Premier Kanady Justin Trudeau podkreślił podczas piątkowej konferencji prasowej, że małe i średnie firmy to "kręgosłup" gospodarki Kanady, a pracownicy związują się z nimi na lata. "Wiemy, że umożliwienie utrzymania tych relacji (...) jest naprawdę ważne, nie tylko dla zaufania, ale też dla możliwości nas wszystkich, by silnie odbić się w górę, gdy już przez to (kryzys) przejdziemy" - podkreślał Trudeau.

Dopłaty mają sięgać wstecz do 15 marca. We wcześniejszych transzach rządowej pomocy znalazły się dopłaty do 10 proc. wynagrodzeń, ale – jak przyznał Trudeau – rząd przyznał, że jest to niewystarczające.

Kanadyjska Izba Handlowa w piątkowym komunikacie "z uznaniem" przyjęła "gotowość i chęć rządu do współpracy ze środowiskiem biznesu". Podobnie oceniła to zrzeszająca małe firmy Kanadyjska Federacja Niezależnego Biznesu, podkreślając, że dopłaty "pozwolą małym firmom utrzymać setki tysięcy pracowników".

Reklama

Dodatkowo rząd zagwarantuje kredyty dla małych firm w wysokości do 40 tys. CAD (28,6 tys. USD). Przez pierwszy rok nie będą naliczane odsetki, a w niektórych przypadkach zostanie umorzona część kredytu do 10 tys. CAD (7,1 tys. USD). Udostępniona też została kolejna linia kredytowa w wysokości 12,5 mld CAD (8,9 mld USD), dostępna przez instytucje wspierające eksport i rozwój. Firmy będą też mogły odłożyć w czasie płatności podatków od sprzedaży (odpowiednik VAT-u) oraz cła i podatki od importowanych towarów.

Minister finansów William Morneau powiedział w piątek, że łączna wartość dotychczasowej pomocy sięga 5 proc. kanadyjskiego PKB. Poinformował też, że nie ma górnej granicy w czasach kryzysu. "Zrobimy wszystko, co trzeba, by pomóc Kanadyjczykom" - podkreślił.

W czwartek parlament Kanady przegłosował pakiet pomocy, który tylko w trakcie 24 godzin prac i negocjacji parlamentarnych wzrósł z 82 do 107 mld CAD (z 58 do 76,5 mld USD).

Jednym z najważniejszych punktów jest zapewnienie, że od kwietnia Kanadyjczycy, którzy w ub.r. osiągnęli przynajmniej 5 tys. CAD (3,5 tys. USD) dochodów, a teraz tracą pracę – także prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą - będą mogli otrzymać 2 tys. CAD (ok. 1,4 tys. USD) co 4 tygodnie na okres 16 tygodni. Na duży pakiet składają się też zasiłki dla bezrobotnych, wsparcie dla firm, organizacji non profit, zawieszenie spłat kredytów studenckich, pomoc dla osób bezdomnych i pomoc dla rdzennych mieszkańców, a także wsparcie dla banków i osób z kredytami hipotecznymi.

W pierwszej części pomocy ogłoszonej 11 marca rząd przeznaczył 1 mld CAD na fundusz pomocy dla 13 kanadyjskich prowincji i terytoriów oraz na wsparcie dla osób, które nie mogą pracować w domu, dwa dni później dodał 10 mld CAD linii kredytowej dla firm, które mają kłopoty z płynnością. W miniony poniedziałek rząd ogłosił zwiększenie linii kredytowej dla farmerów, w kwocie 5 mld CAD oraz odroczenie spłaty istniejących kredytów na kwotę 173 mln CAD. Mimo zamknięcia granicy utrzymano zezwolenie na przyjazdy zagranicznych pracowników rolnych, których co roku pracuje w Kanadzie ok. 60 tys.

Decyzje podejmował też bank centralny Kanady (BoC). W piątek obniżył główną stopę procentową o 0,5 pkt proc. do 0,25 proc. Od 4 marca była to trzecia obniżka, z 1,75 proc., trzy razy po 50 pkt bazowych. BoC ogłosił dwa programy, których celem jest zapewnienie płynności: wykupu papierów dłużnych przedsiębiorstw oraz obligacji rządowych. "Strażaka nikt nie krytykuje za użycie zbyt dużej ilości wody" - podkreślił prezes BoC Stephen Poloz, zwracając uwagę na konieczność zapewnienia finansowania pomostowego do czasu powrotu do normalności.

W środę rząd zapowiedział program pomocy, niezwiązany z Covid-19, dla sektora gazowego i naftowego. Cena kanadyjskiej ropy spadła do 6,45 USD w czwartek, sześć razy niższej niż w styczniu, a według cytowanych w mediach analityków może spadać jeszcze bardziej. Sektor naftowy Kanady ucierpiał na wojnie cenowej między Arabią Saudyjską a Rosją. Ta pomoc budzi jednak kontrowersje: jak podawał publiczny nadawca CBC, do rządu zwróciła się grupa organizacji ochrony środowiska, lekarskich, a także religijnych, by rząd wypłacał pomoc pracownikom, a nie firmom.

Według przedstawionych w piątek szacunków parlamentarnych ekspertów analizujących budżet, w drugim kwartale br. kanadyjska gospodarka może skurczyć się nawet o 25 proc., co oznaczałoby spadek o 5,1 proc. w skali roku (2020-2021), najwięcej od 1962 r.

>>> Czytaj też: Sejm uchwalił specustawę o wsparciu dla firm w związku z epidemią