Zaledwie dwa dni wcześniej rząd brytyjski, w którego kompetencji jest ochrona zdrowia w Anglii oraz rządy Szkocji, Walii i Irlandii Północnej ogłosiły wspólne dla całego kraju zasady poluzowania restrykcji na okres świąteczny. Miało to zapobiec sytuacji, w której w poszczególnych częściach kraju będą obowiązywać odmienne regulacje.

Zgodnie z tymi ustaleniami, w okresie od 23 do 27 grudnia maksymalnie trzy gospodarstwa domowe mogą stworzyć "bańkę", w ramach której będą mogły się odwiedzać w domach, uczestniczyć w nabożeństwach w kościele czy spędzać czas na otwartych przestrzeniach, przy czym "bańka" przez cały ten czas musi składać się z tych samych osób. Ponadto zniesione zostaną restrykcje w przemieszczaniu się, zarówno pomiędzy poszczególnymi częściami Zjednoczonego Królestwa, jak i pomiędzy regionami, na których obowiązują odmienne poziomy restrykcji.

Tymczasem w wydanych w czwartek wytycznych szkocki rząd ogłosił, że świąteczna "bańka" może składać się maksymalnie z ośmiu osób od 12. roku życia, czego w ogłoszonych we wtorek wspólnych ustaleniach nie było. Jak głoszą wytyczne, "najbezpieczniejszym sposobem na spędzenie Bożego Narodzenia i okresu świątecznego jest przebywanie we własnym gospodarstwie domowym, w swoim własnym domu i w swojej okolicy".

"W miarę możliwości należy utrzymywać kontakt z przyjaciółmi i członkami rodziny z innych gospodarstw domowych za pomocą technologii - lub, jeśli zdecydujecie się spotkać osobiście, należy zminimalizować liczbę i czas trwania spotkań, a jeśli to możliwe, spotykać się na zewnątrz" - napisano. Wskazano też, że choć osoby z tworzące "bańkę" mogą spotykać się w domach i pozostawać na noc, to te, które nie mieszkają na co dzień razem, powinny zachowywać dwumetrowy dystans.

Reklama

Wytyczne skrytykowali politycy z partii opozycyjnych, zarzucając szkockiemu rządowi, że wysyła sprzeczne sygnały - pozwalając spotkać się ludziom w czasie świąt, a zarazem zniechęcając ich do tego.