Zełenski, który w grudniu 2019 roku po raz pierwszy spotkał się w Władimirem Putinem, sądzi, że udało mu się wówczas dotrzeć do prezydenta Rosji. "Myślę, że mnie słuchał. Miałem takie wrażenie. Mam nadzieję, że nie jest to fałszywe wrażenie" - powiedział ukraiński prezydent.

Zastrzegł jednak, że czas na negocjacje nie jest nieograniczony. "Czas biegnie. Rząd może poświęcić jeden rok na całe porozumienie. Potem powinno być implementowane. Wszystko, co jest dłuższe, jest niedopuszczalne. Jeśli będzie to trwało dłużej, musimy zmienić format i wybrać inną strategię" - mówił Zełenski. "Nie poświęcę pięciu lat, które zostały mi dane przez naród ukraiński na to, żeby przez pięć lat pracować na porozumieniem mińskim. Nie zrobię tego" - zapewnił.

Nie chciał ujawnić na czym miałaby polegać ta nowa strategia, ale wskazał, że obie strony powinny bardziej elastycznie podchodzić do podpisanego pięć lat temu porozumienia mińskiego mającego uregulować sytuację na wschodzie Ukrainy. Powiedział, że Putin odrzuca jego propozycje kompromisu, zasłaniając się porozumieniem z Mińska, zgodnie z którym Rosja zrzeknie się kontroli nad granicą z Ukrainą dopiero na samym końcu procesu pokojowego.

Reklama

"Są punkty (porozumienia z) Mińska, które jeśli byśmy odrobinę zmienili, to co złego by się stało? Jak tylko nie będzie ludzi z bronią, nie będzie strzałów. To jest ważne" - mówił Zełenski. Wezwał przywódców Francji i Niemiec - pozostałych uczestników formatu normandzkiego - by zwiększyli presję na prezydenta Rosji, choć zarazem wyraził obawy w związku z podejmowanymi przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona próbami zbliżenia z Rosją. "Nie można tu grać na dwa fronty" - powiedział Zełenski.

W wywiadzie dla "Guardiana" Zełenski odniósł się też do stawianych mu w kraju zarzutów, że rozmawiał z Putinem, mimo że Rosja nadal okupuje Krym i podsyca walki na wschodzie Ukrainy. Wyjaśnił, że ważniejsze jest dla niego życie ludzi i wskazał, że niedawna wymiana jeńców jest sygnałem postępu. "Dla kogo to wszystko jest robione? Dla ludzi. Jaki jest sens w odzyskaniu terytorium, jeśli milion osób zginie?" - mówił.

Ukraiński prezydent powiedział też, że kluczowe jest przekonanie kanclerz Niemiec Angeli Merkel i innych przywódców do integracji Ukrainy z UE. "Musimy dać ludziom pewność, że Unia Europejska czeka na Ukrainę. Ludzie nie wierzą w słowa. Albo inaczej - ludzie wierzą w słowa tylko przez pewien czas. Później zaczną się domagać działań" - wyjaśnił Zełenski.

>>> Czytaj też: Lwowianin Denys Szmyhal. Kim jest nowy premier Ukrainy? [SYLWETKA]