Nie widać szans na szybkie zakończenie rosyjskiej inwazji na Ukrainie. Sytuacja przynosi także coraz bardziej widoczne skutki dla Zachodu (w tym m.in. obawy o ewentualne niedobory gazu w zimie).

Reklama

„[...] Nadciągają do nas nowe kryzysy, groźby wojny” – podkreśla Stephan-Andreas Casdorff w komentarzu dla serwisu „Tagesspiegel”, nawiązując do konfliktu Kosowo-Serbia oraz napięć na linii Tajwan-Chiny. Jak dodaje, „gospodarka obawia się o łańcuchy dostaw, my obywatele obawiamy się o przystępność cenową codziennego życia”.

„Kanclerz w kryzysie – to będzie dwuznaczne określenie” – zaznacza Casdorff, pisząc o obecnej sytuacji Olafa Scholza na tle problemów dla RFN. SPD traci zaufanie Niemców w sondażach (spadając do 17 proc.). W październiku – jak przypomina niemiecki dziennikarz – odbędą się wybory w Dolnej Saksonii, co przynosi ryzyko utraty władzy w regionie.

Czego od kanclerza wymaga społeczeństwo? Casdorff zaznacza: „zmartwieni ludzie” oczekują „poczucia, że są w dobrych rękach”.

Ostatnie działania Scholza spotykają się z krytyką. 3 sierpnia polityk odwiedził zakłady Siemens Energy, gdzie turbina (serwisowana wcześniej w Kanadzie) oczekuje na transport do Rosji. „Sesja zdjęciowa z turbiną gazową (do NS1- red.) – z perspektywy czasu niemal błazeńska" – ocenia Casdorff. „[...] Co chce nam powiedzieć Scholz? Czy kanclerz chce rzucić na kolana władcę Kremla i watażkę Władimira Putina, odwiedzając turbinę jednego z rosyjskich gazociągów?”. Jak dodaje, ten ruch był niejasny i niewytłumaczalny.

Zdaniem niemieckiego dziennikarza brakuje „mowy wyjaśniającej” kanclerza Niemiec, która „wzmocniłaby odporność” w obecnej trudnej sytuacji. „Ważne jest, by zwrócić się do wielu w kraju, by aktywować ich siłę przetrwania”.

Afera cum-ex – co wydarzyło się w Hamburgu?

Do skutków światowych konfliktów dla RFN dochodzą problemy z kraju, a konkretnie z Hamburga. Stephan-Andreas Casdorff zaznacza, iż przeszłość Scholza z Hamburga „może być niebezpieczna w berlińskim biurze”. Jak dodaje, afera cum-ex może nadal przynieść konsekwencje.

O co chodzi w operacjach cum-ex? Sprawa dotyczy obrotu akcjami w dniu wypłaty dywidendy (tak, by uzyskać wielokrotny zwrot podatku od zysków kapitałowych, który w rzeczywistości nie był płacony) – wyjaśnia DW. Sytuację ułatwiały luki w prawie podatkowym. Niemieckie media informują, iż Skarb Państwa stracił w ten sposób miliardy euro.

Komisja śledcza ustala, czy Olaf Scholz (ówczesny burmistrz Hamburga 2011-2018) oraz inni lokalni politycy mieli wpływ na sprawę, ponieważ w aferę zamieszany jest lokalny, prywatny bank Warburg (chodzi o rezygnację ws. wyegzekwowania należności podatkowych na kwotę 47 mln euro).

Niemieckie media informują, iż w marcu prokuratura przeszukała ówczesną skrzynkę mailową Scholza. „Do tej pory Scholz zawsze powtarzał, że nie pamięta najważniejszych punktów –19 sierpnia komisja chce pomóc jego pamięci” – pisze Casdorff, komentując sprawę cum-ex.

Poufne dokumenty w śmietniku?

Ponadto w środę stacja WDR poinformowała, iż prokuratura w Poczdamie wzięła pod lupę sprawę dokumentów, które należały do kanclerza Niemiec Olafa Scholza i jego żony Britty Ernst, a zostały odnalezione w śmietniku przez ich sąsiadów.

Prokuratura w Poczdamie rozważa, czy kanclerz w tej sytuacji będzie odpowiadał za naruszenie tajemnicy służbowej.

Sprawę nagłośnił tygodnik Spiegel pod koniec lipca. Wśród odnalezionych rzeczy była m.in. kartka, na której znalazły się zdjęcia i „krótkie opisy partnerek" głów państw i rządów ze szczytu G7. „Treść dokumentu może na początku brzmieć banalnie, ale został on zakwalifikowany przez ministerstwo spraw zagranicznych jako »informacja niejawna – tylko do użytku służbowego«" – zauważa „Spiegel". W śmietniku odnaleziono również m.in. szkice przemówień i wpisy do kalendarza.

Niemiecki tygodnik podaje, iż to przede wszystkim Ernst wyrzucała wspomniane papiery (bez uprzedniego zniszczenia) do kontenerów, które są użytkowane także przez sąsiadów.