Jak poinformowała w środę odpowiedzialna za resort pracy Yolanda Diaz, wydłużenie do końca maja mechanizmu pracy tymczasowej oznacza, że państwo w celu ratowania etatów i firm decyduje się na dodatkowe wydatki przekraczające 5 mld euro.

W ramach ERTE, którym według szacunków rządu objętych jest około 755 tys. osób, część składek na ubezpieczenie pokrywa państwo. Wspiera ono też finansowo spółki, które utrzymują etaty pomimo braku aktywności zawodowej swoich pracowników.

Reklama

W środę piętnaście z siedemnastu wspólnot autonomicznych Hiszpanii wezwało rząd Pedra Sancheza do zmiany ustawy o stanie zagrożenia epidemicznego, co miałoby umożliwić im ogłoszenie godziny policyjnej przed 22.00. Centrolewicowy gabinet odmawia jednak, twierdząc, że regionalne władze wciąż mogą korzystać z szeregu innych, mniej surowych, a zarazem własnych obostrzeń.

Tymczasem wraz z nasileniem się epidemii, od wtorkowego wieczora poszczególne wspólnoty autonomiczne Hiszpanii wprowadzają kolejne obostrzenia ograniczające korzystanie przez obywateli z przestrzeni publicznej.

W ponad połowie wspólnot autonomicznych obowiązuje już zakaz opuszczania powiatu lub wyjeżdżania poza teren gminy. Z kolei w czterech regionach Hiszpanii od środy nie można organizować spotkań w gronie liczniejszym niż cztery osoby.

Rekordowej liczbie zakażeń na 100 tys. mieszkańców Hiszpanii, przekraczającej już 714 infekcji, towarzyszy ograniczanie przez poszczególne regiony funkcjonowania placówek turystycznych i gastronomicznych. W środę na 14-dniowe zamknięcie hoteli, restauracji i barów zdecydowała się wspólnota autonomiczna Walencji. Podobne restrykcje obowiązują już w Kastylii-La Manchy.