Macron nie Putin. Francuskie wojsko woli Rosję od NATO?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
29 maja 2021, 23:42
Emmanuel Macron
<p>Emmanuel Macron</p>/Shutterstock
Wojskowi ostrzegający przed wojną domową muszą budzić strach. Atmosfera we Francji przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi się zagęszcza

Francuska skrajna prawica oraz część wojskowych i policjantów ostro krytykuje prezydenta Emmanuela Macrona oraz jego administrację. Establishmentowi wytykają poddaństwo wobec UE i NATO. Obwiniają go też o dopuszczenie do islamizacji kraju i odejście od tradycyjnych wartości, których ucieleśnieniem ma być według nich… Władimir Putin.

Główna pretendentka

– Myliliśmy się, integrując się z dowództwem NATO – stwierdziła w tym tygodniu szefowa skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen, najpoważniejsza rywalka Macrona w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. – Francja doświadcza napięć z kilkoma partnerami międzynarodowymi, co jest konsekwencją naszego podporządkowania dyplomatycznego UE – stwierdziła liderka skrajnej prawicy. Dodała, że „tak duży kraj musi mieć własną dyplomację”. I Le Pen zapewnia, że „zrównoważy” stosunki Francji z USA i Rosją oraz ustanowi w obu przypadkach „stosunki suwerenne”.

Le Pen oraz inni członkowie jej partii od lat opowiadają się za zbliżeniem z Rosją, podobnie jak część polityków konserwatywnych republikanów czy wpływowych prawicowych publicystów. Nie dziwi zatem, że i tym razem polityk skrajnej prawicy uderzyła w tony prorosyjskie. – Nie uważam, że istnieje dziś dobry powód, aby utrzymać sankcje wobec Rosji, których byliśmy pierwszą ofiarą, a Rosja pierwszym beneficjentem, zwłaszcza jeśli chodzi o rolnictwo. Możemy znieść te sankcje, które przyniosły skutki odwrotne od tych, na które liczyliśmy, i przywrócić normalne stosunki – stwierdziła. Przy okazji bardzo ostrożnie odniosła się do kwestii porwanego w niedzielę przez władze białoruskie samolotu linii Ryanair oraz aresztowania Ramana Pratasiewicza. Wprawdzie samo zmuszenie załogi do lądowania Le Pen potępiła, ale już pytana o uwolnienie opozycjonisty stwierdziła, że nie zna dokumentów w sprawie. – Jeśli nie ma się czego wstydzić poza poglądami politycznymi, to oczywiście powinien zostać zwolniony – stwierdziła wymijająco Le Pen.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj