W artykule opublikowanym w sobotnim "Daily Telegraph" Johnson napisał, że Unia Europejska mogłaby użyć "skrajnej interpretacji" protokołu w sprawie Irlandii Północnej, aby narzucić "pełnowymiarową granicę wzdłuż Morza Irlandzkiego", która mogłaby "pociąć nasz kraj" i "poważnie zagrozić pokojowi i stabilności" w Irlandii Północnej.

"Muszę powiedzieć, że nigdy nie sądziliśmy poważnie, że UE będzie chciała wykorzystać wynegocjowany w dobrej wierze traktat do zablokowania jednej z części Zjednoczonego Królestwa, odcięcia jej ani że w rzeczywistości zagrozi zniszczeniem gospodarczej i terytorialnej integralności Zjednoczonego Królestwa" - napisał brytyjski premier.

Ale - jak wyjaśnił - "w ciągu ostatnich kilku tygodni" dowiedział się, że jego negocjatorzy odkryli, iż "może wystąpić poważne nieporozumienie co do warunków" umowy o wystąpieniu z UE, którą uzgodniono w październiku zeszłego roku.

Wyraził przekonanie, że jeśli posłowie nie przyjmą projektu ustawy lub złagodzą zawarte w niej zapisy, to w efekcie zmniejszą szanse na zawarcie przez Wielką Brytanię umowy z UE o wolnym handlu podobnej do tej, która ma Kanada. "Usuńmy to zagrożenie dla samej struktury Zjednoczonego Królestwa. Sprawmy, by UE zdjęła swoje groźby ze stołu. Przyjmijmy tę ustawę, wesprzyjmy naszych negocjatorów i chrońmy nasz kraj" - wezwał Johnson.

W piątek wieczorem Johnson odbył wideospotkanie z ok. 250 posłami ze swojej Partii Konserwatywnej, których wezwał do "przytłaczającego poparcia" dla ustawy. Jak wyjaśnił, jest ona "absolutnie konieczna", aby "uniemożliwić obcemu lub międzynarodowemu organowi uzyskanie możliwości rozerwania naszego kraju". Dodał, że nie będzie tolerował "ryzyka powstania granicy wzdłuż Morza Irlandzkiego".

Reklama

Projektu ustawy bronił w sobotę Gove, który jako minister bez teki nadzoruje w rządzie kwestie negocjacji z UE i przygotowań do opuszczenia okresu przejściowego po brexicie. Jak powiedział, według prokurator generalnej projekt ustawy jest zgodny z prawem - i że ważne jest, aby mieć "polisę ubezpieczeniową".

"Nie wierzę, że tak się stanie, ale musimy być gotowi na to, że UE może kontynuować to, co niektórzy twierdzą, że może zrobić, a mianowicie doprowadzić do oddzielenia Irlandii Północnej od reszty Zjednoczonego Królestwa" - oświadczył. Przyznał, że projekt jest "krytycznym momentem" i kluczowe jest to "byśmy mieli poparcie własnych posłów".

W poniedziałek Izba Gmin rozpocznie prace nad przedstawionym w środę projektem ustawy o brytyjskim rynku wewnętrznym, która spowodowała poważny kryzys w relacjach z UE. Jak wyjaśnia brytyjski rząd, celem ustawy jest utrzymanie "otwartego i nieskrępowanego handlu" między czterema częściami składowymi Zjednoczonego Królestwa po upływie wraz z końcem 2020 roku okresu przejściowego po brexicie. Obecnie wszelkie kwestie handlowe i regulacyjne znajdują się w kompetencjach UE, zatem - jak wyjaśnia rząd - konieczne jest ich dostosowanie do sytuacji, w której prawo unijne przestanie obowiązywać. Chodzi o uniknięcie sytuacji, w której w poszczególnych częściach kraju obowiązywałyby różne regulacje handlowe.

Kontrowersje dotyczą zapisu w projekcie, który pozwala unieważnić uzgodnienia dotyczące Irlandii Północnej w obowiązującej już umowie o wystąpieniu Wielkiej Brytanii z UE. W projekcie ustawy napisano, że "niektóre przepisy" weszłyby w życie "bez względu na niespójność lub niezgodność" z prawem międzynarodowym lub innym prawem krajowym, co wyraźnie wskazuje na możliwość uchylenia uzgodnień zawartych z UE i co byłoby złamaniem zasad prawa międzynarodowego.