HIMARS namierzony i trafiony w trakcie ucieczki
Ukraińska wyrzutnia rakiet HIMARS została zniszczona tuż po ataku na rosyjski obwód briański. Według relacji źródeł, podczas gdy operatorzy HIMARS-a opuszczali pozycję po odpaleniu rakiet, nadciągały już rosyjskie bezzałogowce. Pierwszy dron miał podpalić pojazd, zmuszając załogę do porzucenia sprzętu. Drugi uderzył z pełną siłą, całkowicie niszcząc wyrzutnię w ruchu – wprost na drodze, niedaleko miejscowości Chłopianiki.
Atak został nagrany i udostępniony przez rosyjskie Ministerstwo Obrony. Oficjalnie poinformowano, że celem HIMARS-a była „Geran”, czyli popularny irański dron Shahed-136 w rosyjskiej wersji. Jednak specjaliści szybko zauważyli, że sylwetka drona na nagraniu zupełnie nie pasuje do tej konstrukcji. To raczej przypomina krążącą rakietę z cechami bezzałogowca i tu pojawia się „Monochrom”.
Nie rakieta, nie „Geran” – nowy typ broni?
Na nagraniach widać zupełnie inny typ amunicji. Długi kadłub, składane skrzydła, zaostrzony dziób i charakterystyczne V-kształtne usterzenie. Wszystko to bardziej przypomina eksperymentalnego drona niż klasyczną „Geranię”. Źródła powiązane z rosyjskimi siłami powietrznymi sugerują, że do ataku mógł zostać użyty dron S-71 „Monochrom” – maszyna testowana właśnie na Su-57.
„Monochrom” to bezzałogowiec nowej generacji, stworzony nie jako tania amunicja kamikadze, ale jako precyzyjna broń powietrznodesantowa, przenoszona przez zaawansowane myśliwce. Według dostępnych informacji, został wyposażony w silnik turbowentylatorowy TRDD-50, ten sam, który napędza rosyjskie rakiety manewrujące Ch-59M i Ch-101.
Szybki, wysoko latający i trudny do zestrzelenia
Największą przewagą „Monochroma” jest połączenie wysokiego pułapu, dużej prędkości i autonomii działania. Dron potrafi wzbić się na wysokość aż 8 kilometrów – to znacznie wyżej niż klasyczne drony kamikadze, które najczęściej poruszają się na wysokości 1–2 km. Ten wysoki pułap pozwala mu unikać ognia z ukraińskich mobilnych grup ogniowych, które najczęściej polują na drony za pomocą działek, karabinów maszynowych i lekkich systemów przeciwlotniczych.
Dodatkowo „Monochrom” osiąga prędkość do 0,6 Macha, co sprawia, że jest zbyt szybki dla większości ukraińskich dronów przechwytujących. Drony te zostały opracowane głównie z myślą o neutralizowaniu wolniejszych i niżej latających celów, takich jak „Geranie”. Na uwagę zasługuje też konstrukcja kadłuba wydłużona sylwetka z sześciokątnym przekrojem i składanym skrzydłem może świadczyć o cechach stealth. Taki kształt pomaga redukować odbicia fal radarowych, co utrudnia wykrycie przez ukraińskie systemy obserwacyjne. Innymi słowy, „Monochrom” nie tylko leci szybko i wysoko, ale też potrafi zbliżyć się do celu praktycznie niewidoczny.
Inteligencja na pokładzie! Dron z własnym „mózgiem”
Kluczową cechą „Monochroma” jest jego zdolność do samodzielnego poszukiwania i śledzenia celów. O ile klasyczne rakiety lecą po zaprogramowanej wcześniej trajektorii, ten dron potrafi dynamicznie reagować na zmiany sytuacji na polu walki. Może np. wykonać manewr w ostatnim momencie, by trafić poruszający się pojazd jak to miało miejsce w przypadku HIMARS-a, który został zniszczony w trakcie zmiany pozycji.
Co dalej z „Monochromem”? Rosja może mieć asa w rękawie
Choć oficjalnie Rosja nie potwierdziła istnienia seryjnej wersji „Monochroma”, jego pojawienie się w realnej operacji bojowej może oznaczać, że testy są na zaawansowanym etapie. Jeśli dron trafi do regularnego uzbrojenia Su-57, Rosja zyska nową, trudną do przechwycenia broń precyzyjną. Zniszczenie HIMARS-a w ruchu przez takiego drona to nie tylko efektowny pokaz siły, ale także sygnał ostrzegawczy dla Zachodu. Wojna dronów wchodzi właśnie w nową fazę – bardziej zaawansowaną, bardziej nieprzewidywalną i zdecydowanie trudniejszą do obrony.