Ambasador Indii w Katarze Deepak Mittal i szef biura politycznego talibów w Dausze Szer Mohammad Abbas Stanekzai podjęli we wtorek pierwsze oficjalne rozmowy, odkąd islamiści przejęli kontrolę nad Afganistanem.

Perspektywa nastania w tym kraju rządów talibów od dawna niepokoiła Delhi ze względu na ich bliskie związki z Pakistanem, najbardziej niebezpiecznym rywalem Indii w regionie.

Reklama

Mittal poinformował Stanekzaia o poważnym zaniepokojeniu indyjskich władz, które obawiają się, iż na terytorium Afganistanu mogą znaleźć bezpieczną bazę wypadową antyindyjscy rebelianci - poinformował MSZ.

Szef pakistańskiej dyplomacji Shah Mehmood Qureshi wezwał tymczasem we wtorek wspólnotę międzynarodową, by "nie izolowała talibów" i nie wycofywała z Afganistanu pomocy humanitarnej oraz nie dopuściła do finansowej zapaści tego państwa. "Oczekujemy, że rząd oparty na porozumieniu (stron) powstanie w Afganistanie w najbliższych dniach" - dodał Qureshi.

Islamabad utrzymywał przez 20 lat interwencji NATO w Afganistanie bliskie stosunki z talibami, mimo presji jaką na pakistańskie władze wywierały w tej kwestii Stany Zjednoczone - przypomina EFE. Talibowie mogą liczyć nawet na wsparcie pakistańskich służb wywiadowczych.

Indie w największym stopniu staną się ofiarą "skutków ubocznych przejęcia władzy w Kabulu przez talibów" - pisze szwajcarski dziennik "Le Temps".

Popieranie rządu Afganistanu i wielkie inwestycje w tym kraju były najważniejszym elementem regionalnej gry z Pakistanem. "Indie chciały otoczyć Pakistan, ustanawiając uprzywilejowane relacje z Kabulem. Dziś Indie straciły wszystko" - mówi w wywiadzie dla "Le Temps" ekspert francuskiego instytutu badań stosunków międzynarodowych CERI Christophe Jaffrelot.