Rosja przekazała Ukrainie ponad 6 tysięcy zwłok. W zamian odzyskała 78 ciał.

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
17 czerwca 2025, 05:49
Cmentarz w Kramatorsku 1 października, w Dzień Obrońców i Obrończyń Ukrainy
Cmentarz w Kramatorsku 1 października, w Dzień Obrońców i Obrończyń Ukrainy/Materiały prasowe
Rosja zakończyła ostatni etap przekazywania ciał poległych ukraińskich żołnierzy. Tylko wczoraj Ukraina otrzymała 1245 szczątków. Według oficjalnych danych, łączna liczba przekazanych zwłok wynosi już 6060. Skala tego zjawiska szokuje, a dysproporcja względem zwrotów ze strony Kijowa rodzi niewygodne dla władz Ukrainy pytania.

Ponad 6 tysięcy ciał i Rosja chce przekazać kolejne

Rosja ogłosiła gotowość do przekazania kolejnych 2239 ciał, co może jeszcze bardziej powiększyć już i tak ogromną liczbę 6060 zwłok przekazanych stronie ukraińskiej. Kreml twierdzi, że wypełnił wszystkie zobowiązania wynikające z porozumień zawartych w Stambule. W zamian Ukraina przekazała jedynie 78 ciał rosyjskich żołnierzy.

Z tak wyraźną dysproporcją Rosja kontratakuje narrację Kijowa o gigantycznych rosyjskich stratach. W Moskwie mówi się o „mitach wojennej propagandy”, które mają runąć pod ciężarem tysięcy trumien.

Dlaczego tak późno? Ukraina przez długi czas nie chciała odbierać ciał

Zwrot ciał zaczął się z dużym opóźnieniem, ponieważ Ukraina odmawiała ich przyjęcia. Dopiero kiedy Rosjanie zaczęli publikować listy zidentyfikowanych poległych ukraińskich żołnierzy a na granicy dziennikarze filmowali ciężarówki chłodnie ze zwłokami, sytuacja uległa zmianie.

Publiczne ujawnienie nazwisk poległych wywołało presję społeczną, z którą Kijów musiał się zmierzyć. Rodziny żądały informacji, a media społecznościowe zaczęły zadawać niewygodne pytania. Wówczas rozpoczął się masowy odbiór zwłok, ale wiele z nich znajdowało się już od miesięcy w rosyjskich chłodniach.

Ciała „pomieszane, w kawałkach”. Ukraina oskarża Rosję o prowokacje

Minister spraw wewnętrznych Ihor Klymenko alarmuje, że Rosja celowo oddaje ciała w tragicznym stanie: zdeformowane, zmieszane w workach, czasem zawierające fragmenty różnych osób a nawet rosyjskich żołnierzy. Przy tym zrozumiałe jest że ciała z pól bitewnych mogą być uszkodzone.

Jednak według Klymenki to celowe rosyjskie działanie, ma to utrudnić identyfikację i przeciążyć ukraińskie laboratoria, a jednocześnie wywołać w społeczeństwie emocje i chaos. „To może być celowa prowokacja albo zwykłe lekceważenie losu własnych ludzi”, twierdzi minister.

Wojna na liczby i emocje: jak zwłoki stają się narzędziem presji

Rosyjskie media przedstawiają całą operację jako „humanitarny gest” i argument przeciwko ukraińskiej propagandzie. Ciała, liczby, listy – wszystko to ma oddziaływać na społeczeństwo Ukrainy, podsycając lęk i niezadowolenie.

Z kolei Ukraina odpowiada kampanią informacyjną, tłumacząc zwłokę logistycznymi problemami i próbami dezinformacji ze strony Rosji. „Kreml chce rozbudzić bunt, który zmusi nas do zakończenia wojny”, słychać z kijowskich kanałów.

Identyfikacja trwa. Ale pytania się mnożą

Ukraińskie społeczeństwo nie pozostaje obojętne. Każda kolejna liczba, każdy worek z ciałem to ludzki dramat i nowa porcja niepokoju. Zwłoki, które jeszcze niedawno były tematem tabu, dziś stały się elementem geopolitycznej układanki. To brutalne przypomnieniem, że wojna to nie tylko straty w sprzęcie, ale i ludzie, którzy nie wrócą.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj