Choć rozmowy płacowe w firmach węgla kamiennego zaczynają się zwykle jesienią, to strona społeczna największej spółki branżowej w kraju, czyli Polskiej Grupy Górniczej, już wystosowała swoje żądania. Związkowcy zagrozili, że jeśli do 1 września nie zostaną podjęte rozmowy, to rozpocznie się spór zbiorowy. Jego konsekwencją mógłby być docelowo nawet strajk, ale na to nikt przed wyborami nie pozwoli, zwłaszcza w sytuacji, gdy jedynką Prawa i Sprawiedliwości na Śląsku jest premier Mateusz Morawiecki.

Jak ustalił DGP, rozmowy płacowe w PGG będą się odbywać, ale według naszych rozmówców nie ma mowy, by spółka zgodziła się na dołożenie ponad pół miliarda do kosztów stałych, w skład których wchodzą wynagrodzenia. Kwota ta byłaby wyższa niż całoroczny zysk firmy za 2018 r. Poza tym spółka musi zacząć spłacać bankom obligacje – po 200 mln zł rocznie. Wreszcie niespełna półtora miesiąca temu górnicy z PGG dostali jednorazową nagrodę z ubiegłorocznego zysku (od 900 zł brutto w administracji do 1550 zł brutto dla dołowców). Przelew poszedł 1 sierpnia i tego samego dnia do zarządu trafiło pismo z żądaniem podwyżek.

– Przeciętna płaca w 2019 r. wynosi 7223,39 zł brutto i została utrzymana na poziomie 2018 r. W roku 2018 płace wzrosły o 7 proc., a także została przywrócona nagroda roczna, czternasta pensja – przypomina Tomasz Głogowski, rzecznik PGG.

Żądania w największej spółce węglowej są pewnym wyznacznikiem trendów dla pozostałych firm z branży.

Tauron poinformował nas właśnie, że są prowadzone rozmowy z Radą Społeczną dotyczące wynagrodzeń załogi. W lipcu w Tauronie Wydobycie zostało podpisane porozumienie z reprezentatywnymi związkami zawodowymi – dotyczyło jednorazowej wypłaty w wysokości 1000 zł na osobę (przeciętna miesięczna płaca netto pod ziemią to 5200 zł). Ta spółka jest w najgorszej sytuacji – ma potężne problemy z wydobyciem, wiceminister energii Adam Gawęda zlecił tam przegląd kopalń (Sobieski, Janina, Brzeszcze), który zaważy o tym, jaka będzie ich przyszłość (mówi się o możliwości sprzedaży jednej lub dwóch).

– Poziom wynagrodzeń w Tauronie Wydobycie jest regulowany na podstawie obowiązującego porozumienia płacowego na lata 2018 i 2019 zawartego pomiędzy zarządem a Radą Społeczną – informuje Łukasz Ciuba z biura prasowego spółki.

Najwyższe płace w branży są w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. Średnia brutto w lipcu przekroczyła tam 8900 zł. W 2019 r. nie było jednak regularnych podwyżek, ale wypłata jednorazowej nagrody z ubiegłorocznego zysku, co wpłynęło na wyższe o ok. 2 proc. pensje w skali roku.

– Do chwili obecnej nie wpłynęło żadne pismo związków zawodowych z postulatem wzrostu płac w spółce w 2020 r. – mówi Katarzyna Jabłońska-Bajer, rzeczniczka JSW.

Bogdanka na nasze pytania dotyczące przyszłorocznych podwyżek płac nie odpowiedziała. Podobnie jak Węglokoks, do którego należy kopalnia Bobrek-Piekary.

PGG wyda w tym roku na płace ok. 4 mld zł. W JSW będzie to ok. 2,5 mld zł. W Bogdance niecałe 0,5 mld zł. Podobnie jak w Tauronie Wydobycie. Biorąc pod uwagę te wielkości, spełnienie postulatu wzrostu płac w branży węgla kamiennego skutkowałoby koniecznością znalezienia dodatkowo prawie 1 mld zł. ©℗

Przeciętna płaca w górnictwie wynosi ponad 7200 zł

>>> Czytaj też: Co może uratować klimat? Dwie rzeczy: niejedzenie mięsa i lasy w Afryce