Tabloid podkreślił, że choć większość obserwatorów zapamięta przede wszystkim podrygiwania premier do piosenki szwedzkiego zespołu ABBA "Dancing Queen", przy której wchodziła na scenę, to w wystąpieniu znalazły się także zapowiedzi istotnych decyzji politycznych dotyczących m.in. zwiększenia nakładów na publiczną służbę zdrowia i wydatków na mieszkalnictwo.

"W kwestii Brexitu May musiała udzielić zdecydowanej riposty na wtorkowe porywające przemówienie (byłego szefa MSZ i lidera eurosceptycznego skrzydła partii) Borisa Johnsona i - uczciwie mówiąc - udało jej się to osiągnąć. Jak tłumaczyła, jej plan z Chequers realizuje mandat (udzielony rządowi) w referendum i jest najlepszym rozwiązaniem dla Wielkiej Brytanii, a bez niego do Brexitu może nie dojść" - relacjonowała gazeta.

"The Sun" zastrzega, że jest "wciąż nieprzekonany", ale wkrótce zbliża się kluczowy moment w negocjacjach, który pokaże, kto ma rację. "(May) nie może zawrzeć kolejnych kompromisów, a jeśli Unia Europejska też się nie ugnie, to porozumienie na wzór tego, które UE ma z Kanadą, może jeszcze okazać się najlepszym" - czytamy.

Z optymizmem wystąpienie May ocenił także eurosceptyczny tabloid "Daily Mail", który zaznaczył, że od wejścia na scenę szefowa rządu "promieniowała pewnością siebie i autoironicznym poczuciem humoru wraz ze zdrowym rozsądkiem, przyzwoitością i chęcią zwycięstwa, co stało się charakterystyczną cechą jej urzędowania na stanowisku premiera".

"Oceniając po entuzjastycznym przyjęciu jej przemówienia - określonego przez wielu najlepszym w jej karierze - większość członków Partii Konserwatywnej ma niewiele wątpliwości dotyczących tego, kto powinien przewodzić ugrupowaniu. Johnson oraz ci, którzy chcą usunąć ją ze stanowiska, wyglądają dzisiaj zdecydowanie mniej groźnie" - podkreślono.

Konserwatywny dziennik "Telegraph" zaznaczył jednak, że konwencja programowa była jedynie "dodatkową atrakcją dla głównego wydarzenia, które dopiero przed nami". "Okres pomiędzy dzisiaj a Świętami Bożego Narodzenia będzie jednym z najbardziej burzliwych w najnowszej historii politycznej Wielkiej Brytanii, bo May będzie próbowała osiągnąć porozumienie z UE, a następnie przeforsować je przez parlament" - zaznaczono.

Gazeta wskazała, że "May - zawsze mająca problem, żeby jako premier przedstawić pozytywną argumentację za decyzją o wyjściu z UE, której nie popierała - brzmiała znacznie bardziej optymistycznie, mówiąc o szansach kraju poza Wspólnotą".

Premier mówiła, że "przyszłość Wielkiej Brytanii jest w naszych rękach. Jeśli jednak chodzi o jej własną przyszłość, to następne trzy miesiące zdecydują o jej losie" - twierdzi "Telegraph".

>>> Czytaj też: Grupa ds. Brexitu w PE wzywa do zintensyfikowania negocjacji