Johnson, składając w Izbie Gmin sprawozdanie z zeszłotygodniowych szczytów Wspólnoty Narodów, G7 oraz NATO, zapewnił, że Wielka Brytania nie rozważa łamania konwencji z Montreux, międzynarodowej umowy regulującej ruch morski na Morzu Czarnym, i istnieją alternatywne rozwiązania, które nie wymagają obecności brytyjskich okrętów wojennych.

Wyjaśnił, że wyprowadzenie zboża z Ukrainy "może wiązać się z twardszym podejściem, ale to, na co patrzymy, to możliwość wykorzystania rzek, w szczególności Dunaju". Dodał, że być może trzeba będzie to zrobić "w mniejszych ilościach", a nie w ramach jednego "gigantycznego konwoju morskiego" przez Morze Czarne.

Reklama

Johnson ocenił też, że szczyt NATO w Madrycie "przerósł wszelkie oczekiwania" w kwestii jedności Zachodu i wspierania Ukrainy tak długo, jak będzie to konieczne. Jak dodał, to powinno obalić mit, że zachodnim demokracjom brakuje zdolności do wytrwania w przedłużających się kryzysach.

"Wszyscy z nas rozumieją, że jeśli Putin nie zostanie powstrzymany na Ukrainie, to znajdzie nowe cele dla swoich rewanżystowskich ataków. I że nie bronimy jakiegoś abstrakcyjnego ideału, ale pierwszej zasady pokojowego świata, która mówi, że dużym i potężnym krajom nie można pozwalać na rozczłonkowanie swoich sąsiadów i gdyby to było kiedykolwiek dozwolone, wtedy żaden naród nigdzie nie byłby bezpieczny" - mówił Johnson.

"Dlatego naszym celem musi być zwycięstwo naszych ukraińskich przyjaciół. To znaczy, że Ukraina musi mieć siłę, aby zakończyć tę wojnę na warunkach, które opisał prezydent (Wołodymyr) Zełenski" - dodał.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)