Węgry były równorzędnym partnerem Austrii i Niemiec. Została nostalgia

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
4 czerwca 2022, 14:50
Węgry parlament Budapeszt
<p>Węgry, Budapeszt, parlament</p>/Shutterstock
Zaledwie półtora stulecia temu Węgrzy współdecydowali o losach Europy i grali w tej samej lidze, co największe mocarstwa.

Wiedza o historii Węgier urywa się w Polsce na roku 1849 i powstaniu stłumionym przez Austrię i Rosję, którego bohaterem był Józef Bem. Stąd też poczucie, iż Polacy i Węgrzy to współbracia w cierpieniu. Obecna, prorosyjska polityka premiera Viktora Orbána z tej perspektywy wydaje się zupełnie niezrozumiała. Co innego, jeśli wypełni się lukę w pamięci i przypomni, że gdy Polacy przegrywali przez cały XIX w., marząc o własnym państwie, w tym samym czasie Węgry wyrosły na podmiot będący równorzędnym partnerem Austrii i Niemiec.

Pod berłem Habsburgów

Austria wraz ze stłumieniem powstania, represjami i egzekucjami przygięła kark Węgrom. Jednak wkrótce sytuacja Wiednia na arenie międzynarodowej zaczęła się pogarszać. Spory w tym udział miała „niewdzięczność” cesarza Franciszka Józefa. W pierwszych latach panowania uchodził za oddanego przyjaciela Rosji – podarował nawet swój portret carowi Mikołajowi I. Ten zaś za rzecz oczywistą uważał, iż austriacki cesarz zrewanżuje się kiedyś za wsparcie udzielone mu podczas tłumienia węgierskiej rebelii. Ale gdy w 1853 r. Rosja sprowokowała wojnę z Turcją, by przejąć cieśniny łączące Morze Czarne ze Śródziemnym, Wiedeń zachował się z daleko idącą rezerwą – Franciszek Józef nie chciał obecności rosyjskich wojsk na Bałkanach. Kiedy więc Turcji z militarną pomocą przyszły Francja i Wielka Brytania, Austria wprawdzie oficjalnie pozostała neutralna, lecz w praktyce opowiedziała się po stronie zachodnich mocarstw.

W odwecie Mikołaj I zerwał stosunki dyplomatyczne z Wiedniem. Przy okazji pozwolił sobie na gorzką rozmowę z austriackim posłem w Petersburgu. Na wstępie zapytał go: „Czy pan wie, jacy byli dwaj najgłupsi królowie Polski?”. Ten, zdziwiony, odparł, że nie. „Pierwszy to Jan Sobieski, a drugi to ja – a to dlatego, żeśmy ratowali dynastię Habsburgów” – wyjaśnił car. Wcześniej polecił lokajowi, by portret Franciszka Józefa w jego gabinecie odwrócił twarzą do ściany, a na odwrocie napisał „niewdzięcznik”. Tyle anegdota obrazująca jak sojusz rosyjsko-austriacki się rozpadł.

To zerwanie więzów było znakomitą wiadomością dla Węgrów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj