Podczas spotkania z przedstawicielami prasy zagranicznej w Rzymie Salvini wyjaśnił, że cały blok centroprawicy, którego przywódcą jest Silvio Berlusconi, opracowuje program przyszłego rządu.

Podkreślił, że kiedy rozpoczną się formalne negocjacje w Pałacu Prezydenckim w sprawie jego powołania, przedstawiona zostanie propozycja całej centroprawicy.

Salvini zaprzeczył, jakoby sama Liga miała zawrzeć porozumienie koalicyjne z innymi frakcjami. W ten sposób zdementował przedstawiane w prasie hipotezy utworzenia rządu przez Ligę i antysystemowy Ruch Pięciu Gwiazd. Podkreślił zarazem, że nie wyklucza z góry rozmów z tym ruchem. To zdecydowanie różni Salviniego od przywódcy całej centroprawicy Berlusconiego, który ruch założony przez komika Beppe Grillo nazywa "sektą" i "największym zagrożeniem dla Włoch", które - jak stwierdził w środę - trzeba "przepędzić".

Przywódca Ligi zapewnił, że jego formacja jest otwarta na różne możliwości współpracy z jednym wyjątkiem, jakim jest rządząca dotychczas centrolewicowa Partia Demokratyczna. Jego zdaniem zawarcie porozumienia z ugrupowaniem, które przegrało wybory, byłoby "lekceważeniem wyborców".

Salvini zapewnił: "Nie mam manii, by zostać premierem za wszelką cenę. Zrobię wszystko, co jest z demokratycznego punktu widzenia możliwe, by uszanować mandat otrzymany od wyborców".

Reklama

"Uczynię też wszystko, aby Włosi nie byli zmuszeni ponownie głosować w najbliższych miesiącach" - dodał, odnosząc się do coraz częściej dyskutowanej możliwości rozpisania kolejnych wyborów. Jest to rozważane w debatach w związku z politycznym patem po głosowaniu z 4 marca, które nie wyłoniło wyraźnego zwycięzcy zdolnego powołać samodzielny rząd.

Matteo Salvini podkreślił, że jeśli jego gabinet powstanie, to całą pewnością zmieni dotychczasową politykę migracyjną Rzymu.

Szefa Ligi, który jest zwolennikiem dobrych i bliskich relacji z Rosją, dziennikarze zagraniczni poprosili o komentarz do sprawy ataku przy użyciu broni chemicznej na byłego oficera wywiadu GRU Siergieja Skripala i jego córkę w Wielkiej Brytanii. Podejrzewana jest o to strona rosyjska.

"Nie sądzę, aby były rządy, które lubiłyby zatruwać ludzi na świecie. Jeśli zostanie potwierdzona odpowiedzialność, nasze relacje zmieniłyby się" - zadeklarował Salvini.

"Uważam natomiast dalej, że sankcje nałożone na Rosję to szaleństwo gospodarcze, geopolityczne i handlowe" - oznajmił, odnosząc się do embarga w reakcji na aneksję Krymu.

Lider Ligi ogłosił też, że jeśli zostanie premierem, z pierwszą "misją" uda się do Chin.

Z Rzymu Sylwia Wysocka (PAP)