Hiszpański rząd wiedział o zbliżającym się kryzysie?
Rząd w Madrycie zdecydował się na odtajnienie 40 dokumentów dotyczących kryzysu migracyjnego w Ceucie. Ujawnione materiały potwierdzają, że służby państwowe – w tym Narodowe Centrum Wywiadu (CNI) – ostrzegało przed tym, do czego może dojść na granicy z Marokiem. Przed „masowym wtargnięciem”, według dokumentów, ostrzegała także policja narodowa i wojskowa agencja wywiadowcza (Centrum Wywiadu Sił Zbrojnych-CIFAS).
Narodowe Centrum Wywiadu (CNI) zidentyfikowało grupy w mediach społecznościowych, które zachęcały migrantów do masowego przekroczenia granicy z hiszpańską eksklawą zarówno wpław, jak i przez płot graniczny. Informacje o tym przekazane zostały delegacji rządowej, czyli oddziałowi rządu centralnego w Ceucie, Gwardii Cywilnej oraz marokańskim odpowiednikom.
Pierwsze z ostrzeżeń CNI zostało wydane 27 lipca, czyli trzy dni przed wydarzeniami i przesłane bezpośrednio do Kancelarii Premiera Pedro Sáncheza. Była to „nota strategiczna”, która ostrzegała o możliwości masowego przekraczania granicy wpław. Druga notatka, datowana na 29 lipca, została wysłana tego samego dnia kanałem wczesnego ostrzegania do trzech jednostek: Gwardii Cywilnej, Policji Narodowej i Delegatury Rządowej. To ta notatka została także wysłana marokańskim służbom wywiadowczym - DGST i DGED.
Premier zaprzecza i odpowiedzialnością obciąża służby
„Komunikaty CNI z 29 lipca nigdy nie ostrzegały przed masowym przybyciem” – oświadczył rząd w krótkim komunikacie przekazanym mediom krótko po opublikowaniu 40 odtajnionych „raportów i komunikatów dotyczących sytuacji w Ceucie”.
Kilka godzin wcześniej premier Hiszpanii Pedro Sánchez w wywiadzie wyemitowanym przez RTVE użył tych samych słów. Podkreślił, że „zdecydowanie nie przewidywano masowego przyjazdu tak dużej liczby migrantów”.
Szef hiszpańskiego rządu skrytykował CNI za to, że nie zapobiegło skutecznie kryzysowi migracyjno-humanitarnemu. – Nie podważając profesjonalizmu służb, masowego przybycia tylu migrantów nie przewidziano w ogóle – stwierdził.
Sam rząd nie jest spójny komunikacyjnie w tej sprawie. Premier Sánchez oraz minister spraw wewnętrznych Fernando Grande Marlaska prowadzą swoistą wojnę komunikacyjną z ministrą obrony Margaritą Robles. Grande-Marlaska konsekwentnie twierdzi, że nie otrzymał żadnej oficjalnej informacji ostrzegającej przed możliwym masowym przekroczeniem granicy. Z drugiej strony Robles wskazuje na ostrzeżenia wysłane 29 lipca przez CNI. Wersję szefowej resortu obrony potwierdzają odtajnione dokumenty, w tym raporty i wiadomości na WhatsAppie.
Opozycja grzmi i oskarża rząd o zdradę
Odtajnienie dokumentów, które miało pomóc rządowi, przyniosło odmienny skutek. Publikacja dokumentów tylko dała potrzebne paliwo politykom opozycji. - Kłamał bez wstydu, bez cienia zażenowania, z chłodem i alarmującym brakiem empatii – powiedziała rzeczniczka Partii Ludowej Ester Muñoz.
W swoim wystąpieniu w Kongresie zażądała dymisji Sáncheza. - J
Jest oczywiste, że rząd dopuścił się rażącego i umyślnego zaniedbania obowiązków. Mieli te informacje. Są bezpośrednio odpowiedzialni za inwazję na Ceutę. I oczywiście za ofiary - wskazywała.
Skrajnie prawicowa partia Vox oskarżyła premiera o „zdradę” i domaga się uruchomienia artykułu 102 konstytucji, który umożliwiłby postawienie członków rządu przed Sądem Najwyższym. W ocenie rzeczniczki Vox Pepy Millán rząd musi zostać osądzony i pociągnięty do odpowiedzialności karnej „za to, że wiedział, co się wydarzy, nie zrobił nic, aby temu zapobiec”. Według niej, Maroko dopuściło się aktu „wojny hybrydowej”
- Znów kłamią. To zbrodnicze kłamstwo i akt zdrady – oświadczyła rzeczniczka Vox w Kongresie. Dodała, że 40 odtajnionych dokumentów „nie przynosi żadnej niespodzianki”.
Z kolei rzecznik ERC (Republikańska Lewica Katalonii), Gabriel Rufián, uznał, że te same dokumenty dowodzą, iż „część aparatu państwa działa przeciwko rządowi”. Natomiast rzeczniczka PNV (Nacjonalistyczna Partia Basków) Maribel Vaquero, oceniła, że ujawnione informacje są niepokojące dla samego rządu.
Migracyjny dramat w Ceucie
Do kulminacji kryzysu doszło z 30 i 31 lipca. Wtedy też do hiszpańskiej Ceuty próbowało dostać się ponad 72 tys. migrantów. Choć większość z nich została odesłana bądź wróciła do Maroka w ciągu pierwszych dwóch dni, co najmniej 100 osób straciło życie podczas próby przekroczenia granicy. Kilka tysięcy osób cały czas przebywa na plażach i ulicach w prowizorycznych obozach.
Pomimo że Ceuta leży na kontynencie afrykańskim i żaden z migrantów nie dotarł do kontynentalnej Europy, zdjęcia z eksklawy wywołały reakcje rządów państw europejskich i Komisji Europejskiej. Włochy, które same borykają się z powracającym kryzysem migracyjnym, zamknęły wodne granice z Hiszpanią i jedocześnie wezwały Unię Europejską do podjęcia stanowczych kroków. Apel Rzymu podpisało ponad 20 państw członkowskich UE, w tym Polska.
Sam hiszpański rząd zwrócił się do Komisji Europejskiej z wnioskiem o wsparcie finansowe oraz organizacyjne. W środę KE poinformowała o przyznaniu Hiszpanii 115 mln euro wsparcia na zarządzanie kryzysowe w Ceucie, w tym na budowę infrastruktury do kontroli przesiewowej migrantów, a także wspieranie powrotów osób przebywających nielegalnie w Ceucie. Większe wsparcie logistyczne i specjalistyczne mają przekazać unijne agencje: Europejska Agencja Straży Granicznej i Przybrzeżnej Frontex, Europol oraz Agencja UE ds. Azylu.
Redaktorka Forsal.pl. Absolwentka stosunków międzynarodowych ze specjalizacją bezpieczeństwo i studia strategiczne na Uniwersytecie Warszawskim, a z pasji dziennikarka. W przeszłości związana z Polską Press i Polską Agencją Prasową.
Specjalizuje się w tematach związanych z bezpieczeństwem krajowym i międzynarodowym oraz tematyką społeczną. Od lat przygląda się przestrzeganiu praw człowieka w Polsce i na świecie. W wolnym czasie ogląda mecze siatkówki i czyta kolejne reportaże.
