Abramsy bez aplauzu? Australia wysyła do Ukrainy, ale nikt się nie cieszy.

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
19 maja 2025, 13:28
[aktualizacja 19 maja 2025, 15:13]
Pabrade/lithuania,December,13,,2019,U.s.,Marines,M1a1,Abrams,Main,Battle
ShutterStock
Australia oficjalnie wysłała do Ukrainy swoją wycofaną flotę czołgów M1A1 Abrams. Premier Anthony Albanese ogłosił, że pierwsza z 49 maszyn została już załadowana na statek i zmierza w stronę Europy. Ale za kulisami nie wszyscy biją brawo. USA nie ukrywają rozczarowania decyzją sojusznika, a ukraińskie dowództwo zaczyna wątpić w przydatność tych maszyn na współczesnym polu bitwy.

Zgoda USA, ale bez entuzjazmu

Zanim Australia mogła przekazać Abramsy Ukrainie, potrzebowała zielonego światła z Waszyngtonu – w końcu to amerykańska technologia. Po długim czasie zgoda została udzielona, choć niechętnie. Amerykańscy urzędnicy ostrzegali, że Abramsy mogą być dla Ukrainy problematyczne w obsłudze i kosztowne w utrzymaniu. To armii wyczerpana długoletnią wojną. Ich sceptycyzm nie był jednak wystarczający, by zablokować transakcję.

Czołg na miarę innej wojny

Abramsy to ikony zimnowojennej potęgi, ale dziś nie mają łatwego życia. Ich największą słabością jest waga i wielkość. Są one uznawane za szczególnie podatne na ataki dronów, które dominują współczesne pole walki. Dotychczas z 31 Abramsów dostarczonych wcześniej przez USA, armia ukraińska w potwierdzony sposób straciła aż 22 – zniszczone, przejęte lub porzucone.

Zniszczony w pobliżu rosyjskiej granicy Abrams
Zniszczony w pobliżu rosyjskiej granicy Abrams

Cisza zamiast fanfar

Jeszcze rok temu taka informacja wywołałaby euforię: 49 amerykańskich czołgów dla Ukrainy! Dziś reakcje są stonowane, jeśli nie sceptyczne. Maszyny mogą trafić na złom, posłużyć jako źródło części zamiennych albo po prostu zniknąć na froncie bez większego wpływu na sytuację operacyjną. W kontekście wojny dronów i artylerii, klasyczne czołgi tracą na znaczeniu. Jeden z australijskich urzędników stwierdził w rozmowie z ABC NEWS anonimowo: „Zaczynamy się zastanawiać, czy Ukraińcy w ogóle chcą te czołgi”.

Zdobyczny czołg Abrams w rosyjskich rękach
Zdobyczny czołg Abrams w rosyjskich rękach/Kadr z video z kanału Telegram

Canberra dumna, ale po cichu

Australijskie władze chwalą się zaangażowaniem: sankcje wobec Rosji (ponad 1000), pomoc militarna dla Ukrainy, gotowość do udziału w przyszłej misji pokojowej. Jednak wiele wskazuje na to, że decyzja o wysłaniu Abramsów była bardziej gestem politycznym niż realnym wzmocnieniem frontu. Co więcej, w przeszłości Australia odmówiła przekazania Ukrainie swoich wycofanych helikopterów Taipan – uznając je za zbyt trudne do obsługi.

Abramsy – broń przyszłości czy przeszłości?

Wojna w Ukrainie pokazuje, że czołg przyszłości musi być nie tylko opancerzony, ale i odporny na drony, tani w eksploatacji i łatwy do ukrycia. Abrams, mimo swojej legendy, nie spełnia tych wymagań. Dlatego też entuzjazm wokół australijskiego prezentu jest raczej symboliczny niż realny. I choć czołgi są już w drodze, pytanie, co faktycznie wniosą na front, pozostaje bez odpowiedzi.

Źródło: "US officials question use of Australia's retired tanks as vehicles go to Ukraine" - www.abc.net.au

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj