Iran szykuje się na ostateczne starcie. Zmiany na szczytach elitarnej formacji

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
10 lutego 2026, 12:04
Quds,Day,March,,Iranian,Military,Force.,Threatening,Israel,And,Displaying
Iran szykuje się na ostateczne starcie. Zmiany na szczytach elitarnej formacji/Shutterstock
Iran prowadzi rozmowy z Amerykanami, ale jednocześnie wyraźnie przygotowuje się na wojnę. Wskazują na to zmiany w dowództwie Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) – elitarnej, pretoriańskiej formacji reżimu w Teheranie. Równocześnie irańskie władze jasno dają do zrozumienia, że nie zamierzają zrezygnować ze wzbogacania uranu.

Iran szykuje się na wojnę. Dwie zmiany mówią wszystko

Jak podaje agencja Reuters, arabskie źródła dyplomatyczne twierdzą, że zwiększono uprawnienia Alego Laridżaniego, jednego z najważniejszych doradców ajatollaha Alego Chameneiego, powiązanego ze strukturami IRGC.

Laridżani – który pełni funkcję sekretarza Rady Bezpieczeństwa Narodowego i nadzoruje kontakty dyplomatyczne – ma otrzymać szersze kompetencje, by mógł szybko i skutecznie koordynować działania dyplomatyczne z operacjami wojskowymi.

Jeszcze istotniejszym posunięciem jest planowana zmiana na szczycie Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Obecnego dowódcę formacji, Mohammada Pakpoura, ma zastąpić przedstawiciel jej radykalnego skrzydła.

"Jesteśmy narodem dyplomacji i wojny"

W niedzielę szef irańskiego MSZ Abbas Aragczi zapowiedział, że jego kraj nie zrezygnuje ze wzbogacania uranu. Podkreślił, że Iran „zapłacił bardzo wysoką cenę za swój pokojowy program jądrowy i wzbogacanie uranu”.

– Dlaczego tak bardzo nalegamy na wzbogacanie uranu, nawet jeśli zostanie nam narzucona wojna? Ponieważ nikt nie ma prawa dyktować nam, jak mamy się zachowywać – oświadczył szef irańskiej dyplomacji.

Dodał, że koncentracja amerykańskich wojsk na Morzu Arabskim oraz w rejonie Cieśniny Ormuz, która łączy wody tego akwenu z Zatoką Perską, "nie przeraża Iranu". – Jesteśmy narodem dyplomacji. Jesteśmy również narodem wojny, ale to nie oznacza, że dążymy do wojny – podkreślił Aragczi.

Wcześniej, w sobotę, na antenie telewizji Al Dżazira groził Waszyngtonowi. – Atak na terytorium amerykańskie nie będzie możliwy, ale zaatakujemy ich bazy w regionie. Nie będziemy atakować sąsiednich krajów, a jedynie rozmieszczone w nich amerykańskie instalacje wojskowe – mówił.

Amerykanie koncentrują siły. Jednocześnie trwają negocjacje

W ostatnich tygodniach USA wzmocniły obecność militarną na Bliskim i na Środkowym Wschodzie. 3 lutego amerykański myśliwiec F-35 zestrzelił irańskiego drona Shahed-139, który – według amerykańskich wojsk – "agresywnie" zbliżył się do lotniskowca USS Abraham Lincoln, przebywającego na neutralnych wodach Morza Arabskiego.

W piątek w stolicy Omanu, Maskacie, wysłannicy prezydenta USA – Steve Witkoff i Jared Kushner – rozmawiali z szefem MSZ Iranu o możliwości wznowienia oficjalnych negocjacji dotyczących irańskiego porozumienia nuklearnego. Po spotkaniu prezydent USA Donald Trump stwierdził, że były to "bardzo dobre rozmowy", a Teheran "bardzo chce" zawrzeć umowę z Waszyngtonem.

Szef irańskiej dyplomacji poinformował natomiast, że Iran "jest gotowy" podpisać porozumienie, które – jak się wyraził – uspokoi sytuację wokół programu jądrowego kraju. Aragczi podkreślił, że uzgodnił już z USA wznowienie rozmów, a kwestią otwartą pozostaje termin negocjacji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj