarzy? Bułgarzy nic nie mają. Problem oczywiście polega na tym, że w tak trudnych warunkach formujące się elity bułgarskie nie miały wiele czasu ani miejsca na głęboką pracę w sferze idei, choćby w sferze przyswajania sobie europejskiego modelu biurokratyczno-demokratycznego. Bułgaria w momencie częściowego odzyskania politycznej podmiotowości pod koniec XIX w. postanawia wybrać model europejski w miejsce oswojonego przez kilka wieków modelu osmańskiego. To jest decyzja radykalna, trudna, wymagająca pospiesznych działań. Nominalnie jest tak, że idziemy na Zachód. Ale wiele wzorców i porządków życia, od poziomu mikro do poziomu makro, wiele materii językowej, pojęciowej pochodzi nadal z tamtego systemu cywilizacyjnego, w którym trwaliśmy i którym oddychaliśmy przez 500 lat. Świat naszej codzienności również w dużej mierze stamtąd pochodzi.

Cały artykuł przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP