Przeprowadzanie takich kontroli jest wymagane na mocy protokołu ws. Irlandii Północnej będącego częścią umowy o warunkach brexitu. Aby nie dopuścić do powrotu twardej granicy między Irlandią Północną a Irlandią, brytyjska prowincja po zakończeniu okresu przejściowego, co nastąpiło 31 grudnia 2020 r., pozostała w unijnym jednolitym rynku w zakresie obrotu towarami, natomiast pozostała część Zjednoczonego Królestwa - nie. W konsekwencji jednak towary przewożone z Wielkiej Brytanii (tj. Anglii, Szkocji i Walii) do Irlandii Północnej muszą być kontrolowane w północnoirlandzkich portach, czyli faktycznie powstała granica handlowa na Morzu Irlandzkim. W szczególności kontrolowane są produkty pochodzenia zwierzęcego, co wynika z unijnych przepisów dotyczących ich wwozu. Muszą one uzyskać certyfikat weterynaryjny w Wielkiej Brytanii.

Powstanie faktycznej granicy handlowej między Irlandią Północną a pozostałą częścią Zjednoczonego Królestwa nie podoba się unionistom, którzy obawiają się, że może to zagrozić obecnemu statusowi prowincji.

W ostatnich dniach pojawiły się groźby w stosunku do funkcjonariuszy przeprowadzających kontrole w portach w Belfaście i w Larne, co doprowadziło w nocy z poniedziałku na wtorek do wstrzymania kontroli. Według brytyjskich mediów w unionistycznych częściach północnoirlandzkich miast pojawiły się graffiti sugerujące, że mogą oni być celem, zaś sami funkcjonariusze zaobserwowali podejrzaną aktywność, np. próby zbierania informacji na ich temat, takich jak numery rejestracyjne ich samochodów. Zarazem, jak podaje BBC, nie ma dowodów, by uważać, że za tymi groźbami stały lojalistyczne organizacje paramilitarne.

Groźby wobec funkcjonariuszy w portach potępiły wszystkie północnoirlandzkie partie, a także rząd Irlandii. Tym niemniej jest to kolejny w ostatnich dniach problem związany z protokołem ws. Irlandii Północnej.

W piątek UE, chcąc zapobiec nieautoryzowanemu wywozowi szczepionek ze swojego terytorium poprzez granicę z Irlandią Północną, ogłosiła czasowe przywrócenie kontroli na tej granicy, choć do tej pory sama podkreślała, że granica ta musi pozostać otwarta. Wprawdzie po fali oburzenia po kilku godzinach UE wycofała się z tej decyzji, ale sam fakt, że ją podjęła, oraz brak uprzedzenia o tym władz w Londynie, Belfaście ani nawet Dublinie, został bardzo źle przyjęty w Irlandii Północnej i coraz więcej jest głosów kwestionujących słuszność tego protokołu.