Apel hiszpańskiego rządu o wsparcie w walce z masowym napływem Afrykańczyków wynika z faktu, że w prowizorycznym ośrodku dla migrantów na Gran Canarii na powierzchni zaledwie 400 m2 jest już blisko 2,5 tys. nielegalnych przybyszów. U ponad 70 z nich potwierdzono zakażenie koronawirusem.

Jak poinformował w czwartek madrycki dziennik “El Mundo”, wizyta ministra Grande-Marlaski ma na celu nakłonienie strony marokańskiej do udzielenia pilnej pomocy w hamowaniu niekontrolowanego napływu afrykańskich imigrantów na hiszpański archipelag.

“El Mundo” zarzuca władzom w Rabacie, że są świadome zaniedbań w pilnowaniu marokańskiego wybrzeża, ale robią niewiele, aby powstrzymać fale migracji.

Stołeczna gazeta wskazuje, że wskutek bierności straży wybrzeża Maroka mały port Arguineguin na wyspie Gran Canaria stał się “największym na świecie miejscem zgrupowania nielegalnych imigrantów”.

Tymczasem w czwartek dziennik “El Espanol” wskazuje, że Rabat nie tylko nie poczuwa się do odpowiedzialności za pilnowanie nielegalnie wypływających z Maroka w kierunku Wysp Kanaryjskich Afrykańczyków, ale przymyka też oko na nielegalne opuszczanie kraju przez swoich obywateli. Według hiszpańskiej gazety ponad połowę migrantów, którzy w ostatnich tygodniach dotarli na archipelag, stanowią Marokańczycy.

Reklama

Według władz wspólnoty autonomicznej Wysp Kanaryjskich od 1 stycznia do 16 listopada br. na archipelag ten dotarło łącznie 18 tys. nielegalnych imigrantów, czyli o ponad 1000 proc. więcej w porównaniu z całym 2019 r. Aż 9 tys. nielegalnych przybyszów dotarła tam w ciągu minionych czterech tygodni.

Marcin Zatyka (PAP)

zat/ kar/