To pierwsze badanie, w którym zmiany w płucach po COVID-19 monitorowano przez dwa lata.

Naukowcy z Huazhong University of Science and Technology w Wuhan (w Chinach) objęli nim 144 pacjentów (79 mężczyzn i 65 kobiet) o średniej wieku 60 lat, których wypisano ze szpitala po przebytej infekcji SARS-CoV-2 między 15 stycznia a 10 marca 2020 roku. Po upływie pół roku, roku oraz dwóch lat wykonano u nich tomografię komputerową klatki piersiowej, aby sprawdzić występowanie różnych nieprawidłowości w płucach, jak włóknienie, zgrubienia tkanki, pojawienie się torbieli, zmian przypominających plaster miodu, nieprawidłowe poszerzenie ścian oskrzeli i inne. Wykonano też testy sprawdzające czynność płuc.

Przez dwa lata odsetek pacjentów z nieprawidłowościami w płucach stopniowo malał. Po sześciu miesiącach 54 proc. pacjentów miało nieprawidłowości w płucach, po dwóch latach badanie z użyciem tomografii komputerowej wykazało, że odsetek ten wynosi 39 proc., przy czym 23 proc. miało zwłóknienia a 16 proc. inne nieprawidłowości.

Jak podkreślają autorzy pracy, odsetek pacjentów ze śródmiąższowymi zmianami zwłóknieniowymi pozostał stały w okresie trwania badania. Zmiany te są istotnym prekursorem idiopatycznego włóknienia płuc, poważnej, przewlekłej choroby, która prowadzi do niewydolności oddechowej.

Reklama

Ponadto, pacjenci ze zwłóknieniowymi zmianami w płucach częściej mieli objawy ze strony układu oddechowego i nieprawidłową czynność płuc w porównaniu z pacjentami, u których występowały nieprawidłowości niemające charakteru zwłóknień – odpowiednio 45 proc. i 17 proc. U większego odsetka z nich stwierdzano także gorszą zdolność dyfuzji gazów w płucach (gorsze wyniki badania współczynnika transferu płucnego dla tlenku węgla) – odpowiednio 60 proc. i 22 proc.

Zdaniem naukowców sugeruje to, że u zmiany zwłóknieniowe po COVID-19 mogą mieć nieodwracalny charakter. (PAP)

Joanna Morga