Wściekły atak Koreańczyków. Rosjanie grzecznie patrzyli z zaplecza

Koreańczycy z Północy wysłani na front „są młodzi i nie mają doświadczenia w walce”.
Wściekły atak Koreańczyków. Rosjanie grzecznie patrzyli z zaplecza/ShutterStock
Z niebywałym wręcz impetem zainaugurowali swą obecność na ukraińskim froncie żołnierze z Korei Północnej. Przypuścili wściekły atak na pozycje 92. Brygady Szturmowej, a ich determinacja, brak strachu i wytrzymałość wprawiły obrońców w osłupienie. Zapłacili jednak za to straszną cenę.

O obecności wojsk z Korei Północnej na ukraińskim froncie od kilku miesięcy głośno mówiły już wywiady wielu zachodnich państw, ale prawda jest taka, że dotychczas żołnierzy tych nikt nie widział w akcji. Spekulowano nawet, czy dyskusja o ich wysłaniu nie jest jakąś akcją propagandową, ale większość podobnych dyskusji skończyła się w miniony weekend.

Wściekły atak Koreańczyków. Rosjanie zostali z tyłu

Wtedy to Koreańczycy, podwładni Kim Dzong Una, po raz pierwszy dali o sobie znać na linii walk i trzeba przyznać, że zrobili to z niemałym rozmachem. Wypłynęli w obwodzie kurskim, czyli tam, gdzie w ocenie służb wywiadowczych mieli się znajdować, i od razu rzucili się do ataku. Ich celem stały się pozycje obronne 92. Brygady Szturmowej i 95. Brygady Szturmowo-Desantowej w okolicy miejscowości Malaja Lokna. Jak informują ukraińscy obrońcy, podobnego szturmu nie widzieli od ponad roku.

„Pomimo strat grupy szturmowe wroga maszerowały naprzód, nie zatrzymując się nawet pod ostrzałem celowanym i ostrzałem artylerii. Przypomina to taktykę „żywej fali” stosowaną przez armię Korei Północnej i Chin podczas wojny koreańskiej w latach 1950–53” – relacjonuje przebieg walk w obwodzie kurskim Jurin Butusow, redaktor naczelny Censor.net.

Obrońcy szacują, że wojska koreańskie atakowały siłą batalionu, a w trakcie zaciętych walk udało się naliczyć ponad 200 szturmujących Koreańczyków. Rosjan na pierwszej linii nie uświadczono, jednak ci wspierali atakującą piechotę ogniem artylerii i dronami. I co najbardziej charakterystyczne, jak przytaczają obrońcy, Koreańczycy okazali się być trudnym przeciwnikiem, który początkowo odniósł pewne sukcesy.

„Walka była trudna, a wróg zdołał dotrzeć do pozycji ukraińskich dzięki dobremu wyszkoleniu fizycznemu, szybkiemu przemieszczaniu się i braku dbałości o własne straty” – pisze Butusow.

Rosyjscy żołnierze strzelają do Koreańczyków

Ukraińców wyparto z pierwszych linii obrony, a okopy te udało się odzyskać dopiero po kilkakrotnych kontratakach. Koreańczyków ostatecznie odparto, a ich straty, na podstawie opublikowanych w sieci filmów z ataku, oszacowano na około 50 osób. Łącznie w całym obwodzie kurskim wyeliminowanych miało być już 200 żołnierzy Kima.

Obecnie trwać ma uzupełnianie składów osobowych koreańskich jednostek, które, jak donosi amerykański Instytut Studiów nad Wojną, bardzo ucierpiały i to nie tylko w ataku na ukraińskie pozycje. Do starć dojść miało również między Koreańczykami, a żołnierzami rosyjskimi oraz bojownikami z Tik-Tokowej armii Ramzana Kadyrowa.

„Słabe problemy z integracją i komunikacją między siłami rosyjskimi i północnokoreańskimi prawdopodobnie w najbliższej przyszłości będą nadal powodować tarcia w rosyjskich operacjach wojskowych w obwodzie kurskim” – podaje Instytut Studiów nad Wojną.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Wojciech Kubik
Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej specjalizujący się w tematyce obronności i bezpieczeństwa.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraWściekły atak Koreańczyków. Rosjanie grzecznie patrzyli z zaplecza »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj