Hiszpański rząd utrzyma przepisy epidemiczne dotyczące pracy tymczasowej do 31 maja

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
20 stycznia 2021, 14:18
Półwysep Iberyjski. Hiszpania i Portugalia
<p>Półwysep Iberyjski. Hiszpania i Portugalia</p>/ShutterStock
Rząd Hiszpanii Pedra Sancheza porozumiał się w głównymi centralami związkowymi w sprawie wydłużenia mechanizmu pracy tymczasowej, tzw. ERTE do 31 maja. Jednocześnie odmówił władzom wspólnot autonomicznych zmiany ustawy o stanie zagrożenia epidemicznego, co mogłoby prowadzić do wydłużenia w regionach godziny policyjnej.

Jak poinformowała w środę odpowiedzialna za resort pracy Yolanda Diaz, wydłużenie do końca maja mechanizmu pracy tymczasowej oznacza, że państwo w celu ratowania etatów i firm decyduje się na dodatkowe wydatki przekraczające 5 mld euro.

W ramach ERTE, którym według szacunków rządu objętych jest około 755 tys. osób, część składek na ubezpieczenie pokrywa państwo. Wspiera ono też finansowo spółki, które utrzymują etaty pomimo braku aktywności zawodowej swoich pracowników.

W środę piętnaście z siedemnastu wspólnot autonomicznych Hiszpanii wezwało rząd Pedra Sancheza do zmiany ustawy o stanie zagrożenia epidemicznego, co miałoby umożliwić im ogłoszenie godziny policyjnej przed 22.00. Centrolewicowy gabinet odmawia jednak, twierdząc, że regionalne władze wciąż mogą korzystać z szeregu innych, mniej surowych, a zarazem własnych obostrzeń.

Tymczasem wraz z nasileniem się epidemii, od wtorkowego wieczora poszczególne wspólnoty autonomiczne Hiszpanii wprowadzają kolejne obostrzenia ograniczające korzystanie przez obywateli z przestrzeni publicznej.

W ponad połowie wspólnot autonomicznych obowiązuje już zakaz opuszczania powiatu lub wyjeżdżania poza teren gminy. Z kolei w czterech regionach Hiszpanii od środy nie można organizować spotkań w gronie liczniejszym niż cztery osoby.

Rekordowej liczbie zakażeń na 100 tys. mieszkańców Hiszpanii, przekraczającej już 714 infekcji, towarzyszy ograniczanie przez poszczególne regiony funkcjonowania placówek turystycznych i gastronomicznych. W środę na 14-dniowe zamknięcie hoteli, restauracji i barów zdecydowała się wspólnota autonomiczna Walencji. Podobne restrykcje obowiązują już w Kastylii-La Manchy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj