"Guardian": Birma może się stać "państwem-epicentrum" pandemii

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 lipca 2021, 20:38
Birma. Protest przeciwko zamachowi stanu
<p>Birma. Protest przeciwko zamachowi stanu</p>/Shutterstock
Birma, w której po zamachu stanu załamała się służba zdrowia, może stać się "państwem-epicentrum" pandemii koronawirusa - powiedział w wywiadzie dla dziennika "Guardian" przedstawiciel ONZ ds. Birmy Tom Andrews, który domaga się, by Rada Bezpieczeństwa ONZ zaapelowała o rozejm w tym kraju.

Przez Birmę przechodzi największa jak dotąd fala zakażeń koronawirusem, nie sposób jednak uzyskać wiarygodnych danych na temat liczby zakażonych i ofiar śmiertelnych, ponieważ lekarze i dziennikarze są zastraszani i prześladowani przez wojskową juntę - pisze brytyjski dziennik.

"Wiemy tylko tyle, że wzrost (zakażeń) jest bardzo szybki, alarmująco szybki" - powiedział Andrews.

W kraju pogrążonym w kryzysie od wojskowego zamachu stanu w lutym program szczepień na Covid-19 stanął w miejscu, prawie nie przeprowadza się testów na koronawirusa a państwowe szpitale w zasadzie nie funkcjonują. Brakuje tlenu dla chorych, sprzętu medycznego i leków. Na domach, w których ktoś potrzebuje pomocy, wiesza się żółte flagi.

Według oficjalnych danych od 1 czerwca w Birmie na Covid-19 zmarło 4629 osób. Uważa się, że dane te są zdecydowanie zaniżone - podaje "Guardian".

Sytuację pogarsza fakt, że reżim prześladuje lekarzy, którzy udzielają pomocy poszkodowanym opozycjonistom. Służby bezpieczeństwa dokonują aresztowań, atakują, a nawet zabijają pracowników medycznych.

Światowa Organizacja Zdrowia ocenia, że Birma jest jednym z najbardziej niebezpiecznych państw dla lekarzy na świecie.

Wydano także nakazy aresztowania 400 lekarzy i 180 pielęgniarek. Organizacja pozarządowa Insecurity Insight, zajmująca się analizą danych z konfliktów na świecie, podaje, że co najmniej 32 medyków zostało rannych, a 12 zabitych przez juntę wojskową od czasu przejęcia w kraju władzy.

1 lutego birmańska armia obaliła demokratycznie wybrany rząd pod przewodnictwem laureatki Pokojowej Nagrody Nobla Aung San Suu Kyi i od tamtej pory brutalnie tłumi masowe protesty społeczne i strajki, które ogarnęły cały kraj. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj