Czternastą emeryturę wprowadzić ma ustawa o kolejnym w 2021 r. dodatkowym rocznym świadczeniu pieniężnym dla emerytów i rencistów. Jej projekt przyjął wczoraj rząd.

Wynika z niego, że „czternastka” ma być wypłacona z urzędu pod koniec 2021 r., w wysokości równej kwocie najniższej emerytury obowiązującej od 1 marca 2021 r. Inaczej niż w przypadku trzynastej emerytury będzie ona uzależniona od kryterium dochodowego wynoszącego 2,9 tys. zł (przed dokonaniem odliczeń, potrąceń i zmniejszeń).

W przypadku osób, których świadczenia przekraczają 2,9 tys. zł, „czternastka” będzie wypłacana w kwocie pomniejszonej o różnicę między wysokością renty lub emerytury a kwotą kryterium.

Nowe świadczenie przysługiwało będzie osobom pobierającym emerytury i renty w systemie powszechnym, emerytury i renty rolników, służb mundurowych, emerytury pomostowe, świadczenia i zasiłki przedemerytalne, renty socjalne, strukturalne, nauczycielskie świadczenia kompensacyjne, rodzicielskie świadczenia uzupełniające oraz renty inwalidów wojennych i wojskowych.

Efekt polityczny

– Każde dodatkowe pieniądze z perspektywy emerytów i rencistów są na pewno mile widziane. Powstaje jednak pytanie, w jaki sposób wspierać ich finansowo – wskazuje dr Tomasz Lasocki z Uniwersytetu Warszawskiego. W jego ocenie dla samych emerytów najkorzystniejsze byłoby po prostu zwiększenie waloryzacji świadczeń, ponieważ podwyżka byłaby nieodwołalna i obliczana na podstawie wieloletniego wkładu w system.

– Jeżeli niezależnie od wysiłku włożonego w tworzenie wspólnego funduszu każdy ubezpieczony dostanie taką samą trzynastą emeryturę, a dodatkowo osoby wpłacające mniej otrzymają „czternastkę”, to wprost zachęcamy do ograniczonego opłacania składek – ocenia ekspert.

– Z drugiej strony, z punktu widzenia polityka „trzynastka” i „czternastka” dają więcej możliwości wypromowania „dobrodzieja” niż zwykła waloryzacja – dodaje.

Kuszenie emerytów

Tomasz Lasocki wskazuje, że kryterium dochodowe ustalone na 2,9 tys. zł zgodnie z najnowszymi danymi ZUS (po waloryzacji w marcu 2019 r.) oznaczałoby, że co piąty emeryt nie spełni warunków otrzymania „czternastki” w pełnej wysokości.

– Do tej liczby należy doliczyć kilkaset tysięcy nadal pracujących emerytów – dodaje.

Jego zdaniem kryterium dochodowe może też negatywnie wpłynąć na chęć pozostania emerytów na rynku pracy.

– To świadczenie, które może dezaktywizować kolejne osoby. Ubezpieczony, który będzie zastanawiać się, czy bardziej opłaca mu się dorabiać na emeryturze, czy tylko pobierać świadczenie podstawowe uzupełnione o trzynastą i czternastą emeryturę, często wybierze tę drugą opcję. Co na pewno nie wpłynie korzystnie na naszą gospodarkę. Nie jest też dobrą wiadomością dla pracodawców – wyjaśnia dr Lasocki.

W podobnym tonie wypowiada się też dr Sławomir Dudek, główny ekonomista Pracodawców RP. – Nasz system opiera się na zdefiniowanej składce. Oznacza to, że każdy ubezpieczony finansuje własną emeryturę, której wysokość ma ścisły związek z wysokością środków włożonych do systemu w postaci składek. Takie rozwiązanie ma premiować dłuższe pozostawanie na rynku pracy – podkreśla. I przekonuje, że takie świadczenie jak czternasta emerytura psuje system, zniechęca bowiem pracowników do możliwie najdłuższej aktywności zawodowej.

– Powinniśmy wprowadzać raczej zachęty do dłuższej pracy. Niestety praktyka idzie w odwrotną stronę, czego przykładem jest to dodatkowe świadczenie – mówi ekspert Pracodawców RP.

Tomasz Lasocki zauważa, że podobnie sprawa będzie wyglądać w przypadku dylematów dotyczących odkładania przejścia na emeryturę po osiągnięciu odpowiedniego wieku. Jego zdaniem czternasta emerytura nie będzie zachęcała do czekania z taką decyzją.

– Zwlekanie, np. przez rok, da nam wyższe o kilka procent świadczenie, ale jednocześnie nie otrzymujemy dodatkowych wypłat. Dlatego zwłoka w perspektywie krótkoterminowej na pewno opłaca się mniej. Zwłaszcza w obliczu coraz to nowych zachęt, z którymi wychodzą rządzący – ocenia dr Lasocki.

Wskazuje również, że zastosowane kryterium dochodowe będzie premiować tych, którzy mniej włożyli do systemu w czasie swojej aktywności zawodowej. Dlatego jego zdaniem, jeżeli już wprowadzane są kryteria dochodowe, to powinny odnosić się tylko do wielkości składek, które dana osoba wpłaciła do FUS. Jeżeli więc ktoś uzbierał tylko tyle, by otrzymywać minimalną emeryturę, to jego świadczenie dodatkowe powinno być na najniższym poziomie i rosnąć wraz ze wzrostem emerytury lub renty.

Trzynastka podpisana

Prezydent podpisał też wczoraj ustawę o dodatkowym rocznym świadczeniu dla emerytów i rencistów (tzw. trzynastce).

Zakłada ona, że trzynasta emerytura będzie wypłacana co roku. Dostanie ją z urzędu każdy emeryt i rencista. Będzie równa najniższej emeryturze (w tym roku jest to 1200 zł brutto). Z tej kwoty nie będą dokonywane potrącenia i egzekucje. Nie będzie też wliczana do dochodu, co ma znaczenie dla osób ubiegających się o dodatki i zasiłki.

Etap legislacyjny

Projekt ustawy przyjęty przez rząd

>>> Czytaj też: Europosłowie stanęli w obronie psów i kotów. Chodzi o nielegalne hodowle