Ubiegający się o reelekcję prezydent Francji Emmanuel Macron zwyciężył w niedzielnej II turze wyborów prezydenckich. Z wynikiem 58,54 proc. pokonał liderkę skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen, która otrzymała 41,46 proc.

Lider PO Donald Tusk ocenił w poniedziałek w TVN24, że niedzielne wybory miały "znaczenie dla fundamentalnego bezpieczeństwa Polski i Europy", podobnie jak dwa lata temu zwycięstwo obecnego prezydenta USA Joe Bidena. "Nasz los, nasza przyszłość rozgrywa się na naszych oczach i to wszystko jest na takiej jakby geopolitycznej krawędzi. Joe Biden wygrywa minimalną większością głosów z (Donaldem) Trumpem, który de facto chciał wycofać Stany Zjednoczone z NATO, czyli zlikwidować NATO i realizować tak naprawdę strategię Putina" - powiedział szef Platformy.

Reklama

"Nie muszę nikomu mówić w jakiej sytuacji znalazłaby się Polska, gdyby tacy politycy jak Trump, jak Le Pen, a także ich sojusznicy tacy, jak Orban i Kaczyński, zaczęli nadawać ton całej polityce Zachodu" - dodał były premier.

Według niego, politykami wiodącymi w Unii Europejskiej będą teraz m.in. prezydent Macron, premier Holandii Mark Rutte oraz przywódcy Finlandii i Szwecji, które podjęły decyzję o przystąpieniu do NATO. "Ten środek ciężkości więc na pewno się przeniesie do innych stolic. Paryż zastąpi Berlin, jak sądzę, w tym politycznym liderowaniu, przynajmniej tej zachodniej części Europy. Czy to jest dobre dla Polski? Dla Polski to jest bardzo dobre, dla PiS i rządów PiS - niekoniecznie" - ocenił Tusk.

"Paradoks polega na tym, że wiadomo - PiS, Kaczyński i Morawiecki bardzo lubią demonstrować przede wszystkim swoją antyniemieckość, ale także z reguły antyeuropejskość. W tej chwili te ataki na Brukselę i na Unię Europejską osłabły, ale generalnie to jest ich główna narracja" - dodał.

Za największy polityczny błąd partii rządzącej w ostatnich miesiącach uznał politykę w stosunku do Emmanuela Macrona i Marine Le Pen.

Lider PO zwrócił też uwagę na niedzielną porażkę wyborczą obecnego premiera Słowenii Janeza Janszy i jego partii (centroprawicowej Słoweńskiej Partii Demokratycznej), którego - jak mówił - fascynuje model polityki uprawiany przez premiera Węgier Viktora Orbana. "Są politykami mocno zaprzyjaźnionymi. Jansza nie przekroczył pewnych granic, ale jego fascynacja orbanowskim modelem polityki była dość oczywista, chociaż trzeba powiedzieć, że akurat ten polityk nigdy nie demonstrował jakiejś przesadnie proputinowskiej tendencji" - powiedział Tusk.

"Wydaje się, że dzisiaj w Europie wzbiera, jeśli nie fala, bo to by było za dużo powiedziane, ale taka gotowość do obrony europejskiej, wolnościowej, antyautorytarnej politycznej filozofii, właściwie do obrony fundamentów Zachodu w sensie politycznym i fundamentów Unii Europejskiej i to jest oczywiście z mojego punktu widzenia bardzo dobry znak" - podkreślił.

Premier Jansza to - obok premiera Mateusza Morawieckiego i wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego oraz szefa czeskiego rządu Petra Fiali - jeden z uczestników wyprawy 15 marca do Kijowa. Czterej politycy spotkali się wówczas m.in. z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. (PAP)

autor: Marta Rawicz