Gen. Komornicki: Wejście żołnierzy NATO na Ukrainę sprowokowałoby Putina do użycia broni jądrowej

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
1 marca 2024, 08:37
świat ukraina stany usa rosja
Putin tylko czeka na wejście wojsk NATO na Ukrainę, by użyć broń atomową/ShutterStock
Były zastępca szefa Sztabu Generalnego WP, gen. w stanie spoczynku Leon Komornicki uważa, że - jeśli wojska NATO weszłyby na Ukrainę - to Władimir Putin użyłby taktycznej broni jądrowej. Nie należy mierzyć Rosji zachodnimi kategoriami - podkreślił w rozmowie z PAP.

Putin w czwartek w corocznym orędziu do narodu ostrzegł przed niebezpieczeństwem konfliktu nuklearnego w razie wprowadzenia wojsk NATO na Ukrainę. Dyktator powtórzył też swe oskarżenia, że Zachód chce zniszczyć Rosję od środka i ostrzegł, że Rosja nie pozwoli nikomu ingerować w swoje sprawy wewnętrzne.

Macron wyszedł przed szereg

Wcześniej, w poniedziałek, prezydent Francji Emmanuel Macron powiedział, że pokonanie Rosji jest "niezbędne" dla zagwarantowania bezpieczeństwa w Europie. Dodał, że nie należy wykluczać wysłania zachodnich wojsk lądowych na Ukrainę w przyszłości, choć - jego zdaniem - na obecnym etapie "nie ma consensusu" w tej sprawie. Możliwość taką wykluczyli m.in. przywódcy Polski, Niemiec, Wielkiej Brytanii i Włoch.

Gen. Komornicki, odnosząc się w rozmowie z PAP do słów Putina, zauważył, że nie po raz pierwszy straszy on Zachód bronią atomową oraz zapewnia, że Rosja nikomu nie zagraża. Były zastępca szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego podkreślił przy tym, że ostatnia głośna wypowiedź Macrona jest "wodą na młyn rosyjskiej narracji" oraz werbalnym narzędziem w rękach Putina, co nie pozostało bez echa w czwartkowym orędziu Putina.

Zachód nie rozumie Rosji

Zdaniem gen. Komornickiego "Zachód dostarcza paliwa tamtejszej propagandzie, bo nie rozumie Rosji". "Trzeba rozumieć wroga, aby z nim walczyć. W moim przekonaniu Zachód do tej pory nie rozumie rosyjskiego myślenia, tego, czym jest rosyjska armia. Nie rozumie, że ta agresja, potencjał militarny dzisiaj jest rozkręcającą się machiną wojenną i idzie jak walec, który ciężko będzie zatrzymać" - ocenił.

W jego opinii nie należy mierzyć Rosji ani jej społeczeństwa zachodnimi kategoriami. Podkreślił, że rosyjskie społeczeństwo w zdecydowanej większości popiera obecnie Putina oraz "jest wciągnięte w tę wojnę", a Zachód - m.in. poprzez ostatnie słowa Macrona - pozwala umacniać rosyjskie społeczeństwo w tym przekonaniu.

Wojna terytorialna

"W narracji Rosji jest to wojna egzystencjonalna, w jej propagandzie wojna toczy się nie na Ukrainie, a na +terytorium Rosji+. Panuje tam zawołanie +Rosja albo śmierć+. (...) Armia NATO miałaby wkroczyć na Ukrainę? To oznaczałoby wojnę z Rosją, a po obniżeniu przez Putina progu użycia taktycznej broni jądrowej, w moim przekonaniu, Rosja by jej użyła, bo Putin dostałby do ręki wszystkie argumenty ku temu" - ocenił.

Niezbędna pomoc Zachodu

Gen. Komornicki podkreślił również, że głównym wyzwaniem dla Zachodu musi być sprawienie, by Ukraina wygrała wojnę. Jednak - jak wskazywał - aby tak się stało, pomoc militarna nie może być "przekazywana kropelkowo" w obliczu rosyjskiej machiny wojennej.

Podkreślił, że wygranie wojny w 90 proc. nie zależy od samych Ukraińców, a od pomocy krajów Zachodu. "Jeśli nie będzie pomocy, to dojdzie niedługo do rozbicia ukraińskiej armii, która nie będzie w stanie dalej prowadzić działań wojennych. W mojej ocenie to stanie się pod koniec wiosny, na początku lata. Wtedy ukraińska armia straci zdolności, które się wyczerpią, jeśli teraz nie otrzyma pomocy Zachodu" - zaznaczył.

Majdan 2.0

Według gen. Komornickiego - jeśli doszłoby do rozbicia ukraińskiej armii - to niezmiennym celem politycznym Putina będzie wzniecenie wojny domowej i doprowadzenie do "czegoś na kształt Majdanu" w celu obalenia ukraińskich władz. Dodał, że będzie mógł to osiągnąć już bez wchodzenia rosyjskich wojsk na kolejne tereny. "Po 2-3 latach Putin przystąpi do realizacji kolejnego celu politycznego, czyli kolejnych nacisków ku temu, żeby kraje Europy środkowowschodniej znalazły się poza NATO. Jeżeli do tego nie dojdzie, to w mojej ocenie zaatakuje on nie wszystkie, ale jedno z państw bałtyckich np. Łotwę, w której mieszka duża rosyjska mniejszość, która jest mocno niezadowolona" - ocenił. 

Autor: Adrian Kowarzyk

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj