Nauczyciele wyczekują na 30 proc. podwyżki obiecanej przez partie opozycji demokratycznej, które najprawdopodobniej przejmą władzę. Przeciągająca się procedura powierzenia przez prezydenta wybranej osobie tworzenia rządu, a także trudniejsza, niż zakładano wcześniej, sytuacja budżetowa na 2024 r. mogą realizację tej obietnicy przesunąć dopiero na 2025 r. (pisaliśmy o tym: „Budżetówka czeka na podwyżki”, DGP nr 202/2023).
Jednak zdaniem ekspertów samo zwiększanie subwencji oświatowej i podwyższanie pensji nauczycielom nie jest właściwym kierunkiem. Apelują o zmianę systemu finansowania edukacji, a dopiero w kolejnym etapie wprowadzenie obiecanych podwyżek dla osób uczących w samorządowych szkołach i przedszkolach. Podobnego zdania są samorządowcy.
Dziennikarz z wykształcenia prawnik, ukończył też studia podyplomowe na Uniwersytecie Warszawskim z zakresu Prawa Europejskiego. Zanim trafił do redakcji kilka lat pracował w administracji rządowej w tym Rządowym Centrum Legislacji i Ministerstwie Obrony Narodowej. Od 2003 r. jest członkiem Polskiego Towarzystwa Legislacji. W redakcji pisze o problemach dotyczących żołnierzy zawodowych i rezerwistów. Na bieżąco monitoruje również kwestie związane z zatrudnieniem i wynagrodzeniem nauczycieli. Porusza też problemy samorządów dotyczące stosowania przepisów oświatowych. W zakresie swoich obowiązków ma również zatrudnienie i płace w całej administracji publicznej.
