Przedstawiając deputowanym projekt budżetu premier Aleksis Cipras zaznaczył, że jego przyjęcie będzie oznaczać początek końca kryzysu finansowego oraz uwolnienie Grecji spod kurateli zagranicznych kredytodawców.

"Przezwyciężamy bolesny czas" - powiedział szef rządu w trakcie długiego przemówienia.

Agencja dpa wskazuje jednak, że wytęsknionej od dawna przez Greków chwili "wyjścia z tunelu kryzysu finansowego" - jak rząd określa zakończenie programu pomocowego - jeszcze nie widać. Zgodnie z ustawą budżetową emerytury mają zostać zmniejszone po raz piętnasty od 2010 roku, noclegi w hotelach podrożeją w zależności od ich kategorii o 1-4 euro, a z dniem 1 stycznia stawka podatku VAT także na mniejszych odległych wyspach wzrośnie z 17 do 24 proc.

Realizowane będą również dalsze przedsięwzięcia prywatyzacyjne, co obejmuje między innymi kontestowaną przez wspierający Ciprasa związek zawodowy energetyków sprzedaż kilku elektrowni węglowych. Potencjalny dodatkowy bodziec dla niepokojów społecznych będzie stanowić wprowadzenie konfiskat nieruchomości dłużników banków i państwa.

Zostanie także ustawowo ograniczone prawo do strajku, który ma być legalny tylko w razie potwierdzonej głosowaniem zgody większości członków związku zawodowego. Dotąd wystarczała tutaj zwykle decyzja zarządu związku.

Reklama

Cipras stara się zapewnić Grecji uzyskanie do sierpnia - kiedy to zakończy się wykorzystywanie opiewającego na maksymalnie 86 mld euro trzeciego programu pomocowego - zdolności zaciągania na międzynarodowych rynkach finansowych pożyczek na znośnych warunkach. Premier mógłby wtedy przedstawiać siebie jako osobę, która wyprowadziła kraj z kryzysu - twierdzą rezydujący w Atenach dyplomaci.

Cipras deklaruje swe zdecydowanie, by wyzwolić Grecję ze spirali wciąż nowych programów pomocowych, którymi międzynarodowi kredytodawcy ratują ją nieprzerwanie od 2010 roku przed bankructwem. (PAP)