"Sprawa odszkodowań nie jest zamknięta"

Reklama

Wiceminister spraw zagranicznych Arkadiusz Mularczyk składa roboczą wizytę w Berlinie.

Jak zapowiedział na konferencji prasowej, podczas spotkań z niemieckimi politykami zamierza poruszyć trudne tematy w relacjach polsko-niemieckich. Zaznaczył przy tym, że Polsce bardzo zależy na współpracy z Niemcami, zarówno na płaszczyźnie politycznej, ekonomicznej, jak i pomiędzy społeczeństwami.

"Nie jest winą współczesnego niemieckiego społeczeństwa ani współczesnego polskiego społeczeństwa, że do dzisiaj nie zostały uregulowane trudne sprawy wynikające z zaszłości z II wojny światowej" - mówił.

Mularczyk wskazywał, że w wyniku II wojny światowej Polska poniosła największe ze wszystkich państw straty demograficzne, materialne i terytorialne. Jak mówił, z powodu okupacji niemieckiej Polska straciła 5 mln 200 tys. obywateli, zaś 2 mln 100 tys. Polaków zostało wywiezionych do pracy przymusowej do 200 tys. niemieckich przedsiębiorstw. "Do germanizacji zostało wywiezionych 200 tys. polskich dzieci. Zostały w taki sposób oderwane od swoich rodzin, jak dzisiaj Rosjanie odrywają ukraińskie dzieci" - dodał wiceszef polskiej dyplomacji.

Wyliczał, że podczas okupacji niemieckiej z Polski zrabowano dzieła sztuki i dobra kultury, a także zasoby finansowe: oszczędności, złoto, papiery wartościowe, gotówkę z polskich banków. "Wywieziono zdecydowaną większość polskiego dziedzictwa narodowego i kulturowego" - mówił Mularczyk.

Ocenił, że to wszystko do dzisiaj oddziałuje na polską gospodarkę, społeczeństwo, demografię.

Przypomniał też, że 1 września w Polsce przedstawiony został raport o stratach wojennych poniesionych przez Polskę, a następnie Sejm przyjął uchwałę wzywającą państwo niemieckie do przyjęcia odpowiedzialności historycznej, politycznej, moralnej i ekonomicznej za skutki II wojny światowej.

Nota dyplomatyczna do Niemiec

Z kolei 3 października - wskazywał - polskie MSZ wystosowało notę dyplomatyczną do rządu Niemiec. "Polskie państwo, polski rząd, polskie społeczeństwo oczekuje podjęcia dialogu w tej trudnej sprawie pomiędzy naszymi państwami i narodami. Nie powinno być tak trudnych spraw, które będą w relacjach polsko-niemieckich przemilczane. Prawdziwe pojednanie i przyjaźń można tylko zbudować na prawdzie i rozliczeniu" - oświadczył wiceszef MSZ.

"Nie możemy zgodzić się z postawą rządu Niemiec, który mówi, że czuje się moralnie odpowiedzialny za skutki II wojny światowej, ale nie czuje się odpowiedzialny politycznie i ekonomicznie. Nie ma też żadnych przesłanek, żeby twierdzić, że sprawa jest zamknięta od strony prawnej, ponieważ w świetle prawa międzynarodowego zbrodnie wojenne się nie przedawniają. Ponadto, nigdy żaden międzynarodowy sąd tej sprawy w sposób skuteczny nie zamknął" - powiedział Mularczyk.

"Dlatego domagamy się rozpoczęcia dialogu w tej sprawie, domagamy się również godnego upamiętnienia w Berlinie polskich ofiar, ponad 5 mln 200 tys. obywateli" - dodał wiceszef MSZ.

"Czekamy na odpowiedź Niemiec na notę ws. reparacji"

Czekamy na odpowiedź strony niemieckiej na wysłaną przez polskie MSZ notę dyplomatyczną ws. reparacji za straty wyrządzone Polsce podczas II wojny światowej przez Niemcy - powiedział wiceszef MSZ Arkadiusz Mularczyk. Zapowiedział, że w najbliższych tygodniach raport ws. strat ukaże się po niemiecku.

Podczas konferencji prasowej w trakcie swojej wizyty w Berlinie Mularczyk podkreślił, że "do dnia dzisiejszego rząd polski nie dostał odpowiedzi na notę dyplomatyczną" wzywającą Niemcy do wypłaty Polsce odszkodowań za straty poczynione w trakcie II wojny światowej. Notę wysłał szef MSZ Zbigniew Rau 3 października.

"Podczas spotkań będę pytał, czy ta odpowiedź na notę polskiego rządu wpłynie, czy też nie. Oczywiście, od tego czy ta odpowiedź wpłynie, będziemy uzależniać nasze kolejne działania" - zaznaczył, dodając, że Polska wysłała również noty informujące o sprawie do 50 innych państw. "Chcemy z Niemcami na gruncie prawa i pojednania tę sprawę omówić i zamknąć" - oświadczył.

Wiceszef MSZ zapowiedział także, że w najbliższych tygodniach raport dotyczący wyrządzonych przez Niemcy polskich strat wojennych, który został opublikowany po polsku 1 września, zostanie opublikowany w przekładzie na język niemiecki. "Spodziewamy się, że albo na koniec roku, albo na początku przyszłego, do najważniejszych osób w państwie niemieckim ten raport zostanie rozesłany" - zapowiedział. Dodał, że niemieccy politycy otrzymali już raport w języku angielskim.

"Liczymy na zapoznanie się z treścią raportu; liczymy, że ta publikacja w języku niemieckim zmieni trochę spojrzenie niemieckiego społeczeństwa na to, czy Niemcy rzeczywiście rozliczyły się z Polską ws. skutków II wojny światowej" - oświadczył.

Mularczyk został również zapytany o sprawę obrazu Wassilego Kandinsky’ego, który miał zostać sprzedany przez dom aukcyjny Grisebach w Berlinie, mimo protestów strony polskiej wskazującej, że obraz ten został skradziony z polskiego Muzeum Narodowego w 1984.

"Ta sprawa jest jak myślę elementem szerszego obrazu - dlatego, że z Polski zostały wywiezione dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy dzieł sztuki, obrazów, rzeźb, czy książek, i niestety nie ma ze strony Niemiec woli rozliczenia się z tego rabunku. Ta sprawa ma oczywiście nieco inny aspekt, bo obraz został skradziony w latach 80., natomiast niepokoi nas sytuacja, w której w świetle informacji, które posiadamy, jeśli po 30 latach obraz znajduje się w rękach prywatnych, nawet obraz skradziony może być przedmiotem obrotu wtórnego" - powiedział wiceszef Mularczyk, dodając, że w Polsce nie ma podobnego prawa.

Jak dodał, "dziwi nas sytuacja, że w Niemczech funkcjonuje takie ustawodawstwo". "Myślę, że należy tu zaapelować do państwa niemieckiego, żeby dokonało przeglądu tego ustawodawstwa" - ocenił.

"Jeśli nie będzie odpowiedzi, podejmiemy działania"

Jeśli nie będzie odpowiedzi Niemiec podejmiemy działania o charakterze międzynarodowym. Będziemy informować wszystkie organizacje międzynarodowe o sprawie, która jest niezałatwiona - mówił wiceszef MSZ Arkadiusz Mularczyk, który w Berlinie będzie rozmawiać o sprawach zadośćuczynienia za II wojnę światową.

Podczas konferencji prasowej w Berlinie wiceszef MSZ i pełnomocnik rządu ds. reparacji wojennych został wspomniano o wysłanych w listopadzie notach dyplomatycznych do blisko 50 państw należących do UE, NATO i Rady Europy, w których Polska informuje o podstawach prawnych, faktycznych i moralnych wystąpienia o odszkodowania wojenne od Niemiec za II wojnę światową.

W tym kontekście Mularczyk został zapytany o działania, co stanie się, jeśli rząd niemiecki zostanie przy swojej postawie i co oczekuje od krajów, do których zostały wysłane noty.

"Poczekamy jeszcze kilka tygodni. Jeśli nie będzie odpowiedzi - podejmiemy działania o charakterze międzynarodowym" - odpowiedział wiceminister. "Są organizacje, w których jesteśmy partnerami, członkami, takie jak: ONZ, Unia Europejska, Rada Europy. Są też takie organizacje jak OECD, UNESCO" - mówił.

Jak zapowiedział Mularczyk, "będziemy informować wszystkie organizacje międzynarodowe o sprawie, która jest niezałatwiona".

"Głęboko liczymy, że rząd Niemiec podejmie jednak decyzje o tym, żeby z partnerem, przyjacielem, społeczeństwem z którym jest tak blisko, podjąć rozmowy i tę sprawę bardzo szybko zakończyć" - podkreślał wiceszef polskiego MSZ.

"Dzisiaj Niemcy chcą być krajem, który daje przykład przestrzegania praw człowieka, praworządności, prawa międzynarodowego, więc myślę, że nie jest w interesie Niemiec, ażeby ta sprawa obciążała wizerunek Niemiec" - dodał. (PAP)

autorzy: Grzegorz Bruszewski, Berenika Lemańczyk, Mikołaj Małecki, Aleksandra Rebelińska,