Z Jakubem Szumańskim rozmawiają Magdalena Rigamonti i Piotr Siemion*
Umarł panu ktoś bliski?
i: .
To pan nie zrozumie straty.
:
I minęło pół dnia. Byłem w pracy, odhaczyłem pogrzeb. Nie było czasu, żeby zastanowić się nad przemijaniem, nad tym, po co to wszystko.
Teraz się zastanawiamy.
Czy my się bardziej obawiamy tego, że umrze ktoś nam bliski, czy że po jego śmierci zostaniemy sami?
Kiedy o tym rozmawiamy, myślę, że śmierć cały czas się skrada. I że nie można nic z tym zrobić. Kiedy umierał mój ojciec, wezwała mnie lekarka i mówi: „Nie wiem, jak to panu powiedzieć…”. Ja, że fizycznie sprawa jest oczywista, a duchowo nie jestem w stanie tego przyjąć, po prostu tego nie rozumiem. Wiem, taka jest kolei rzeczy, że łatwiej wytłumaczyć sobie, że umiera 80-latek niż 20-latka w depresji.
